Reklama
#2378047 04.01.2017 13:01:44
Liliowce kupione, namordowałam się z wyborem.
1.Liliowiec 'Smoky Mountain Autumn'
2.Liliowiec 'Always Afternoon'
3.Liliowiec 'Heavenly Flight of Angels'
4.Liliowiec 'Dancing Elf'
5.Liliowiec 'Passion And Style'
6.Liliowiec 'Shadow Master'
7.Liliowiec 'Burning Embers'
8.Liliowiec 'South Seas'
9.Liliowiec 'Grape Velvet'
10.Liliowiec 'Punxsutawney Phil'
1.Liliowiec 'Smoky Mountain Autumn'
2.Liliowiec 'Always Afternoon'
3.Liliowiec 'Heavenly Flight of Angels'
4.Liliowiec 'Dancing Elf'
5.Liliowiec 'Passion And Style'
6.Liliowiec 'Shadow Master'
7.Liliowiec 'Burning Embers'
8.Liliowiec 'South Seas'
9.Liliowiec 'Grape Velvet'
10.Liliowiec 'Punxsutawney Phil'
wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
pozdrawiam justyna
#2378050 04.01.2017 13:08:45
Ha co do nienormalności Ewo ja też myję pojemniki po jogurach... widzisz nie jesteś sama.
Beatko dobre wiadomości a co do leków nie obawiaj się po pewnym czasie wycofane będą.
W tym całym zamotanym życiu jest jedno dobre ... po zimie będzie wiosna z uśmiechem popatrzymy na Świat .
Niech żyją ogrodnicy!!!
Beatko dobre wiadomości a co do leków nie obawiaj się po pewnym czasie wycofane będą.
W tym całym zamotanym życiu jest jedno dobre ... po zimie będzie wiosna z uśmiechem popatrzymy na Świat .
Niech żyją ogrodnicy!!!
#2378051 04.01.2017 13:08:47
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Stawiam mieszankę herbat białej i czarnej ze wszystkimi składnikami jak na fotce.... Jest pyszna
#2378052 04.01.2017 13:10:24
Basiupieprz też dodałaś.?
O a mój Luby złozył do mnie petycję żebym zrobiła mu prawdziwy gularz he, he .
bo te co robię to są suche no tak ja z kurczaczka bez sosu ...dietetycznie
A zrobię mu z zawiesistym sosem może nie wyląduje na izbie przyjeć he, he
O a mój Luby złozył do mnie petycję żebym zrobiła mu prawdziwy gularz he, he .
bo te co robię to są suche no tak ja z kurczaczka bez sosu ...dietetycznie
A zrobię mu z zawiesistym sosem może nie wyląduje na izbie przyjeć he, he
wpis edytowany 04.01.2017 13:16:01
#2378054 04.01.2017 13:11:42
aniaop pisze:
Witajcie
Basiu, na amen zapomniałam, ja też uniżenie proszę o tabelkę .
Witajcie
Basiu, na amen zapomniałam, ja też uniżenie proszę o tabelkę .
Aniu Poczta do odebrania
#2378058 04.01.2017 13:19:44
boryna pisze:
Na szczęście z moimi 4 kociskami i wielkim psiskiem mam wygodę, bo wszyscy jedzą to samo, czyli mięsko mielone (bez dodatków)pomrożone w 25 dkg kostki, które po trochę rozmrażam i rzucam drapieżcom na pożarcie. Kosztuje mnie to z przesyłką całe 2,5 zł za kg i wyrzucam same papierki. Nie każdy zwierz jednak godzi się na takie menu
Na szczęście z moimi 4 kociskami i wielkim psiskiem mam wygodę, bo wszyscy jedzą to samo, czyli mięsko mielone (bez dodatków)pomrożone w 25 dkg kostki, które po trochę rozmrażam i rzucam drapieżcom na pożarcie. Kosztuje mnie to z przesyłką całe 2,5 zł za kg i wyrzucam same papierki. Nie każdy zwierz jednak godzi się na takie menu
Bożenko daj namiar
Ja puszki namaczam na godzinkę i już nie szoruję, bo w gorącej wodzie co najgorsze się rozpuści i już nie czuć, jak w worku na wywózkę czeka.
