mariaewa pisze:
L miewa napady . Kiedyś przystawił drabinę do okna , ja czytałam w łóżku książkę. Wsadził głowę i zawołął " helloł śliczna pani, co czytamy? ". Ja rzuciłam książką w okno, rozdarłam paszczę, psy zaczęły ujadać a młodzi zbiegli z góry też krzycząc, choć potem nie potrafili wytłumaczyć, czemu się darli.
Kiedyś młody wynosił resztki na kompostownik, który jest za ogrodzeniem. Ojciec mówi, że widział w lasku dziki.
Schował się w krzakach i kiedy młody nadszedł, wypadł z chrumkaniem z gąszczu. Młody walnął wiadrem o ziemię i tak popylał, że pobił własny rekord.
To taka " Różowa pantera ". Aż się prosi o rewanż. 
Oj, to szczęściarz, że ma taką żonę, inna by już dawno ubiła i każdy sąd by uniewinnił

Ale w pracy mam nadzieję powstrzymuje się od żartów?

Bogusiu, Ty mnie nie kuś, mam tak przerażająco nudne zlecenie, że na serio rozważam rzucenie tego w diabły i zajęcie się zawodowo czymkolwiek innym - robienie poduszek mogłoby być
Dziecko starsze ma syndrom odstawienia - siedzi i jęczy, że chce do szkoły...chyba rzeczywiście podsunę dyrekcji opcję otworzenia internatu

Za karę przejedzie się wieczorem z matką przez ciemny las po diagnozę sensoryczną, choć dla niej i dla jej siostry to nagroda, lubią mocne doznania

Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka
Wiejski eksperyment 1Wiejski eksperyment 2