Kompostownik

Moja dieta czyli stabilny związek na całe życie...
T#444926
Facebook
Reklama



Barabella poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Moderator
Lokalizacja: Łódź
#2395108 11.02.2017 19:18:48
To, że tu piszemy, radzimy się, podglądamy.... znaczy, że potrzebujemy pomocy, bo same nie dajemy rady. Nie bardzo rozumiem o co chodzi.... Jeśli nie masz problemu, to tu nie zaglądasz, a jeśli masz, to piszesz.... o żywieniu, a nawet grzechach. Dajcie spokój grubaskom, niech się nacieszą tym miejscem...... może choć 5 kg zejdą niżej?! Ferment słowny, niczego nie wnoszący w spadek wagi, nic tu nie pomoże!



Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.3
Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.2
Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.1
paputowy_dom poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
#2395112 11.02.2017 19:20:49
Dobrze to napisałaś Basiu.



wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
user1 poziom 6

Ilość edycji wpisu: 3
#2395119 11.02.2017 19:44:17
O, i tu zgadzam się z Wami obiema. Z Tobą Justynko i z Tobą Basiu, choć po części. Bo nie wszystko rozumiem, widać za tępa jestem. Nie rozumiem gdzie tu jest ferment ani dokładnie co on oznacza. Czy to coś do mnie? Bo już chyba przywykłam, że co złego to zawsze ja. I nie rozumiem kto się czepia grubasków. Przecież dochodzimy razem do tego samego, że waga spada... A że niby czemu ja się namachałam tyle, jak nie pomóc komuś? I o grzechach właśnie pisałam, tylko inaczej to pojmuję. Nie jest on grzechem, bo nie ma nic złego w zjedzeniu czekolady czy schabowego. Zresztą w moim słownictwie nie ma pojęcia grzech. Myślałam, że takich rzeczy tu nie muszę tłumaczyć, dlaczego tak jest (nie ma też fermentu). Nie pojmuję czemu inni w ogóle zwracają na to uwagę (na grzech), skoro to jest najmniej ważne. Ja nie mam Basiu figury modelki, o nie. Dlatego napisałam o swoich przemyśleniach. Tylko myślę inaczej i inaczej do tego podchodzę (jak zawsze, ze wszystkim) i to starałam się wyłuszczyć i zwrócić innym uwagę na pewne sprawy. Nie jestem w tym sama, czytałam o tym. Wiele ludzi pisze o tym. Sama zbyt późno zrozumiałam pewne rzeczy. Myślałam, że pomogę innym. Przecież nikogo nie namawiam. Chcecie to korzystajcie. Nie, to nie. Mówię co sama uważam, dzielę się swoimi przemyśleniami. Nie o to tu chodzi? Nie dla wszystkich jest miejsce na przemyślenia? Oczywiście może mnie tu nie być. smutny Obiecuję, że już więcej nic nie powiem, jeśli jestem niemile widziana. Przepraszam. smutny

Ja rozumiem, że większość z Was zna się lepiej, że macie tu swoje towarzystwo, swoje grupy, w których sie lepiej rozumiecie, ale przyznam, że Basi post, to jak uderzenie w twarz, którego się zupełnie nie spodziewałam, bo nic złego nie zrobiłam. Ani nikt inny, kto tu pisał, więc tym bardziej nie rozumiem. Nie rozumiem czegoś, czego we mnie nie ma ani czego mój umysł nie zna i na to wpływu nie mam. Więc, choć nie rozumiem, to i tak przepraszam. To chyba na tyle...

wpis edytowany 11.02.2017 20:07:06
klarysa poziom 6
Lokalizacja: Moje Głębokie Kaszuby
#2395144 11.02.2017 20:45:56
Kobitki, stawiam melisę.pan zielony

Anitko, odebrałam Twoje wpisy jako dosyć krytyczne w odniesieniu do naszych starań związanych z chęcią zgubienia kilku kg. Może to kwestia słowa pisanego, a nie bezpośredniej konwersacji? Pisząc o dosłownym rozumieniu miałam na myśli właśnie słowa dieta i grzech. W odniesieniu do tego, w co wierzę, grzech ma inne znaczenie. Tutaj użyłam symbolicznie, błędnie uważając, że ta przenośnia jest jasna i czytelna.
Stąd próba wyjaśnienia. Liczę kalorie, bo moje ciało mnie 'oszukuje' sygnalizując, że chce jeść, mimo, że tego nie spala. Takim żywieniem-dietą, które zaczęła propagować tu Zuza, chcę siebie zdyscyplinować, a głowę i układ trawienny przyzwyczaić do innej diety.
Potrzebuję wsparcia, dlatego tu jestem i dzielę się czasami bardzo osobistymi wyznaniami.
Myślę, że jest tu miejsce dla wszystkich, którym zależy na sobie i innych.



