Reklama
#2028517 22.01.2015 15:26:54
Zuziu widzę, że wymienialiście deski na elewacji domu. Co macie pod deskami?
Trochę gubię się w topografii: czy dobrze myślę, że ganek jest od strony drogi a wejście do domu od strony podwórka?
Widać na tych kilku fotkach jaki ogrom pracy za Wami. A ogród zachwyca. Ciągle zadziwia mnie to jak rośliny same dają sobie radę i pięknie Wam rosną. Jaką macie ziemię na tej części, którą pokazujesz? Zagony perzu pamiętam ale nie pamiętam ziemi.
Iwonko ja bym nie wykluczała seksu tylko proponowałabym Zuzi seks z takimi widokami.
Trochę gubię się w topografii: czy dobrze myślę, że ganek jest od strony drogi a wejście do domu od strony podwórka?
Widać na tych kilku fotkach jaki ogrom pracy za Wami. A ogród zachwyca. Ciągle zadziwia mnie to jak rośliny same dają sobie radę i pięknie Wam rosną. Jaką macie ziemię na tej części, którą pokazujesz? Zagony perzu pamiętam ale nie pamiętam ziemi.
Iwonko ja bym nie wykluczała seksu tylko proponowałabym Zuzi seks z takimi widokami.
pozdrawiam, Janina
#2028533 22.01.2015 16:01:43
Ha! czyli jednak czasem warto odkurzyć starsze foty
Edytowałam post poprzedni i wstawiłam jeszcze jedno zdjęcie pośrednie (z gankiem już, ale przed malowaniem) Teraz odpowiadam na pytania:
- okiennice są, stoją oskrobane i przygotowane do malowania już chyba dwa lata u W. w leśniczówce...Kolor uzależniam od koloru okien, a zatem decyzji ostatecznej jeszcze nie ma
- Pod deskami mamy bale drewniane, na nich dwie warstwy wełny mineralnej, następnie wiatroizolację, no i na wierzchu właśnie nowe deski.
- Ziemia, z uwagi na spora obsadę zwierzęcą w czasach prosperity gospodarstwa, jest żyzna, azotowa, przy domu z dużą domieszką lessu,co daje niestety efekt ciapy po zlewnych deszczach, a po wysuszeniu słońcem - skorupę.
- Ganek jest od strony ogrodu (podwórka). Od frontu czyli od drogi mamy na razie podwójne drzwi wyjściowe na dwór, do których w przyszłości doczepimy werandę otoczoną Albiczukowskim
- Jesteśmy jak najbardziej za seksem (bez prokreacji), ale z czasem pewnie rozkosze wzrokowe na ganeczku w otoczeniu kolorowych kwiatów będą coraz częściej przeważały
Joasiu Jo, Iwonko, Paputku, Janeczko dziękuję serdecznie za entuzjazm i docenienie naszych wysiłków!
- okiennice są, stoją oskrobane i przygotowane do malowania już chyba dwa lata u W. w leśniczówce...Kolor uzależniam od koloru okien, a zatem decyzji ostatecznej jeszcze nie ma
- Pod deskami mamy bale drewniane, na nich dwie warstwy wełny mineralnej, następnie wiatroizolację, no i na wierzchu właśnie nowe deski.
- Ziemia, z uwagi na spora obsadę zwierzęcą w czasach prosperity gospodarstwa, jest żyzna, azotowa, przy domu z dużą domieszką lessu,co daje niestety efekt ciapy po zlewnych deszczach, a po wysuszeniu słońcem - skorupę.
- Ganek jest od strony ogrodu (podwórka). Od frontu czyli od drogi mamy na razie podwójne drzwi wyjściowe na dwór, do których w przyszłości doczepimy werandę otoczoną Albiczukowskim
- Jesteśmy jak najbardziej za seksem (bez prokreacji), ale z czasem pewnie rozkosze wzrokowe na ganeczku w otoczeniu kolorowych kwiatów będą coraz częściej przeważały
Joasiu Jo, Iwonko, Paputku, Janeczko dziękuję serdecznie za entuzjazm i docenienie naszych wysiłków!
