Reklama
#2405322 08.03.2017 19:39:27
No to zaczynamy z pierwszym raportem wiejskim w tym roku. Aż strach pomyśleć, że prawie 4 miesiące mnie tam nie było!
W piątek urwałam się wcześniej z pracuni, a W. nieprzyzwoicie punktualnie pojawił się przed budynkiem rzeczonej razem z mini arboretum na pace i zestawem: Kredka+Pepe+Kicia na tylnej kanapie. Kredka i Pepe nie mogli początkowo dojść do porozumienia w sprawie lokalizacji na siedzeniu, co skutkowało parokrotnym splątywaniu się smyczy i koniecznością odwijania towarzystwa podczas zatrzymań na światłach.
Wyjechaliśmy z Warszawy bez przeszkód i przemierzaliśmy województwo mazowieckie przy całkiem ładnej pogodzie. W. zarządził popas przy hotelu Chrobry, gdzie sam udał się na posiłek i kawę, a ja postanowiłam wyprowadzić psy. Nie od razu udało się poskromić upiorny duecik, najpierw zostałam owinięta smyczami na kształt baleronu, dopiero po kilku minutach jakoś dało się ruszyć.
Przechadzka trwała dopóki W. nie wrócił niosąc dla mnie w styropianowym pojemniku do dań na wynos zwanym laptopem pierś z kury z grilla z sałatą lodową oraz kawę. Co prawda w tekturowym kubku, ale całkiem smaczną.
Z zakupów zrezygnowaliśmy, postanowiliśmy przetrwać do jutra na wiktuałach zabranych z domu.
Dojechaliśmy wieczorkiem, jednak mimo zmroku potworny nieład na podwórku widać było jaskrawo.
No cóż. Pozostałości po budowach różnych, pracach konstrukcyjnych małej architektury ogrodowej oraz normalny śmietnik bytowy występujący tam, gdzie choć przez kilka dni stacjonuje W. sam (ewentualnie z Kredką) trzeba będzie sukcesywnie sprzątać.
W domu +6C , więc jak zwykle o tej porze roku pobyt zaczęliśmy od rozpalenia w piecach. Zapobiegliwy W. przygotował stosy drewna, więc już po chwili z płyty kuchennej zaczęło promieniować przyjemne ciepło. Przy Radiu Lublin rozpakowywaliśmy graty, gotowała się woda na herbatę, Kredka i Pepek zniknęli w terenie. Pojawili się po pół godzinie zadowoleni, więc uznałam Pepek jakoś nauczy się wiejskiego życia.
W. zmęczony po całym dniu i po 3 godzinach za kółkiem wyciągnął się na kanapie z gazetą. Futrzasta Rodzina Addamsów nie dała mu jednak spokojnie poczytać.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Ale po jakimś czasie usłyszałam melodyjne chrapanie, więc jak widać można się jakoś pogodzić co do powierzchni niezbędnej do spania.
Około 22.00 przy 13 stopniach w kuchni uznałam, że chyba należy pójść spać. Wciągnęłam zgniłozielony dresik a la Ferdek Kiepski, grube skarpety w norweski wzór, umyłam zęby i wlazłam pod kołdrę. W. akurat się ocknął i przejął wartę przy piecach.
Ja padłam nieodwołalnie. Ale powstałam rankiem, od którego rozpocznę c.d., który jak wszyscy się domyślają n.
W piątek urwałam się wcześniej z pracuni, a W. nieprzyzwoicie punktualnie pojawił się przed budynkiem rzeczonej razem z mini arboretum na pace i zestawem: Kredka+Pepe+Kicia na tylnej kanapie. Kredka i Pepe nie mogli początkowo dojść do porozumienia w sprawie lokalizacji na siedzeniu, co skutkowało parokrotnym splątywaniu się smyczy i koniecznością odwijania towarzystwa podczas zatrzymań na światłach.
Wyjechaliśmy z Warszawy bez przeszkód i przemierzaliśmy województwo mazowieckie przy całkiem ładnej pogodzie. W. zarządził popas przy hotelu Chrobry, gdzie sam udał się na posiłek i kawę, a ja postanowiłam wyprowadzić psy. Nie od razu udało się poskromić upiorny duecik, najpierw zostałam owinięta smyczami na kształt baleronu, dopiero po kilku minutach jakoś dało się ruszyć.
Przechadzka trwała dopóki W. nie wrócił niosąc dla mnie w styropianowym pojemniku do dań na wynos zwanym laptopem pierś z kury z grilla z sałatą lodową oraz kawę. Co prawda w tekturowym kubku, ale całkiem smaczną.
Z zakupów zrezygnowaliśmy, postanowiliśmy przetrwać do jutra na wiktuałach zabranych z domu.
Dojechaliśmy wieczorkiem, jednak mimo zmroku potworny nieład na podwórku widać było jaskrawo.
No cóż. Pozostałości po budowach różnych, pracach konstrukcyjnych małej architektury ogrodowej oraz normalny śmietnik bytowy występujący tam, gdzie choć przez kilka dni stacjonuje W. sam (ewentualnie z Kredką) trzeba będzie sukcesywnie sprzątać.
