Reklama
#2018514 08.01.2015 13:15:43
Basiu nie mam nic przeciwko Twojej stronniczości zwłaszcza, że ogrom pracy jaki włożyłaś w swoje okna, budzi mój nieustający szacun 
Poniżej zdjęcie koloru alternatywnego (zdjęcie autorstwa użytkownika forum muratordom.pl o nicku maciej74)
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Poniżej zdjęcie koloru alternatywnego (zdjęcie autorstwa użytkownika forum muratordom.pl o nicku maciej74)
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
wpis edytowany 08.01.2015 13:16:11
#2018517 08.01.2015 13:20:55
Zuzia zgadzam się z Basią zdecydowanie białe.
Pozdrawiam w nowym roku i czekam z niecierpliwością na relację i zdjęcia Klary
Pozdrawiam w nowym roku i czekam z niecierpliwością na relację i zdjęcia Klary
wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
pozdrawiam justyna
#2018526 08.01.2015 13:29:44
Zuziu ja też byłam za białymi ,ale jak zobaczyłam te drugie alternatywne ,to bardziej mi się podobają
Pozdrawiam w nowym roku .Anita z Malopolski
Pozdrawiam w nowym roku .Anita z Malopolski
#2018536 08.01.2015 14:00:49
Cześć, Zuziu - ja tylko i wyłącznie za alternatywnymi!
Pozdrawiam - Małgosia (ogrodniczka od maja 2010)
Obrazki z Gospodarstwa
W moim gospodarstwie (Oaza)
Róże z mojej tabelki
Obrazki z Gospodarstwa
W moim gospodarstwie (Oaza)
Róże z mojej tabelki
#2018560 08.01.2015 14:45:07
Zuziu te brązowe są ładne, chyba te bym wybrała..i są o tyle fajne że nie widac brudu a jako ze tam nie bywasz tak często i nie myjesz okien to tym bardziej bym je wzięła..
białe rzucają się w oczy..brązowe stonowane 
Daria
WIEŚ POD BOREM..
WIEŚ POD BOREM..
#2018565 08.01.2015 14:57:16
Dziękuję bardzo za dotychczasowe głosy! Dodam, że odcienie brązu mogą być różne, od koloru drewna sosnowego począwszy, czyli ten demonstrowany na obrazku jest li tylko poglądowy.
#2018569 08.01.2015 15:01:29
Ja jestem za białym: wiadomo brudzi się, ale jako posiadaczka białych, z rzadka mytych okien, mogę stwierdzić, że ten brud osadza się rownomiernie i nie wali po oczach czarnymi smugami
Białe będą się fajnie odcinać od fasady i obramowań...a jakbyś czasem pytała o drzwi to te bym oczywiście zrobiła na jakiś intensywny kolor 
#2018620 08.01.2015 16:22:57
Zuziu ja jestem za białymi,brązy zleją się w jedną plamę z domkiem.A co do brudzenia,to jaki by nie był kolor brudzi się tak samo.Na białych jak i brązowych kurz widać jednakowo.Ale to moje zdanie.
wpis edytowany 08.01.2015 16:27:30
Ania
Moja działka
Moja działka
#2018634 08.01.2015 16:43:51
Kolor alternatywny musiałby być identyczny z ciemniejszym
kolorem elewacji. Białe okna są dla mnie ładniejsze i " bezpieczniejsze ".
Nie można wykluczyć , ze będziesz chciała zmienić kolor domu.
kolorem elewacji. Białe okna są dla mnie ładniejsze i " bezpieczniejsze ".
Nie można wykluczyć , ze będziesz chciała zmienić kolor domu.
Pozdrawiam,
Joanna
Joanna
Reklama
#2018651 08.01.2015 17:23:41
Jeśli mogę dodać coś od siebie to właśnie te brązowe, zlewające się z elewacją są piękne bo delikatne, bo nie rzucają się w oczy bo tworzą całość a drzwi wyobrażam sobie w jakimś intensywnym kolorze 
#2018653 08.01.2015 17:26:45
to ja jeszcze (jak myślę o Twoich oknach, to nie myślę o swoim remoncie
): a oryginalnie jakie były okna w tego typu chałupkach: białe czy w kolorze drewna?