#2028561 22.01.2015 16:49:07
zuzanna2418 pisze:
- Jesteśmy jak najbardziej za seksem (bez prokreacji), ale z czasem pewnie rozkosze wzrokowe na ganeczku w otoczeniu kolorowych kwiatów będą coraz częściej przeważały
- Jesteśmy jak najbardziej za seksem (bez prokreacji), ale z czasem pewnie rozkosze wzrokowe na ganeczku w otoczeniu kolorowych kwiatów będą coraz częściej przeważały
No to póki co, może połączyć przyjemne z pożytecznym i seks na ganeczku?
#2028564 22.01.2015 16:56:30
E na ganeczku... a może w tym buszu będą schowani przed wścibskimi oczami
i połączysz tez przyjemne z pozytecznym 
Daria
WIEŚ POD BOREM..
WIEŚ POD BOREM..
#2028620 22.01.2015 19:19:15
Jestem oczarowana waszym domkiem jeszcze wymiana okien , dwukolorowe okiennice i mozecie pobierać opłatę za ogladanie zdjęć. Przepiekna gestwina roślin oddziela was od drogi.Kazda relacje z waszego pobytu wsiowego czytam i czekam na następna.Oprocz slowa czytanego na uwagę zasługują zdjęcia z każdym wyjazdem lepsze i robione z dużą wprawą.
#2028732 22.01.2015 23:05:32
Ja też oczarowana i chyba żałuję, że jednak nie poszukałam drewnianego to nie to samo co beton.
ZUZIU jakiego koloru okna byście nie wybrali to pięknie z pewnością będzie.
Podziwiam Was, a z seksem
to lepiej w łożu....Boże co ja piszę.... matką Twoja mogła bym być
A co się bedę certolić przecie... co nie co jeszcze pamiętam
ZUZIU jakiego koloru okna byście nie wybrali to pięknie z pewnością będzie.
Podziwiam Was, a z seksem
"Wyhoduj w sercu zielone drzewa, z pewnością ptak na nich zaśpiewa".
RA-BARBAROWE KOLEJNE MIEJSCA NA ZIEMI
Bo za nami kawał drogi...a przed nami???
RA-BARBAROWE KOLEJNE MIEJSCA NA ZIEMI
Bo za nami kawał drogi...a przed nami???
#2028887 23.01.2015 08:40:35
Zuziu ja jestem bardzo częstym Waszym gościem, czytam, oglądam i marzę sobie, bo tak mi się podoba Wasz domek i ogród i normalnie wszystko, a czemu nie piszę do Was?? bo jestem wściekle zazdrosna
taka jest prawda 
Rękodzieła Bogusi
#2030414 25.01.2015 08:51:18
Witaj ! busz kwiatów przed werandą oczarował mnie . Nie wyobrażam sobie w otoczeniu Twojego domku rabatki pod linijkę.
I co zdecydowałaś się jaki kolor będą miały okna?
I co zdecydowałaś się jaki kolor będą miały okna?
Reklama
#2030647 25.01.2015 14:03:23
Pat zapewniam Cię, że chwastów jest niezła kolekcja i rady na to nie ma, chyba że pełnoetatowa ekipa porządkowa... Żeby ich za nadto nie było widać robię co mogę, a że nie wiele mogę to i niewiele robię
Seks na ganeczku odpada, ławka strasznie twarda i wąska
I SN filuje 
Ewo no jakoś roślinność poczuła wole Bożą, a że wyznań u co najmniej dwa w okolicy, to podwójnie się angażuje
Daria no tak, oczy wścibskie są, a w krzakach do tego robale podglądają
Reginko powolutku, pomalutku jakoś może wyrychtujemy tę naszą chatynkę. Ta gęstwa jest od ogrodu, a od ulicy będzie druga Albiczukowska
Zapraszam kochana!