W domu +6C , więc jak zwykle o tej porze roku pobyt zaczęliśmy od rozpalenia w piecach. Zapobiegliwy W. przygotował stosy drewna, więc już po chwili z płyty kuchennej zaczęło promieniować przyjemne ciepło. Przy Radiu Lublin rozpakowywaliśmy graty, gotowała się woda na herbatę, Kredka i Pepek zniknęli w terenie. Pojawili się po pół godzinie zadowoleni, więc uznałam Pepek jakoś nauczy się wiejskiego życia.
W. zmęczony po całym dniu i po 3 godzinach za kółkiem wyciągnął się na kanapie z gazetą. Futrzasta Rodzina Addamsów nie dała mu jednak spokojnie poczytać.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Ale po jakimś czasie usłyszałam melodyjne chrapanie, więc jak widać można się jakoś pogodzić co do powierzchni niezbędnej do spania.
Około 22.00 przy 13 stopniach w kuchni uznałam, że chyba należy pójść spać. Wciągnęłam zgniłozielony dresik a la Ferdek Kiepski, grube skarpety w norweski wzór, umyłam zęby i wlazłam pod kołdrę. W. akurat się ocknął i przejął wartę przy piecach.
Ja padłam nieodwołalnie. Ale powstałam rankiem, od którego rozpocznę c.d., który jak wszyscy się domyślają n.
wpis edytowany 08.03.2017 19:56:45
#2405341 08.03.2017 20:08:22
Czekam z niecierpliwościa na ciag dalszy
Pozdrawiam . Ewa
Kolejny rok-kolejne próby
Kolejny rok-kolejne próby
#2405394 08.03.2017 21:13:30
Zdjęcie świetne. Kanapa robi się chyba trochę za mała.
Pozdrawiam,
Joanna
Joanna
#2405411 08.03.2017 21:32:02
Jest, jest początek relacji i to w jakim towarzystwie ...super zdjęcie.
czekam na cd. z wielką atencją.
czekam na cd. z wielką atencją.
#2405480 08.03.2017 22:20:33
Jo37 pisze:
Zdjęcie świetne. Kanapa robi się chyba trochę za mała.
Zdjęcie świetne. Kanapa robi się chyba trochę za mała.
Też tak pomyślałam , napięcie rośnie ...
pozdrawiam Ela
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
#2405622 09.03.2017 06:21:45
A ja dopiero za trzecim spojrzeniem wypatrzyłam W. pod stertą futra
No i muszę powiedzieć, że psy macie bardzo odważne, jakby na mnie tak Kicia łypała, to bym z podkulonym ogonem uciekła na wycieraczkę i starała się nawet nie spoglądać w jej kierunku
#2405676 09.03.2017 08:28:53
Kochani, W. obejrzawszy zdjęcie sam siebie na nim nie odnalazł! Dopiero mu paluchem musiałam pokazać.
Co cóż, w wolnych chwilach od bycia celebrytą in spe poświęca się roli prowincjonalnego Doktora Dolittle
Kicia, jak widać, jest kotem przyjaznym i otwartym na integrację z niższym szczeblem ewolucji. A mogłaby zabić przecież!
Co cóż, w wolnych chwilach od bycia celebrytą in spe poświęca się roli prowincjonalnego Doktora Dolittle
Kicia, jak widać, jest kotem przyjaznym i otwartym na integrację z niższym szczeblem ewolucji. A mogłaby zabić przecież!
#2405726 09.03.2017 09:58:25
Rzeczywiście, kanapa zaczyna być za mała
czy aby W. nie jest za ciężko pod tak słodkim ciężarem 
Pozdrawiam Majka
Domek pod Dębami w różanym ogrodzie
Domek pod Dębami w różanym ogrodzie
Reklama
#2405795 09.03.2017 11:24:45
No, nareszcie! ileż można czekać
Pepe słodki! uwielbiam takie psiaki; od razu wiadomo że z niepokorną duszą 
#2405816 09.03.2017 11:51:54
Świetne zdjęcie a Klara wiadomo, może wszystko!
wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
pozdrawiam justyna
#2406393 10.03.2017 07:51:59
Zuziu - pokazałam zdjęcie mojemu L a on stwierdził "a ja narzekam jak Fidel na mnie włazi..."
Maria
#2406400 10.03.2017 08:20:21
Towarzystwo bardzo zrelaksowane i zintegrowane. Kanapa dla wszystkich
.
Pozdrawiam.
Justyna
Justyna
#2406411 10.03.2017 08:38:01
No tak, teraz trzeba przemyśleć, czy nie szukać po lumpeksach meblowych jakiejś kanapy w rozmiarze XXL. Kingsajz dla każdego 
Pepek zażyczył sobie następnie przykrycia kocykiem, bo zimno. A potem i tak wszyscy przeleźli na łóżko.
Pepek zażyczył sobie następnie przykrycia kocykiem, bo zimno. A potem i tak wszyscy przeleźli na łóżko.
Reklama
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.