Pozdrawiam.
Justyna
paputowy_dom poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
#2395148 11.02.2017 20:52:52
Anita ja mam podobne odczucia jak Wiśniowa.
Najpierw piszesz do Pati,że nie rozumie jedynej słusznej według Ciebie drogi żywieniowo zdrowotnej a później robisz z siebie ofiarę i traktujesz post Basi jak uderzenie w twarz (gdzie to uderzenie? ja go nie widzę).
Skóra mi cierpnie jak słyszę ludzi wypowiadających jedynie słuszną, niepodważalną "prawdę".






wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
mariaewa poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: Między S a K .
#2395170 11.02.2017 21:41:05
Od rana wyczuwałam napięcie i postanowiłam darować sobie.
Aby do czegoś dojść , trzeba od czegoś zacząć.
Te odległe cele , jak dłuższe życie, lepsza sprawność, są gdzieś za mgłą i owszem , myśli się o tym ale nie tak intensywnie, a i uważamy, że jeszcze mamy czas. Teraz wychowujemy dzieci, pracujemy, dbamy o związek .
Jeśli spojrzenie w lustro lub zobaczenie się na zdjęciu nie podoba się nam - zaczynamy działać. I to jest ten cel bliższy, zmienić wygląd.
Jeśli to rozpoczyna cały cykl przemian, bardzo dobrze.
Ten czas, który występuje tu jako odchudzanie , jest tylko etapem. Oczywiście, zmiana nawyków żywieniowych spowoduje spadek wagi a kilkumiesięczny trening zmieni się w stały sposób odżywiania.
Nikt nie promuje diety kapuścianej, sałatowej czy jedzenia 5 jajek na twardo co 3 godziny.
Nie ścigamy się, nie chcemy niczego udawadniać. Po prostu chcemy coś zmienić . Na stałe.
Każde doświadczenie jest nam potrzebne , bo chroni nas przed popełnieniem błędu.
I każda z nas jest inna i jej problem jest inny.
Trudno zmienić nawyki i przyzwyczajnia. Nie na darmo nazywane są drugą naturą człowieka.
Wspierajmy się, uczmy od siebie , tak jak robimy to w innych dziedzinach życia.
Chwała , chwała, chwała.



Zapraszam odważnych mariaewa.
survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2395249 12.02.2017 07:24:36
    paputowy_dom pisze:

    Anita ja mam podobne odczucia jak Wiśniowa.
    Najpierw piszesz do Pati,że nie rozumie jedynej słusznej według Ciebie drogi żywieniowo zdrowotnej a później robisz z siebie ofiarę i traktujesz post Basi jak uderzenie w twarz (gdzie to uderzenie? ja go nie widzę).
    Skóra mi cierpnie jak słyszę ludzi wypowiadających jedynie słuszną, niepodważalną "prawdę".


I ja mam podobne odczucia, dlatego być może zareagowałam zbyt defensywnie. Rozumiem, Anito, że chciałaś dobrze, ale zrozum też, że nie każdy musi podzielać Twój sposób myślenia - nie znaczy to, że jest mniej otwarty czy mało elastyczny. Po prostu, jest inny, co innego go motywuje, ma inne cele, to nie znaczy, że głupie czy gorsze. Wątek dietowy służy ogólnemu wspieraniu się, zauważ, że nie rozważałyśmy do tej pory, ile i jak każda z nas powinna schudnąć, nie okładamy się kijami, jeśli któraś wrąbie pół chleba ze smalcem, bo zboczyła z jedynej słusznej ścieżki czy je 300 kalorii dziennie, bo uważa, że tak jest dla niej najlepiej. Nie dyskutujemy też nad motywacjami - jedna chce radykalnie zmienić styl życia, nie tylko żywieniowo, a inna chce o prostu lepiej wyglądać na plaży i oba motywy są równie ważne, bo napędzają do działania. I tylko tyle, nie ma co robić wielkiej ideologii z naszych drobnych pragnień aniołek