#2378059 04.01.2017 13:21:40
survivor26 pisze:
A nie czasem nie lubisz, tylko się ich boisz? Z nami przebywasz, chyba nie z jakimś strasznym wstrętem, ale to bywanie bezpieczne, bo wirtualne. Ja na przykład ludzi bardzo lubię....i bardzo się ich boję, stąd też kontakty w realu ograniczam do minimum z osobami przypadkowymi
A nie czasem nie lubisz, tylko się ich boisz? Z nami przebywasz, chyba nie z jakimś strasznym wstrętem, ale to bywanie bezpieczne, bo wirtualne. Ja na przykład ludzi bardzo lubię....i bardzo się ich boję, stąd też kontakty w realu ograniczam do minimum z osobami przypadkowymi
Tu nie chodzi o wstręt czy strach, zwyczajnie nie lubię ludzi, nie lubię dużych skupisk ludzkich fizycznie. W internecie też zachowuję dystans i jestem kiedy jestem, a nie ma mnie kiedy mi pasuje. Od dziecka się izolowałam, a jako dorosła znalazłam przyczyny - może nie wszystkie, ale zrozumiałam czym to jest uwarunkowane. Nie lubię też dzwonić do ludzi w jakiejkolwiek sprawie. Generalnie unikam posiadania koleżanek (kobiet) świadomie, to też jest wynikiem pewnych zdarzeń w dorosłym życiu.
Ale tak sobie myślę, że może ja wiem, że mnie nie da się polubić i dlatego sama robię to w drugą stronę. Ot takie podsumowanie mojej czarującej osobowości.
To tak w mini skrócie aby nie przynudzać.
Pozdrawiam, Ewa.
#2378062 04.01.2017 13:27:06
Misiu
nie, pieprz dojrzałam, jak napisałaś...... Chyba bym się nie odważyła
Napisz do mnie pw, bo chyba nie mam Twojego @, to Ci prześlę....
Czuję te 3 godziny szuflowania......., a jeszcze sporo roślin do przykrycia zostało..... Mam nadzieję, że się w dwa dni nie rozpuści.... ma być w nocy -15 do -17 stopni

Czuję te 3 godziny szuflowania......., a jeszcze sporo roślin do przykrycia zostało..... Mam nadzieję, że się w dwa dni nie rozpuści.... ma być w nocy -15 do -17 stopni
#2378066 04.01.2017 13:36:49
boryna pisze:
Na szczęście z moimi 4 kociskami i wielkim psiskiem mam wygodę, bo wszyscy jedzą to samo, czyli mięsko mielone (bez dodatków)pomrożone w 25 dkg kostki, które po trochę rozmrażam i rzucam drapieżcom na pożarcie. Kosztuje mnie to z przesyłką całe 2,5 zł za kg i wyrzucam same papierki. Nie każdy zwierz jednak godzi się na takie menu
Na szczęście z moimi 4 kociskami i wielkim psiskiem mam wygodę, bo wszyscy jedzą to samo, czyli mięsko mielone (bez dodatków)pomrożone w 25 dkg kostki, które po trochę rozmrażam i rzucam drapieżcom na pożarcie. Kosztuje mnie to z przesyłką całe 2,5 zł za kg i wyrzucam same papierki. Nie każdy zwierz jednak godzi się na takie menu
Bożenko, dorzuć trochę węglowodanów psu, bo przebiałczysz stwora.
Reklama
#2378069 04.01.2017 13:51:53
Chcecie wiedzieć co jadły dwie a teraz jedna Piesowa i kot ?
Jeden dzień makaron lub ryż z warzywami i kurczakiem gotowanym, drugi dzień surowe wołowe z wypełniaczem jak zawsze, trzeci dzień wypełniacz, biały ser , żółtka, czwarty dzień ryba , warzywa wypełniacz.
Do przegryzania ugotowane łapki [ śmierdzą przy gotowaniu jak.... ] ale mają " klej ".
Podroby rzadko ze względu na stosunek wapń fosfor.
Kot je to samo. Na szczęście nie mają alergii na mięsa.
Mają też chrupki ze względu na lepsze " bomby ", bo Piesowa lubi mieć zapalenie gruczołu a my nie lubimy go opróżniać.
