U Mariiewy boćki, a u nas papugi

.
No może nie u nas, ale całkiem blisko.
Ku mojej wielkiej radości ptaszniki powędrowały (zostały zawiezione) do pobliskiego zoo.
Kiedy panowie załatwiali sprawę, przypatrywałam się robiącym ogromny raban ptaszorom.
Jeden z nich krążył wokół posesji.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJATYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJATYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJAPotem chyba postanowiła wrócić do domu...
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJATłumaczeniom nie było końca.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJAPoszło na dzioby i pazury.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJAZamknięcie dzioba.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJAI konstruktywna rozmowa.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJADla wiadomości zainteresowanych.
Ptak, zawołany przez właściciela, wleciał do pomieszczenia i od zaplecza wszedł do woliery. Został powitany radośnie przez partnerkę. To podobno wieczorny rytuał... Utracjusz wraca pod opiekuńcze skrzydła...
Pozdrawiam.
Justyna