Reklama
#2265570 07.04.2016 18:34:04
He, he a już myślałam że wrażenia z pierwszych godzin pobytu w swoim domku są.
A tu całe wywody na temat przydatności i czystości o szczotce do kibla
To ja jeszcze napiszę dziś właśnie złamałam szczotkę do królewskiego przybytku
słowo daję pomyślałam o Tobie he, he.
A czosnek niedźwiedzi ma jeszcze he, he to ja chętna nadal , można już go chyba sadzić?
A tu całe wywody na temat przydatności i czystości o szczotce do kibla
To ja jeszcze napiszę dziś właśnie złamałam szczotkę do królewskiego przybytku
A czosnek niedźwiedzi ma jeszcze he, he to ja chętna nadal , można już go chyba sadzić?
#2265611 07.04.2016 20:53:11
zuzanna2418 pisze:
No tak... ja tu o przyrodzie, ogrodzie, pięknie krajobrazu, a główną atrakcją stała się szczotka kiblowa...
No tak... ja tu o przyrodzie, ogrodzie, pięknie krajobrazu, a główną atrakcją stała się szczotka kiblowa...
Zuziu, ależ to jest daleko idąca nadinterpretacja
W Waszym domu przybywa pięknych przedmiotów. Bardzo mi się podobają wieszaczki.
Cieszę się, że wkrótce przybędzie nowy meldunek z pobytu na Podlasiu
Pozdrawiam Kasia
#2265741 08.04.2016 09:01:39
Zuziu, wracając do tej szczotki kiblowej
Masz rację. Myśle, że to bardziej chodzi o to, że "włosie" nad wyraz szybko zmienia kolor u nasady w tego typu szczotce, no jakoś tak sie dzieje i nie chcę sie wdawać w szczegóły
A ten zmieniony kolor niechybnie kojarzy się źle, bo bardzo jednoznacznie w tym przypadku
Wiedza o tym, że szczota moczyła sie przez całą noc w stosownym płynie mi nie pomaga, jeśli wizualnie skojarzenia pozostają
To dotyczy mnie i mojej szczotki do kibelka
ja sie tam cudzym szczotkom nie przyglądam
Taka zmiana koloru może nie występować tam, gdzie woda nie jest żelazista i wtedy wymoczona w płynie szczota wygląda dobrze i nic nikomu sie nie kojarzy 
A jeśli chodzi o szczoteczki do zębów, to lepiej nie kupować tanich, bo ich jakośc jest często kiepska, nylonowe włókna złej jakości rysują szkliwo i powodują szybsze jego zużywanie, a poza tym nie czyszczą zębów.
Mam najnowsze doświadczenia w tym temacie
Dentystka poleciła mi szwajcarskie szczoteczki ze specjalnego włókna, które nie rysuje szkliwa, tylko je myje i poleruje, szczoteczka jest bardzo gęsta, tak gęsta, że można myć zęby bez pasty, ale mozna tez użyc pasty, bo i pasta jest w komplecie. No naprawdę, inna jakość, zupełnie inne wrażenia po umyciu zębów, faktycznie "wypolerowane". Ta firma produkuje też mikroszczoteczki do przestrzeni międzyzębowych, świetne, naprawdę "mikro", bo to, co można kupić w drogeriach, to porażka.

A jeśli chodzi o szczoteczki do zębów, to lepiej nie kupować tanich, bo ich jakośc jest często kiepska, nylonowe włókna złej jakości rysują szkliwo i powodują szybsze jego zużywanie, a poza tym nie czyszczą zębów.
Mam najnowsze doświadczenia w tym temacie
#2265742 08.04.2016 09:04:28
O matulu, podobnie jak Misia wpadłam zobaczyć, czy jest kolejny odcinek sagi o Ludziach Podlasia, a tu saga o szczotce trwa 
#2265943 08.04.2016 18:47:58
Zuziu z opóźnieniem przeczytałam Twoją relację z pobytu na wsi , urzekły mnie te stare budynki , ganeczki ,
werandy , po prostu koronkowa robota cieśli , ciekawa jestem czy jeszcze ktoś takie cudeńka wykonuje, dla mnie prawdziwe arcydzieła. Pracy dużo wykonaliście , z mleczami też tak walczę ale w przydomowym , rokrocznie wydłubuję korzenie ,
taka syzyfowa praca , używam do tego celu takiego "dłubaka" gardeny - polecam . Poza tym cudnie na tej Waszej wsi ,
zdjęcia jak zawsze piękne ,w pełni oddają klimat tego miejsca spokój i nostalgię .
werandy , po prostu koronkowa robota cieśli , ciekawa jestem czy jeszcze ktoś takie cudeńka wykonuje, dla mnie prawdziwe arcydzieła. Pracy dużo wykonaliście , z mleczami też tak walczę ale w przydomowym , rokrocznie wydłubuję korzenie ,
taka syzyfowa praca , używam do tego celu takiego "dłubaka" gardeny - polecam . Poza tym cudnie na tej Waszej wsi ,
zdjęcia jak zawsze piękne ,w pełni oddają klimat tego miejsca spokój i nostalgię .
pozdrawiam Ela
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
#2266079 09.04.2016 06:58:45
Zuzia, Podlasie piękne w swojej prostocie i chałupkach opuszczonych przez właścicieli. Czekam z utęsknieniem na ciąg dalszy.