Basiu drewniany dom ma swoje wady i zalety. W. uznaje tylko drewniane, kiedyś chciał nawet budować sam, działkę zakupił i drewno sukcesywnie gromadził ale ...sprawy się inaczej potoczyły, jak to w życiu.
Się w ogóle nie przejmuj! Łoże czy inne sprzęty (wytrzymałe) można stosować, a ja w ogóle nie wątpię, że Ty to świetnie pamiętasz
Bogusiu ja się bardzo cieszę, że zaglądasz, a zazdrość i nienawiść pomiędzy posiadaczami domów na prowincji w różnych etapach remontowych i ze strony obserwujących zmagania z oporem materii, to chleb powszedni na forum
Ja już zbieram siły do znienanwidzenia Pat za łazienkę 
EwoEs ech, oby do lata
Misiu na rabaty pod linijkę nie ma co liczyć
W ogóle się czasem zastanawiam, czy my mamy jakieś rabaty
Dumamy obecnie, jak obsadzać coraz większe terytoria, aby nie zamordować się potem odchwaszczaniem...Wygląda na to, ze należałoby sadzić krzaki 2-3 metrowe i od razu zadarniać czymś dół.
Póki co w sprawie okien biały kolor rozważam ...
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Ewo no jakoś roślinność poczuła wole Bożą, a że wyznań u co najmniej dwa w okolicy, to podwójnie się angażuje
Daria no tak, oczy wścibskie są, a w krzakach do tego robale podglądają
Reginko powolutku, pomalutku jakoś może wyrychtujemy tę naszą chatynkę. Ta gęstwa jest od ogrodu, a od ulicy będzie druga Albiczukowska
Basiu drewniany dom ma swoje wady i zalety. W. uznaje tylko drewniane, kiedyś chciał nawet budować sam, działkę zakupił i drewno sukcesywnie gromadził ale ...sprawy się inaczej potoczyły, jak to w życiu.
Się w ogóle nie przejmuj! Łoże czy inne sprzęty (wytrzymałe) można stosować, a ja w ogóle nie wątpię, że Ty to świetnie pamiętasz
Bogusiu ja się bardzo cieszę, że zaglądasz, a zazdrość i nienawiść pomiędzy posiadaczami domów na prowincji w różnych etapach remontowych i ze strony obserwujących zmagania z oporem materii, to chleb powszedni na forum
EwoEs ech, oby do lata
Misiu na rabaty pod linijkę nie ma co liczyć
Póki co w sprawie okien biały kolor rozważam ...
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
wpis edytowany 25.01.2015 17:40:23
#2030653 25.01.2015 14:14:39
O, widzę płot o którym marzę i wyrżnę drzewo w lesie swym na takie ogrodzenie jak Wasze.
Skopiuję je i wstawię do mego albuma z inspiracjami
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Moje zdjęcie możemy wyrzucić
Skopiuję je i wstawię do mego albuma z inspiracjami
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Moje zdjęcie możemy wyrzucić
"Wyhoduj w sercu zielone drzewa, z pewnością ptak na nich zaśpiewa".
RA-BARBAROWE KOLEJNE MIEJSCA NA ZIEMI
Bo za nami kawał drogi...a przed nami???
RA-BARBAROWE KOLEJNE MIEJSCA NA ZIEMI
Bo za nami kawał drogi...a przed nami???
#2037540 03.02.2015 19:06:05
Zuziu u Ciebie widoki jak zwykle bajeczne a każdy pozornie zwykły wyjazd na wieś zamienia się we wspaniałą opowieść i przez komputer czuć jak to miejsce potrafi naładować akumulatory by móc spokojnie powrócić do miasta.
Ania
#2038001 04.02.2015 12:20:27
Basiu tak skończyły marzenia W. o wybudowaniu nowego domu drewnianego - ze zgromadzonych zapasów drewna mamy płot, elewację, ganek, podłogę i sufit w sieni...
Aniu witam Szanowną Panią!
Dostałam takie
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Aniu witam Szanowną Panią!
