Opowiem Wam coś.... Podsłuchuję właśnie mego męża, jak ze swoja rodzicielką gada... nie żebym specjalnie, ale ciszę mi zakłócają
B. tak się śmiać serdecznie zaczął, że ucha nadstawiłam. W ubiegłą zimę u teściowej na balkonie (X piętro) zaczął przesiadywać duży ptak, drapieżnik. Ja go nie widziałam, ale spróbuje podpatrzeć, jak będę... No więc próbowała go wygonić, bo brudzi... taki człowiek, zamiast jeść dać. Ptaszysko było ogromne, myszołów może?! No więc zemsta za to przeganianie jest cudowna..... zima się zbliża i ten, który pomieszkiwał w tamta zimę, towarzyszkę sobie sprowadził
I stąd ten śmiech męża 
Próbujemy ją nakłonić, by dokarmiała ale strasznie ograniczony człowiek jest.....