Wasza klopikowa chryzantema to perełka wśród szczotek. Niby taki zwykły przedmiot, a ile potrafi wzbudzić zainteresowania i zachwytów.
Wasza klopikowa chryzantema to perełka wśród szczotek. Niby taki zwykły przedmiot, a ile potrafi wzbudzić zainteresowania i zachwytów.
Pozdrawiam, Ania
#2266096 09.04.2016 07:42:50
Zuziu, z wypiekami na twarzy czytam o waszych poczynaniach wsiowych i nie tylko...Wyprawy i widoki z okolic zachwycające. Takie jeszcze chciałoby się rzec -dziewicze. Stare domy napawają mnie zawsze refleksją, ileż w nich musi być zamkniętych emocji, uczuć , wspomnień...-kawał ludzkiego życia.
Takie koronki na podcieniach to na Żuławach. Kaszuby biedne, więc chałupki drewniane lub w kratkę. Niewiele z nich ocalało...
Takie koronki na podcieniach to na Żuławach. Kaszuby biedne, więc chałupki drewniane lub w kratkę. Niewiele z nich ocalało...
Pozdrawiam.
Justyna
Justyna
#2266100 09.04.2016 07:50:55
Oj kochane... ja mam niestety ten pobyt pod znakiem "gadania z wielkim uchem", bo dopadło mnie potworne zatrucie pokarmowe. Zatem temat okołotoaletowy jest nadal aktualny 
Wczoraj było strasznie, W. chciał mnie na pogotowie wieźć.
Tu intensywnie padało wczoraj i nocą. Ogród rozkwita wiosennie, a ja niestety uziemiona jestem, bo słaba jestem jak mucha.
Wczoraj było strasznie, W. chciał mnie na pogotowie wieźć.
Tu intensywnie padało wczoraj i nocą. Ogród rozkwita wiosennie, a ja niestety uziemiona jestem, bo słaba jestem jak mucha.
#2266120 09.04.2016 08:12:51
Zuziu - biedulko! Mam nadzieję, że z godziny na godzinę będzie Ci się polepszać 
(a zidentyfikowałaś winowajcę/źródło dolegliwości?)
(a zidentyfikowałaś winowajcę/źródło dolegliwości?)
Pozdrawiam - Małgosia (ogrodniczka od maja 2010)
Obrazki z Gospodarstwa
W moim gospodarstwie (Oaza)
Róże z mojej tabelki
Obrazki z Gospodarstwa
W moim gospodarstwie (Oaza)
Róże z mojej tabelki
Reklama
#2266132 09.04.2016 08:32:48
Zuza utulam i pytam jak Małgosia..." a zidentyfikowałaś winowajcę/źródło dolegliwości?"
#2266149 09.04.2016 08:56:16
Zuziu, to na tym wyjazdowym szkoleniu tak Cię struli? może to celowy sabotaż, żeby Ci 'umilic' pobyt na wsi?
Współczuję serdecznie, ale w takich okolicznościach, to milej chorować patrząc na podlaskie krajobrazy za oknem (o luksusowym przyrzadzie do usuwania z muszli skutków choroby, nie wspominając!). Zdrowiej szybko!
#2266270 09.04.2016 12:05:55
Dziewczynki, bardzo Wam dziękuję za słowa otuchy! Nie pamiętam, żeby mnie coś tak kiedyś sponiewierało.
Nie ma pojęcia, co mogło być przyczyną. We czwartek byłam na uroczystej kolacji z okazji przejścia na emeryturę kolegi po fachu i być może coś mi zaszkodziło, choć raczej podejrzanych rzeczy tam nie serwowali. Mam podejrzenia pewne co do śliwki, którą zeżarłam z patery z owocami. Śliwki to nie jest raczej owoc sezonu wiosennego, pewnie skądś przywieziona, twardawa, skórzasta...
Dobrze, że nie musiałam wczoraj wracać do Warszawy, bo chyba bym tej podroży nie przeżyła. I tak te 40 km z Białej na wiochę to była istna męka, dla W. też, biedak nie wiedział, co robić.
