Wyjdę na brudasa, abnegata, HPD, olewacza tradycji i co tam jeszcze.
Basiu, rozumiem że seppuku popełniasz z niemożności ruszenia czegokolwiek , zanim nie skończysz kuchni .
Dopiero wtedy grande valse brillante i taniec czarnego łabędzia ?
Spociłam się przy piątku chyba. Pod nosem, co jest jak wiadomo objawem nerwicy.
Wyrzuć dywany. Nie mam, nie płaczę, nie trzepię, nie czyszczę. Mam podłogę i tyle.
Okna myję , gdy są brudne. Bardzo rzadko w grudniu po południu.
Wszystkie inne prace porządkowe również, gdy trzeba.
W związku z tym , że każda z nas ogarnia dom codziennie , weekend obowiązkowo ze szczotą, co miesiąc jakieś odsuwanie komód, kanap, wyrek w celu pozbycia się " piątej kolumny", nie uprawiam sprzątania przedświątecznego w takim wymiarze.
Pościel też zmieniam , gdy trzeba. Być może nie przed świętami a jutro czy pojutrze.
Im jestem starsza tym chętniej ułatwiam sobie życie np. zamawiam szynki, ligawki, polędwice , rolady itp. w mojej miejscowej masarni.
Takie same wyroby, które przywiozłam na zlot. Moge sobie nawet wybrać mieszankę drewna do wędzenia.
Się obijam, dbam tylko o bardzo świąteczny wystrój domu i pięknie podane jedzenie.
Choinka była zawsze żywa, w tym roku będzie na górze u dzieci, u mnie tylko stroiki.
Ogólnie, chcę dożyć świąt i dobrze się bawić i wypoczywać.
Jestem kurą domową na co dzień i nie czuję imperatywu, by coś nadrobić w święta.