Kiedyś chciałam przejść na BARF ale z braku produktów zrezygnowałam. Stosuję też jednodniowe głodówki co jakiś czas.
Misiu, podasz świętą trójcę, PAP i strawi L. dobry gulasz.
Jeden dzień makaron lub ryż z warzywami i kurczakiem gotowanym, drugi dzień surowe wołowe z wypełniaczem jak zawsze, trzeci dzień wypełniacz, biały ser , żółtka, czwarty dzień ryba , warzywa wypełniacz.
Do przegryzania ugotowane łapki [ śmierdzą przy gotowaniu jak.... ] ale mają " klej ".
Podroby rzadko ze względu na stosunek wapń fosfor.
Kot je to samo. Na szczęście nie mają alergii na mięsa.
Mają też chrupki ze względu na lepsze " bomby ", bo Piesowa lubi mieć zapalenie gruczołu a my nie lubimy go opróżniać.
Kiedyś chciałam przejść na BARF ale z braku produktów zrezygnowałam. Stosuję też jednodniowe głodówki co jakiś czas.
Misiu, podasz świętą trójcę, PAP i strawi L. dobry gulasz.
#2378071 04.01.2017 13:58:29
Już wiem dlaczego czuję się tutaj tak dobrze
Czytam to co napisała Ewa i trochę tak jakbym czytała o sobie.Z jedną zasadniczą różnicą...nie zawsze mówię ludziom od razu to co myślę i czego od nich wymagam.Psychiatra nie pomógł,bo jak miał pomóc kiedy nie powiedziałam gdzie naprawdę jest problem.I tak sobie żyjemy ja i moja depresja od lat.Raz jest lepiej,raz gorzej
Mały przysłał SMS że dziś zebranie w szkole i już mnie ręka świerzbiła napisać że nie jadę,ale matura,studniówka...trzeba
Czytam to co napisała Ewa i trochę tak jakbym czytała o sobie.Z jedną zasadniczą różnicą...nie zawsze mówię ludziom od razu to co myślę i czego od nich wymagam.Psychiatra nie pomógł,bo jak miał pomóc kiedy nie powiedziałam gdzie naprawdę jest problem.I tak sobie żyjemy ja i moja depresja od lat.Raz jest lepiej,raz gorzej
Mały przysłał SMS że dziś zebranie w szkole i już mnie ręka świerzbiła napisać że nie jadę,ale matura,studniówka...trzeba
Pozdrawiam-Agnieszka
#2378072 04.01.2017 14:04:28
BasiuPW.
Zuziukochana- musiałby chcieć. Raz, dwa razy w tygodniu gotuję mu to z ryżem lub makaronem i odrobiną marchewki, ale wtedy jest obraza. Zjada to dopiero, jak już znieświeżone wyniosę do kur
. Czasem ewentualnie wciśnie suchą bułę. Tak czy inaczej, dzięki za czujność i poradę.
A w ogóle, to najchętniej jadłby mandarynki i banany
Zuziukochana- musiałby chcieć. Raz, dwa razy w tygodniu gotuję mu to z ryżem lub makaronem i odrobiną marchewki, ale wtedy jest obraza. Zjada to dopiero, jak już znieświeżone wyniosę do kur
wpis edytowany 04.01.2017 14:04:47
Pozdrawiam, Bożena
Gliniaste Ogro(do)wisko
Gliniaste Ogro(do)wisko
#2378075 04.01.2017 14:13:51
O, brzydkie słowo na d... czyli depresja? 
Bywa endogenna, czyli o podłożu fizycznym, z jakichś powodów organizm nie wydziela lub nie gospodaruje prawidłowo neuroprzekaźnikami odpowiedzialnymi za nastrój.
No, ale bywa emocjonalna, tzn. człowiek odczuwa brak szczęścia.