Dostałam takie
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
#2038102 04.02.2015 14:45:37
Troszkę mi zajęło, żeby zaległości nadrobić
Warto było. Od dziś tez zacznę Cię gnębić o poważniejsze podejście do 'wsiowego serialu'. Piszesz i pokazujesz tak prawdziwie, ze żal tego nie wydać. Pomyśl o tym 
#2041222 09.02.2015 09:19:04
Już już
Pobyt był krótki tym razem, ale wieczorem postaram się relację rozpocząć 
#2041241 09.02.2015 09:49:47
I ja czekam na cd. a wieczorkiem nadrobię zaległości , bo widzę ,że sporo mi umknęło
#2042280 10.02.2015 15:14:40
Obiecanki-cacanki a mnie wstyd. Wczoraj nie dotrzymałam obietnicy rozpoczęcia sprawozdania, jak zwykle w domu jest co robić
Krótkimi zrywami miedzypracowymi zainicjuję zatem relację, która będzie opozycyjna do poprzedniej pod względem długości i różnorodności. Pobyt był krótki, a i pora roku nie sprzyja intensywnemu życiu wiejskiemu.
W międzyczasie przeczytałam na Pogaduszkach to, co napisała Bea nt. naszej ziemskiej populacji i odniesienia do wyludniania się wsi. Z moich obserwacji wynika, co następuje: nasze okolice nie wyglądają na bardzo wyludnione, ale np. wsie w stronach rodzinnych W. bywają całkowicie pozbawione mieszkańców. Czy zastąpi ich napływ mieszkańców miast szczerze wątpię, zarówno ilościowo jak i jakościowo to niemożliwe. Miastowych napływowych na Podlasiu Południowym jest dostrzegalna liczba, jednak dla tzw. typowego organizmu wiejskiego, są oni pardon, kompletnie nieużyteczni, z kilku powodów: przyjeżdżają okresowo, a nawet jeśli osiedlają się na stałe, niczego nie wnoszą do funkcjonowania regionu. Owszem, pielęgnują ogródki, porządkują przestrzeń wokół siebie, ale wnoszą pierwiastek zupełnie obcy i bez znaczenia dla zastanych mechanizmów i powiązań bazujących na podstawowej roli obszaru wiejskiego. My, kupując dom w okolicy rolniczej stanowimy "wrzutkę" z innego wymiaru, tolerowaną i traktowaną z sympatią nawet, ale to wszystko. Dopóki nie chcemy o czymś decydować, zmieniać - jest OK. Nieliczna garstka przybyszów angażuje się w jakieś projekty dla lokalnej społeczności, większość jednak chce mieć po prostu spokój i ładną okolicę, czasem miejsce do zajęcia się tym, co w mieście nie w chodzi w grę. Stąd bierze się także zjawisko zasiedlania przez miastowych prawie wyłacznie terenów położonych w okolicy atrakcyjnej geograficznie. Nikt jednak nie marzy o życiu na wsi, gdzie ani lasu, ani wody ani łąki czy innych tworów natury kojarzących się z relaksem na łonie przyrody.
Druga strona medalu to kwestie kulturowo-historyczne. Wyludnianie się wsi to także skutek uboczny odium prowincjonalności, jakie odczuwa część młodych mieszkańców wsi. Obraz dumnego ze swojej pracy farmera, jaki widziałam w USA to senne marzenie w naszych realiach. U nas wciąż pokutuje obraz chłopa na furmance, choć ostatnio modne blokady dróg pokazują, że już dawno furmanka została zamieniona na ciągnik za 300 tys. zł. a chłop nie boi się już przednówka. Liczba komisów samochodowych jakie powstały w ostatnich latach na wsiach w "naszych" okolicach jest doprawdy imponująca. Niemniej jednak wciąż "bycie ze wsi" to nie jest powód do dumy i dla wielu umowa śmieciowa ale w mieście jest czymś bardziej pożądanym. Wielka szkoda.
A my, spragnieni tych wiejskich klimatów, uparcie wracamy do swojej chatki. Tym razem ułożyliśmy sobie grafiki w taki sposób, aby wykorzystać zaproszenie na wernisaż poplenerowy, które przesłali mi właściciele Uroczyska Zaborek.
