Witajcie LaseczkiCzytałam, czytałam, pośmiałam się z bambusów i spokojnego wieczoru z nowym członkiem i ...... mało mnie szlag nie trafił gdy doszłam do postu Misi.
Już myślałam, że takie olewackie czasy, w przypadku mojej siostry przez ordynatora danego oddziału, minęły jak 20 lat temu kiedy to moja siostra wnet się przekręciła. Ale mały przeżył. Tutaj wiedzą co i jak i mam wrażenie jakbym jakiś artykuł o tym coś tam sumienia (aż zapomniałam) czytała. Nie jestem medyczna, jestem w stanie zemdleć przy pobieraniu krwi, ale takie coś

odmówić pomocy gdy wiedzą, że taka tragedia się zdarzyła

Misiu ściskam Cię mocno i mam nadzieję, że przyjdą z odpowiednią i odpowiedzialną pomocą.
I właśnie tego typu ludzie psują dobre innych w danych zawodach.
Jakbym słyszała siorę mego męża która pracuje jako pielęgniarka na kardiochirurgii - "... uodparniasz się ...."
A gdzie to pozytywne podejście do pacjenta i rodziny, pojechało na saxy????
Sorrki ale mnie z lekka poniosło.
Pewnie dlatego, że jestem po kilku artykułach z tego zakresu.
A mówią, że teraz na porodówkach ..... jest tak pięknie, ładnie i powabnie a gdy niektóre opowieści słucham i czytam i przyrównuję do sytuacji sprzed prawie 30 laty to mam wrażenie, że jedynie wielkość sal się zmieniło i nie leży tak jak kiedyś 18 mam.
(Oczywiście nie uogólniam bo mi się trafili podczas "akcji" lekarze i położne z tzw. powołania i nawet mój cichy śpiew im nie przeszkadzał

)
Olu u Ciebie takie słońce było?