A skąd człowiek może wziąć szczęście? Ze swojego własnego wnętrza. To już slogan, ale jest prawdziwy. Tylko i wyłącznie we własnym wnętrzu można odnaleźć szczęście w życiu. Jakość życia zależy od tego, jakie mamy stosunki z samym sobą. To, kim człowiek jest dla samego siebie, decyduje o tym, jak się czuje wobec innych ludzi i jak się czuje w świecie. Sednem sprawy jest szukanie i znajdowanie dobrego kontaktu z samym sobą, ze swoimi emocjami, uczuciami, myślami, znajdowanie przyjemności w byciu sobą, w odczuwaniu siebie. Kolejność jest taka, że najpierw trzeba dotrzeć do siebie samego w głębi, następnie ZAAKCEPTOWAĆ prawdę o sobie, bez względu na to, jak jest, nawet, jeśli jest "brzydka", a następnie , zresztą dzieje sie to niemal samoistnie, można coś w sobie zmieniać, poprawiać, rozwijać. Kluczem jednak jest dotarcie do prawdy i zaakceptowanie jej, tego etapu nie da sie ominąć w tej w drodze. Niczego nie można poprawiać i rozwijać, jeśli wcześniej sie tego nie pozna i nie przyjmie do wiadomośći.
Problem w tym, że często myślimy o sobie i czujemy do siebie to, co nam po drodze powiedzieli lub dali do zrozumienia inni. Ale to nie zawsze była prawda. Często nosimy w sobie cały śmietnik cudzych opinni, reakcji, "fochów" itp. Trzeba tam zajrzeć, rozpoznać, ocenić przydatność i najczęściej powywalać różne graty zalegające od dawna. Jak sie człowiek tak wewnętrznie posprząta, przewietrzy, to od razu lżej oddycha i może zacząć sobie dobrze i miło układać swoje relacje z samym sobą i cała resztą świata.
To jest początek.
Potem następuja kolejne etapy zdobywania szczęścia.
Człowiek, ktory czuje sie dobrze z samym sobą (oczywiście nie chodzi o jakieś "słodzenie" i zarozumialstwo, tylko o zwykły, dobry, realny, ale ciepły stosunek do samego siebie) wysyła w świat pozytywną energię. A co sie wysyła, to sie otrzymuje. Albo inaczej mówiąc - podobne przyciąga podobne. Człowiek szczęśliwy wewnętrznie "przyciąga" innych wewnętrznie szczęśliwych. Człowiek, który sie rozwija przyciąga innych, którzy sie rozwijają. To tak działa. Fajni ludzie przyciągaja innych fajnych ludzi. Fajny mężczyzna przyciąga fajne kobiety i odwrotnie. To działa "samo", nawet nie trzeba szukać, to po prostu "sie dzieje", bo takie są prawa natury.
Jasne, że to nie jest "takie proste" i natychmiastowe i nawet najfajniejsi ludzie spotykaja czasem dupków
ale jako, że znaja swoja wartość i ich stosunki z samym sobą nie zależą od tego, co powiedzą inni, to mówią wtedy: trudno, ten, jak widać,jeszcze nie odnalazł swego wewnętrznego szczęścia...
Co jeszcze daje szczęście... Np. pasje. Jak się ma jakąś pasję, to zawsze daje ona mnóstwo radości i szczęścia. I nieważne, co to jest. NO, ALE TO MOŻE BYĆ OGRODNICTWO !! A OGRODNICTWO TO JEST WIELKA RZECZ, WIADOMO
Nie? (Odpowiada sie: No!
) 
Bywa endogenna, czyli o podłożu fizycznym, z jakichś powodów organizm nie wydziela lub nie gospodaruje prawidłowo neuroprzekaźnikami odpowiedzialnymi za nastrój.
No, ale bywa emocjonalna, tzn. człowiek odczuwa brak szczęścia.
A skąd człowiek może wziąć szczęście? Ze swojego własnego wnętrza. To już slogan, ale jest prawdziwy. Tylko i wyłącznie we własnym wnętrzu można odnaleźć szczęście w życiu. Jakość życia zależy od tego, jakie mamy stosunki z samym sobą. To, kim człowiek jest dla samego siebie, decyduje o tym, jak się czuje wobec innych ludzi i jak się czuje w świecie. Sednem sprawy jest szukanie i znajdowanie dobrego kontaktu z samym sobą, ze swoimi emocjami, uczuciami, myślami, znajdowanie przyjemności w byciu sobą, w odczuwaniu siebie. Kolejność jest taka, że najpierw trzeba dotrzeć do siebie samego w głębi, następnie ZAAKCEPTOWAĆ prawdę o sobie, bez względu na to, jak jest, nawet, jeśli jest "brzydka", a następnie , zresztą dzieje sie to niemal samoistnie, można coś w sobie zmieniać, poprawiać, rozwijać. Kluczem jednak jest dotarcie do prawdy i zaakceptowanie jej, tego etapu nie da sie ominąć w tej w drodze. Niczego nie można poprawiać i rozwijać, jeśli wcześniej sie tego nie pozna i nie przyjmie do wiadomośći.