A z wesołych rzeczy: bociany przyleciały! Podobno tydzień temu pojawiły się pierwsze, ale widać było wczoraj takie stadka po kilkadziesiąt sztuk na polach i łąkach, jakby przed chwila wylądowały. Gniazdo najbliżej naszego domu już zasiedlone
Nie ma pojęcia, co mogło być przyczyną. We czwartek byłam na uroczystej kolacji z okazji przejścia na emeryturę kolegi po fachu i być może coś mi zaszkodziło, choć raczej podejrzanych rzeczy tam nie serwowali. Mam podejrzenia pewne co do śliwki, którą zeżarłam z patery z owocami. Śliwki to nie jest raczej owoc sezonu wiosennego, pewnie skądś przywieziona, twardawa, skórzasta...
Dobrze, że nie musiałam wczoraj wracać do Warszawy, bo chyba bym tej podroży nie przeżyła. I tak te 40 km z Białej na wiochę to była istna męka, dla W. też, biedak nie wiedział, co robić.
A z wesołych rzeczy: bociany przyleciały! Podobno tydzień temu pojawiły się pierwsze, ale widać było wczoraj takie stadka po kilkadziesiąt sztuk na polach i łąkach, jakby przed chwila wylądowały. Gniazdo najbliżej naszego domu już zasiedlone
#2266323 09.04.2016 13:24:02
Jeśli zjadłaś tę śliwkę ze skórką to może to być przyczyną takiej reakcji żołądka. Skórka mogła się przykleić do ścianki i żołądek próbuje ją usunąć. Bardzo, bardzo Ci współczuję. Oby dzisiaj było lepiej. Odpoczywaj i kuruj się.
Relacja ze świąt cudna. Z wielką przyjemnością towarzyszyłam Wam i w pracach i w wycieczkach. Ciągle się zastanawiam jak to się dzieje, że opisy dość monotematycznych dni "wsiowych" czyta się z takim zaciekawieniem i odpowiedź jest tylko jedna - trzeba mieć talent do tworzenia takich relacji jak Twoje. W. się troszkę się leni. Przypomnij Mu delikatnie, że ktoś tu czeka na Jego opowiadania.
Relacja ze świąt cudna. Z wielką przyjemnością towarzyszyłam Wam i w pracach i w wycieczkach. Ciągle się zastanawiam jak to się dzieje, że opisy dość monotematycznych dni "wsiowych" czyta się z takim zaciekawieniem i odpowiedź jest tylko jedna - trzeba mieć talent do tworzenia takich relacji jak Twoje. W. się troszkę się leni. Przypomnij Mu delikatnie, że ktoś tu czeka na Jego opowiadania.
pozdrawiam, Janina
#2266435 09.04.2016 16:45:20
Janeczko kochana jesteś, talent u mnie przeciętny, ale nadrabiam zapałem i radością jaka mi towarzyszy podczas pobytów na wsi.
Przypomnę mu, oczywiście
Teraz praca go pochłania, bo sezon ogrodowy się rozkręca, ale nie sama pracą człowiek żyje.
Januszu dziękuję, co prawda w tym przypadku wylot był paszczą
Dziś przełknęłam delikatny krupniczek i suchą bułkę. Na razie się przyjęło...
Nie wytrzymałam i polazłam w ogród, przycięłam róże i wypieliłam jedną różankę. Niestety pogoda kiepska, popaduje i wieje.
Przypomnę mu, oczywiście
Januszu dziękuję, co prawda w tym przypadku wylot był paszczą
Nie wytrzymałam i polazłam w ogród, przycięłam róże i wypieliłam jedną różankę. Niestety pogoda kiepska, popaduje i wieje.
#2266462 09.04.2016 17:32:11
Zuziu po takim osłabieniu poszłaś w ogrody i to przy takiej pogodzie.
i jeszcze tyle zrobiłaś....Jak jedzenie się przyjęło to już będzie dobrze.Teraz dużo pić małymi łyczkami.
wpis edytowany 09.04.2016 17:32:39
Ania
Moja działka
Moja działka
#2266512 09.04.2016 19:11:16
Zuziu współczuje zatrucia , bidulko ,to Ci się przytrafiło , mój dziadziuś zawsze miał w pogotowiu naleweczkę :
kroił orzecha włoskiego ,takiego całkiem zielonego , białego w środku ,zalewał to spirytusem , przy wszelkich zatruciach była ta mikstura bardzo pomocna , warto ją mieć w apteczce , zwłaszcza na wsi ..
kroił orzecha włoskiego ,takiego całkiem zielonego , białego w środku ,zalewał to spirytusem , przy wszelkich zatruciach była ta mikstura bardzo pomocna , warto ją mieć w apteczce , zwłaszcza na wsi ..
pozdrawiam Ela
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
#2266540 09.04.2016 20:02:46
Bardzo współczuję dolegliwości żołądkowych , mnie w takich przypadkach pomaga to ,co proponuje Ela i Janusz.
Nalewkę orzechową zawsze mamy w barku w razie wyższej konieczności
Nalewkę orzechową zawsze mamy w barku w razie wyższej konieczności
Reklama
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.