W czwartkowe popołudnie opuściliśmy mury miasta i dociążeni kilkoma solidnymi klockami drewna na pace samochodu, ruszyliśmy na wschód. Warunki pogodowe znośne, jednak musieliśmy za Siedlcami zjechać na Radzyń, ponieważ wyznaczono objazdy omijające protestujących rolników. Kilometrowo droga w zasadzie ta sama, ale jakościowo gorsza, więc liczyliśmy się z wydłużeniem czasu podróży. Niespiesznie dojechaliśmy do Radzynia, gdzie znów napotkaliśmy na kolejny objazd, w Lidlu zaopatrzyliśmy się w artykuły pierwszej potrzeby oraz w produkty przemysłu winiarskiego bratnich Węgier i pojechaliśmy do celu.
Śniegu tyle co kot napłakał, temperatura w okolicy zera, wszędzie szaro i smutnawo. Latarnie wyłączone
W domku czekały na nas rozgrzane piece i gorąca woda na kuchni w czajniku
Bożenko! Jesteś wielka!
Dorzuciliśmy do kuchni, zjedliśmy naprędce improwizowaną kolację i zajęliśmy się : ja - ogarnianiem domu a konkretnie przygotowaniem pościeli, a W. wstępnym rozładunkiem samochodu. Następnie zszedł do piwnicy w celu odkręcenia zaworu wody, która to woda popłynęła sobie ze wszystkich kranów, zatem nic w rurach nie zamarzło, co zdarzało się w silniejsze mrozy.
Zwierzaki po posiłku udały się na z góry upatrzone pozycje (Kredka na podwórko, kicia do mrówczanego na emigrację wewnętrzną). Uruchomiłam piecyk naftowy w łazience i w zasadzie domek uznaliśmy za zasiedlony.
Chwilę wyrywaliśmy sobie drugiego Miłoszewskiego, którego w rezultacie wspaniałomyślnie oddałam W. zadowalając się zaległą "Polityką".
Padliśmy chyba równolegle, budząc się jeszcze w celu a) wpuszczenia psa, b) wypuszczenia psa, c) zrobienia kibla dla kota d) pogaszeniu świateł, które zostawił W.e) wpuszczenia psa po raz drugi i zrobienia mu miejsca w łóżku.
Następnie zasnęliśmy definitywnie, aby zbudzić się w piątkowy ranek, od którego liczymy c.d który n. jak mi się uda coś napisać.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
W międzyczasie przeczytałam na Pogaduszkach to, co napisała Bea nt. naszej ziemskiej populacji i odniesienia do wyludniania się wsi. Z moich obserwacji wynika, co następuje: nasze okolice nie wyglądają na bardzo wyludnione, ale np. wsie w stronach rodzinnych W. bywają całkowicie pozbawione mieszkańców. Czy zastąpi ich napływ mieszkańców miast szczerze wątpię, zarówno ilościowo jak i jakościowo to niemożliwe. Miastowych napływowych na Podlasiu Południowym jest dostrzegalna liczba, jednak dla tzw. typowego organizmu wiejskiego, są oni pardon, kompletnie nieużyteczni, z kilku powodów: przyjeżdżają okresowo, a nawet jeśli osiedlają się na stałe, niczego nie wnoszą do funkcjonowania regionu. Owszem, pielęgnują ogródki, porządkują przestrzeń wokół siebie, ale wnoszą pierwiastek zupełnie obcy i bez znaczenia dla zastanych mechanizmów i powiązań bazujących na podstawowej roli obszaru wiejskiego. My, kupując dom w okolicy rolniczej stanowimy "wrzutkę" z innego wymiaru, tolerowaną i traktowaną z sympatią nawet, ale to wszystko. Dopóki nie chcemy o czymś decydować, zmieniać - jest OK. Nieliczna garstka przybyszów angażuje się w jakieś projekty dla lokalnej społeczności, większość jednak chce mieć po prostu spokój i ładną okolicę, czasem miejsce do zajęcia się tym, co w mieście nie w chodzi w grę. Stąd bierze się także zjawisko zasiedlania przez miastowych prawie wyłacznie terenów położonych w okolicy atrakcyjnej geograficznie. Nikt jednak nie marzy o życiu na wsi, gdzie ani lasu, ani wody ani łąki czy innych tworów natury kojarzących się z relaksem na łonie przyrody.