Problem w tym, że często myślimy o sobie i czujemy do siebie to, co nam po drodze powiedzieli lub dali do zrozumienia inni. Ale to nie zawsze była prawda. Często nosimy w sobie cały śmietnik cudzych opinni, reakcji, "fochów" itp. Trzeba tam zajrzeć, rozpoznać, ocenić przydatność i najczęściej powywalać różne graty zalegające od dawna. Jak sie człowiek tak wewnętrznie posprząta, przewietrzy, to od razu lżej oddycha i może zacząć sobie dobrze i miło układać swoje relacje z samym sobą i cała resztą świata.
To jest początek.
Potem następuja kolejne etapy zdobywania szczęścia.
Człowiek, ktory czuje sie dobrze z samym sobą (oczywiście nie chodzi o jakieś "słodzenie" i zarozumialstwo, tylko o zwykły, dobry, realny, ale ciepły stosunek do samego siebie) wysyła w świat pozytywną energię. A co sie wysyła, to sie otrzymuje. Albo inaczej mówiąc - podobne przyciąga podobne. Człowiek szczęśliwy wewnętrznie "przyciąga" innych wewnętrznie szczęśliwych. Człowiek, który sie rozwija przyciąga innych, którzy sie rozwijają. To tak działa. Fajni ludzie przyciągaja innych fajnych ludzi. Fajny mężczyzna przyciąga fajne kobiety i odwrotnie. To działa "samo", nawet nie trzeba szukać, to po prostu "sie dzieje", bo takie są prawa natury.
Jasne, że to nie jest "takie proste" i natychmiastowe i nawet najfajniejsi ludzie spotykaja czasem dupków
Co jeszcze daje szczęście... Np. pasje. Jak się ma jakąś pasję, to zawsze daje ona mnóstwo radości i szczęścia. I nieważne, co to jest. NO, ALE TO MOŻE BYĆ OGRODNICTWO !! A OGRODNICTWO TO JEST WIELKA RZECZ, WIADOMO
Nie? (Odpowiada sie: No!
wpis edytowany 04.01.2017 14:22:36
#2378077 04.01.2017 14:22:32
No!
widzę, że poruszyłam ważny temat i...chociaż nie mogę za dużo uczestniczyć w dyskusji, bo gonię deadline, to cieszę się, że go ruszyłam - jeśli komukolwiek z Was czytających i piszacych, te rozmowy pomogą, to bardzo mnie to ucieszy. Też kiedyś potrzebowałam pomocy i dostałam ją z niespodziewanej strony, a oprócz tego dużą siłę dało mi to, że przekonałam się, że nie jestem jedynym wariatem na całej ziemi (jak przez dłuższy czas podejrzewałam i jak też mi wpierano), tylko co człowiek, to problem...zatem chwała (pokręconym) ogrodnikom!
#2378087 04.01.2017 14:40:10
A jeśli idzie o materię, to jest taka zawieja i zamiecia u mnie, że śnieg pada poziomo, klasyka.
Pat, u Ciebie tez tak wali śnieg?
Pat, u Ciebie tez tak wali śnieg?
wpis edytowany 04.01.2017 14:41:58
#2378089 04.01.2017 14:41:58
Hejka! Stawiam gorąca herbatę malinową z sokiem bo zmarzłam na tym pogrzebie
Ale nagadałyście!!!
Pogoda na szczęście nie popsuła pogrzebu wręcz można by powiedzieć ach co to był za pogrzeb! Zmarła to kuzynka mojego taty, a jej brat jest księdzem - proboszczem na parafii, gdzie ciocia przez ponad 12 lat pracowała, na uroczystościach i mszy było prawie 30 księży i cały duży kościół pełny ludzi. Na tzw. stypę (obida plus kawa i i ciasto - śląski kołocz) zaproszono prawie 170 osób. Na kazaniu płakałam jak bóbr!