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
zuzanna2418 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: Wawa/lubelskie
#2395250 12.02.2017 07:30:01
Anitko nikt nie zarzuca Ci, że to co napisałaś, to nieprawda. Bardziej tu chodzi o ton wypowiedzi odebrany jako "wychowawczy" wesoły
Ja wierzę, że wszystkie jak się tu odchudzamy (bo i mnie chodzi głównie o redukcję fałdek), mimo woli nabieramy zdrowych nawyków, które wejdą nam w krew. Co ujawni się tym, że nie zrezygnujemy w 100% ze schabowego i czekolady, ale jeść je będziemy ze świadomością. Że zjemy raczej ślimaczki cynamonowe, a nie przemysłowe wypieki na bazie utwardzonych tłuszczów i worka cukru. Bo nam po prostu pewnie produkty przestaną smakować, a w konsekwencji przestaną być potrzebne.

Ja poza dietą staram się dużo ruszać, ale nie naciskam na dziewczyny, żeby ćwiczyły razem ze mną.
Dla mnie ruch jest ważny, bo widzę jak się ciało zmienia na korzyść, a poza tym liczę na zachowanie sprawności za te kilkanaście czy dziesiąt lat, kiedy osteoporoza wyszczerzy zęby, a stawy zaczyną niebezpiecznie skrzypieć.

Ja się najbardziej cieszę, że Pat, Ola czy Justynki zdecydowały się na zmiany, może troszkę w tym mojej zasługi, ale najwięcej ich samych, bo nikt za nich nie podejmie tego wysiłku.

Także spoko Anitko, dziewczyny się trochę zajeżyły, ale nie z powodu merytorycznej treści Twoich wpisów, a raczej z tytułu "sposobu podania". wesoły





Zuzanna - miejska i wiejska dżungla wesoły
pomoc dla schroniska
In Vino Veritas
UŚMIECHNIJ SIĘ
maliola poziom 6
Lokalizacja: Śląsk
Ilość edycji wpisu: 3
#2395267 12.02.2017 08:10:53
Nie komentuję wcześniejszych wpisów, już dawno chciałam tak jak Zuza, ale zawsze coś ....
Motywacją jest powrót do wymiarów z kiedyś tam, stosy za małych, a bardzo fajnych ciuchów na strychu.
Nie mam zamiaru się głodzić , a moim największym błędem ( grzechem) było jedzenie chyba za dużo, w momencie gdy po 3 ciążach i po 40 metabolizm się zmienił.
Najgorzej zaszkodziłam sobie 7 lat temu Dukanem, przeszłam wszystkie fazy, efekty były rewelacyjne, schudłam w pół roku ponad 15 kg, niestety tak się porobiło, że przestałam przestrzegać tzw. proteinowych czwartków i się sypnęło, po 6 latach przybrałam więcej niż schudłam i tak już zostało, nie chcę myśleć ile jeszcze mogłabym przytyć , szczególnie jak słyszałam, że robię się podobna do mojej Mamy, która ma nadwagę i wszystkie choroby świata, o popsutych kolanach nie wspominając .

Na "osłodę" zrobiłam wczoraj domowe sezamki bez cukru:

10 daktyli
3 łyżki inuliny nie mam i nawet nie wiem co to wiec dałam tak ok. 2 łyżki syropu klonowego
1 szklanka sezamu (biały : czarnego = 3 : 1)
szczypta soli

Daktyle zalać ciepłą wodą i odstawić na godzinę.
Zmiksować daktyle z wodą i inuliną na mus.
Dosypać sezam i sól, dokładnie wymieszać.
Masę rozsmarować na papierze do pieczenia.
Podpiec w 150⁰C 35 minut - piekłam krócej
Wystudzić.
Kroić ostrym nożem.

Chyba na dietetyczne podjadanie się nadają?

Przepis z polecanego już wcześniej bloga swojskozfasolka



wpis edytowany 12.02.2017 08:16:34



Pozdrawiam Ola

Ogrodowe marzenia Malioli wesoły
klarysa poziom 6
Lokalizacja: Moje Głębokie Kaszuby
#2395271 12.02.2017 08:27:31
Witam niedzielnie.
Wczoraj zmieniłam obiad i kolację. Znalazłam w B. mrożonkę zupy dyniowej. A że chodziła za mną od jakiegoś czasu...Była na obiad z czarnym ryżem. Na drugie naleśniki (1:1 mąka żytnia i pszenna) z twarożkiem naturalnym.