Druga strona medalu to kwestie kulturowo-historyczne. Wyludnianie się wsi to także skutek uboczny odium prowincjonalności, jakie odczuwa część młodych mieszkańców wsi. Obraz dumnego ze swojej pracy farmera, jaki widziałam w USA to senne marzenie w naszych realiach. U nas wciąż pokutuje obraz chłopa na furmance, choć ostatnio modne blokady dróg pokazują, że już dawno furmanka została zamieniona na ciągnik za 300 tys. zł. a chłop nie boi się już przednówka. Liczba komisów samochodowych jakie powstały w ostatnich latach na wsiach w "naszych" okolicach jest doprawdy imponująca. Niemniej jednak wciąż "bycie ze wsi" to nie jest powód do dumy i dla wielu umowa śmieciowa ale w mieście jest czymś bardziej pożądanym. Wielka szkoda.
A my, spragnieni tych wiejskich klimatów, uparcie wracamy do swojej chatki. Tym razem ułożyliśmy sobie grafiki w taki sposób, aby wykorzystać zaproszenie na wernisaż poplenerowy, które przesłali mi właściciele Uroczyska Zaborek.
W czwartkowe popołudnie opuściliśmy mury miasta i dociążeni kilkoma solidnymi klockami drewna na pace samochodu, ruszyliśmy na wschód. Warunki pogodowe znośne, jednak musieliśmy za Siedlcami zjechać na Radzyń, ponieważ wyznaczono objazdy omijające protestujących rolników. Kilometrowo droga w zasadzie ta sama, ale jakościowo gorsza, więc liczyliśmy się z wydłużeniem czasu podróży. Niespiesznie dojechaliśmy do Radzynia, gdzie znów napotkaliśmy na kolejny objazd, w Lidlu zaopatrzyliśmy się w artykuły pierwszej potrzeby oraz w produkty przemysłu winiarskiego bratnich Węgier i pojechaliśmy do celu.
Śniegu tyle co kot napłakał, temperatura w okolicy zera, wszędzie szaro i smutnawo. Latarnie wyłączone
Dorzuciliśmy do kuchni, zjedliśmy naprędce improwizowaną kolację i zajęliśmy się : ja - ogarnianiem domu a konkretnie przygotowaniem pościeli, a W. wstępnym rozładunkiem samochodu. Następnie zszedł do piwnicy w celu odkręcenia zaworu wody, która to woda popłynęła sobie ze wszystkich kranów, zatem nic w rurach nie zamarzło, co zdarzało się w silniejsze mrozy.
Zwierzaki po posiłku udały się na z góry upatrzone pozycje (Kredka na podwórko, kicia do mrówczanego na emigrację wewnętrzną). Uruchomiłam piecyk naftowy w łazience i w zasadzie domek uznaliśmy za zasiedlony.
Chwilę wyrywaliśmy sobie drugiego Miłoszewskiego, którego w rezultacie wspaniałomyślnie oddałam W. zadowalając się zaległą "Polityką".
Padliśmy chyba równolegle, budząc się jeszcze w celu a) wpuszczenia psa, b) wypuszczenia psa, c) zrobienia kibla dla kota d) pogaszeniu świateł, które zostawił W.e) wpuszczenia psa po raz drugi i zrobienia mu miejsca w łóżku.
Następnie zasnęliśmy definitywnie, aby zbudzić się w piątkowy ranek, od którego liczymy c.d który n. jak mi się uda coś napisać.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
wpis edytowany 10.02.2015 15:32:54
Reklama
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.