Teraz kocyk i może drzemka bo głowa mnie boli, a w końcu urlop mam!
Ale nagadałyście!!!
Pogoda na szczęście nie popsuła pogrzebu wręcz można by powiedzieć ach co to był za pogrzeb! Zmarła to kuzynka mojego taty, a jej brat jest księdzem - proboszczem na parafii, gdzie ciocia przez ponad 12 lat pracowała, na uroczystościach i mszy było prawie 30 księży i cały duży kościół pełny ludzi. Na tzw. stypę (obida plus kawa i i ciasto - śląski kołocz) zaproszono prawie 170 osób. Na kazaniu płakałam jak bóbr!
Teraz kocyk i może drzemka bo głowa mnie boli, a w końcu urlop mam!
#2378103 04.01.2017 15:09:53
Misiu baba z cycami już u mnie, idź zobacz, ja idę szyć, ale nie wiem co? mam w głowie zająca z takimi portkami, co to krok ma się razem z kolanami, nie wiem jak się te spodnie nazywają, Paputek wie, więc idę go uszyć, bo kupiłam materiał na takie portki hihi
Rękodzieła Bogusi
#2378106 04.01.2017 15:14:38
Bea
No! Ogrodnictwo daje szczęście toteż ja od wiosny do jesieni zapominam o depresji
Amen
A tak w ogóle, to dopiero dotarło do mnie co napisałam. Czuję się wśród Was dobrze dlatego, że jesteście super, a nie dlatego, że to jakieś forum dla ludzi z depresją jest
A słowo wariat... my w domu mówimy o sobie, że wszyscy jesteśmy wariatami i jesteśmy z tego bardzo zadowoleni 
A tak w ogóle, to dopiero dotarło do mnie co napisałam. Czuję się wśród Was dobrze dlatego, że jesteście super, a nie dlatego, że to jakieś forum dla ludzi z depresją jest
Pozdrawiam-Agnieszka
#2378117 04.01.2017 15:46:56
Bea ma jak zawsze rację. Noradrenaliny, dopaminy, serotoniny i inne - iny meblują nasze wnętrze. Każą jeść, spać, nie jeść , nie spać, kochać, nie kochać, grać w karty, jeździć zbyt szybko, wspinać się na szczyty, leżeć w jaskiniach. Żyć na granicy ryzyka lub bać się wszystkiego.
Piszemy o naszym pewnym wycofaniu.
A nie jest tak, że chcemy "więcej"? Nie pieniędzy, nie rzeczy materialnych, więcej nas i innych wokół nas.
Sam fakt, że dzień za krótki, że nie nadąża się z czytaniem książek, słuchaniem muzyki, z opieką nad zwierzętami, ogrodem, domem, bliskimi. Że ciągle jest coś do poznania, nauczenia się, dowiedzenia, zgłębienia.
I szukamy ludzi, którzy podzielają nasze spojrzenie na świat, życie, są jakoś zachłanni, dążący do spełnienia.
Chcą więcej. Rozmowa z kimś, kto chce minimum, kto nie chce więcej jest bez sensu.
Nigdy się nie zrozumiemy z kimś, kto pyta: ale po co to robisz, po co ci to?
Piszemy o naszym pewnym wycofaniu.
A nie jest tak, że chcemy "więcej"? Nie pieniędzy, nie rzeczy materialnych, więcej nas i innych wokół nas.
Sam fakt, że dzień za krótki, że nie nadąża się z czytaniem książek, słuchaniem muzyki, z opieką nad zwierzętami, ogrodem, domem, bliskimi. Że ciągle jest coś do poznania, nauczenia się, dowiedzenia, zgłębienia.
I szukamy ludzi, którzy podzielają nasze spojrzenie na świat, życie, są jakoś zachłanni, dążący do spełnienia.
Chcą więcej. Rozmowa z kimś, kto chce minimum, kto nie chce więcej jest bez sensu.
Nigdy się nie zrozumiemy z kimś, kto pyta: ale po co to robisz, po co ci to?
Reklama
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.