Dzisiaj:
3 ryżowe krążki (1 z drobiową i 2 z twarożkiem) kawa z mlekiem
sałatka z ciecierzycy konserwowej gotowanej na parze, ogórka kiszonego, wędzonej piersi kurczaka i czarnego ryżu z przyprawami
pierś z kurczaka (smażona na odrobinie oleju)z warzywami sok owocowy
zupa dyniowa
2 kromeczki chrupkiego pieczywa Waza z wędzoną makrelą
Do tego kawka, herbatki, ewentualnie jabłko lub pomarańcza



Pozdrawiam.
Justyna
Reklama



survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2395274 12.02.2017 08:32:50
U mnie dziś obiad wczorajszy, na śniadanie owsianka, bo najlepiej mi służy, a na kolację chyba chudy biały ser z wędzoną rybą, bo mi Justynka przypomniała o niej aniołek Zasadniczo po tym tygodniu wychodzi mi, że potrzebuję trzech-czterech normalnych posiłków plus owoce i jogurty



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
klarysa poziom 6
Lokalizacja: Moje Głębokie Kaszuby
#2395279 12.02.2017 08:35:48
Gdy jestem w pracy, też mi brakuje czasu na 5, czyli kolację.
Nie chcę jeść za późno...



Pozdrawiam.
Justyna
maliola poziom 6
Lokalizacja: Śląsk
#2395284 12.02.2017 08:40:38
A ja nie potrzebuje żadnych owoców, a już jogurtów to nie trawię.
Od czasu Dukana nie mogę też patrzeć na ten serek z Piatnicy taki granulowany
Robię więc soki cytrusowe wyciskane bo dzieci lubią.

Generalnie to ja słodkiego nie potrzebuję, do kawy jedynie. Moja zgubą są kanapeczkę najlepiej z majonezem i ziemniaczki najlepiej odgrzewane zawstydzony
Nie chipsy i nie orzeszki wieczorem przy książce czy telewizorze, a kawałek serka żółtego czy pleśniowego, kabanosik i oliwki

Teraz patrzę sobie sama na ręce i cieszę się , że się pilnuję.



Pozdrawiam Ola

Ogrodowe marzenia Malioli wesoły
zuzanna2418 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: Wawa/lubelskie
#2395303 12.02.2017 09:36:59
No tak, co do Dukana to się nie wypowiadam, bo bym musiała nieparlamentarnie...

Produkty mleczne, które ja polecam to:
- jogurty naturalne bezcukrowe (mi najbardziej pasuje Bieluch oraz Klimeko - niestety ten drugi katastrofalnie drogi)
- maślanka, ale tu trzeba czytać skład na etykiecie i trzymać się z daleka od takich, co to mają np. mleko w proszku czy mleko modyfikowane.
- ser biały półtłusty
- mleko 1,5%
- kefiry

Wysokokaloryczne są niestety sery żółte, sery dojrzewające, pleśniowe, kanapkowe, topione.
Zatem te jem tylko od wielkiego dzwonu. Choć dojrzała gruszka z gorgonzolą i orzechami to niebo w gębie... zawstydzony



Zuzanna - miejska i wiejska dżungla wesoły
pomoc dla schroniska
In Vino Veritas
UŚMIECHNIJ SIĘ
Barabella poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Moderator
Lokalizacja: Łódź
#2395323 12.02.2017 10:08:12
Zrobiłam wczoraj tę 'czerwoną zupę' Mesi pan zielony No niebo w gębie, a pyski nam wypaliło strasznie.....

Anito piszesz, że mój list odczułaś jak uderzenie w twarz..... Ja dokładnie miałam to samo odczucie, gdy przeczytałam Twoje wpisy. Pomyślałam: weź się głupia gruba babo nie katuj, bo i tak z tego nic nie wyjdzie.....
Twoje rady będą cenne, gdy je odpowiednio przekażesz, a nie prawiąc morały.....



Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.3
Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.2
Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.1
paputowy_dom poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
#2395346 12.02.2017 11:08:20
Wczoraj wtrąbiłam butelkę litrową toniku (innych sztuczność nie pijam a tą lubię czasami). Na koniec poczytałam ile to ma kalorii- 355. Niby człowiek wie ale później czuje się zaskoczony..
Po tygodniu diety jest tak
-generalnie trzymałam się niejedzenia chleba białego (trzy razy poległam) a to dla mnie najtrudniejsze!
-słodyczy mi nie brakuje, w sobotę zjadłam kilka orzeszków słonych i popkornu(na imprezie sięgnęłam ale szybko się zorientowałam,że to bez sensu)
-ważna jest dla mnie regularność posiłków bo jak zjem w ciągu dnia mniej to wilczy głód mnie dopada wieczorem (chodzę późno spać).
-masło odstawiłam i smaruję serkiem kanapkowym
-sery żółte jem nadal i raczej nie planuję zrezygnować
-w jeden dzień planuję zrobić sobie nagrodę i zamiast żytniego chleba zjeść ulubioną białą bułkę z dodatkami (pod warunkiem,że w pozostałe dni będę się trzymać diety)
Plan na dziś
-kawa plus mleko i łyżeczka miodu, dwie małe żytnie kanapki plus burger wege mały, pół pomidora i dużo rzeżuchy
-zupa
-cukinia grilowana z octem balsamicznym
Wieczorem mam próbę to wezmę owsiankę i banana.
Po powrocie z próby jak będę głodna to postaram się zjeść owoc a nie chleb.
Podejrzewam,że moje przybieranie na wadze to jedzenie zbyt obfitych posiłków, dużej ilości chleba i wyskoki typu wczorajszy tonik. Niby przez cały dzień go piłam ale ta ilość kalorii jest bardzo duża.




wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
mariaewa poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: Między S a K .
#2395372 12.02.2017 11:56:02
Paputku, masz trudniej. Często pracujesz w nocy, przestawiając organizm.
Mój L ma podobnie. Częsta praca w nocy powoduje , że je o każdej porze doby. Trudno się dziwić, skoro je , gdy ma czas a nie, gdy jest głodny.
Czasami przez kilkanaście godzin jest na czczo i "odrabia" w nocy.
Przed całkowitym zapasieniem ratuje go pewna genetyczna przypadłość, którą przekazał zstępnym. diabeł
Jedzą dużo a nie tyją. Ale mają inne szkody wynikające z tej przypadłości.
Kiedyś Maryla R. mówiła, że przed koncertem nie je ze stresu a potem zaczyna się bal. Siedzą, jedzą , lulki palą. Potem spać i apiać.



Zapraszam odważnych mariaewa.
lora poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: Lubelskie
Ilość edycji wpisu: 2
#2395374 12.02.2017 12:01:53
Dietą Dukana troszkę zmodyfikowaną i ja się załatwiłam tak jak Ola przybyło mi 15kg więcej a i nerki też ucierpiały he, he niby człek coś tam wiem ,ale ciekawość jak to jest... wtedy była.
Każdy z nas jest inny i metabolizm też ma inny.
Cieszę się że podpowiadamy sobie to jest bardzo mobilizujące nawet babci też się przydaje aniołek
Mleko w domu 2% rządzi u mnie i to jest najgorsze, domownicy tylko takie preferują ,muszę zrobić odzielną półkę w lodówce dla mnie he, he a ser zółty uwielbiam wszelki.
wpis edytowany 12.02.2017 16:43:07




Świat moich marzeń


Świat moich marzeń 2
paputowy_dom poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
#2395391 12.02.2017 12:39:02
Mój Krzysiek podobnie miał z paleniem papierosów. Rzucił z dnia na dzień a to co wydałby na papierosy lądowało w słoiku. Po półtora roku uzbierał na dobrą gitarę. Do palenia nie wrócił.



wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2395393 12.02.2017 12:44:35
Misiu, no ja nie jestem w stanie zrezygnować z mleka 3,5 % - te chudsze smakują mi jak wodazawstydzony Ze słodyczami też miałam problem nadmiernego spożycia, spokojnie na raz czekoladę wciągałam, teraz ciągnie mnie coraz mniej, w sensie, że mogę zjeść kostkę i nie mam potrzeby włomotania całego opakowania aniołek



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
Reklama



Moja dieta czyli stabilny związek na całe życie...
T#444926
Facebook
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!