Iwonko to prawda, w ciągu pół roku trzeba załatwić sprawę spadkową inaczej jest dziedziczenie z urzędu, z tego co pamiętam. Jakbys jechała autem, to pamiętaj o zjeździe w B. na "Pensjonat pod przytkanym kominem i odlatującymi dachówkami"

Znowu mnie dopadło zniechęcenie i przekonanie, że do końca życia nie ruszymy z remontem

U nas też dziś pogoda całkiem spoko była, oby do niedzieli się utrzymała: niniejszym deklaruję publicznie, ze pójdę i posadzę te cebulki oraz wykopię dalie...piszę to po to, ze jakbym w niedzielę ranem pisała, że mam lenia, to proszę mnie w d*** kopnąć i z domu wygonić

Tymczasem oddalam się robić chusty, bo zaległości niezłe się przez te głupie tłumaczenia uzbierały

R. w domu, ale w nocy znowu jedzie i wróci jutro koło południa...tyle w kwestii obiecanych wolnych weekendów...ale przynajmniej piec odetkał.
A, jeśli chodzi o pisanie postów, to ja sobie otwieram Kompostownik na dwa okna, jedno do podglądania, co kto napisał, a drugie do pisania

Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka
Wiejski eksperyment 1Wiejski eksperyment 2