#2018658 08.01.2015 17:31:46
Białe! Pasują do ozdobników w narożnikach. Ale drzwi w tym kolorze jakoś mi się gryzą.
#2018715 08.01.2015 18:48:53
Oczywiscie ze biale, okna to oczy domu i muszą być widoczne a tontylko moje zdanie.
#2018743 08.01.2015 19:19:56
Zuzka zależy czego od koloru oczekujesz
Ja bym stawiała na alternatywę - mam
w kolorze jakiegoś dębu ale ... tylko z zewnętrznej strony. Boszszsz jaki spokój bo aż takiego brudu nie widać i mi przy mojej chałupce takie odpowiadają.
Niestety 3 okna mam białe z dwóch stron i doprowadzają mnie do szarego szaleństwa
A Ty sobie poczytasz, poczytasz i .... uzgodnicie z połowicą
Tak w ogóle to Tobie jakie odpowiadają?
Ja bym stawiała na alternatywę - mam
Niestety 3 okna mam białe z dwóch stron i doprowadzają mnie do szarego szaleństwa
A Ty sobie poczytasz, poczytasz i .... uzgodnicie z połowicą
Tak w ogóle to Tobie jakie odpowiadają?
#2018748 08.01.2015 19:28:16
No to powiem tak: W. jest za białym i jednostajnie warczy na moje pomysły na temat innych kolorów. Bo, tu odpowiadam na pytanie Pat, taka jest tradycja w tych stronach. Jednakowoż widzę także, że w nielicznych jak śnieg w sierpniu przypadkach renowacji okien oryginalnych lub ich odtwarzania według starego wzoru, pozostawiany jest kolor drewna, który z czasem nabiera patyny.
A co do drzwi frontowych dwuskrzydłowych, obecnie białych (umownie, bo są brudno-obdrapane tak naprawdę) to będą one prowadziły na przyszłą werandę, zatem widać ich z zewnątrz nie będzie (staną się drzwiami wewnętrznymi).
Do tematu okien wrócę w trakcie relacji. A propos relacji, chyba czas nadszedł, żeby wbić szpadel pod kolejny rozdział
A na początek jak zwykle cz.I, która przypada na noc sylwestrową. 31 grudnia wyszedł ustny dekret u mnie w pracuni, że już ok. 13.00 można sobie wychodzić po angielsku. Niestety z powodu braku gotowości kierowcy i zarazem współuczestnika wycieczki, ja siedziałam do 16.00 nieomal, klnąc w duchu widziane oczyma wyobraźni korki na wyjeździe z Warszawy. Pogoda była znośna, tzn. nie padało. W. przybył wreszcie w towarzystwie psa i kota i rozpoczęliśmy podróż ku wytęsknionemu, oszałamiająco długiemu jak na nasze możliwości urlopowi na wsi. W odtwarzaczu najnowszy nabytek W. "Paragraf 22" czytany przez Krzysztofa Globisza. Ja osobiście jakoś nie przepadam, ale W. uwielbia, więc dałam spokój negocjacjom co do oprawy dźwiękowej naszej podróży. Tym bardziej, że wyjechaliśmy praktycznie niepostrzeżenie z miasta i sprawnie przemieszczaliśmy się do przodu nie widząc żadnych korków.
Zatrzymaliśmy się po drodze w amerykańskiej restauracji sprzedającej okropnie niezdrowe żarcie, kupiliśmy sobie różne obrzydliwości i zamiast dziecka, któremu powinniśmy wręczyć komplet wysoko tłuszczowych i cukrowych potraw, napchaliśmy Kredkę frytkami i skrzydełkami z kurczaka
Raz do roku popełniamy takie wykroczenie przeciwko zdrowiu i ... świeżemu powietrzu w okolicy posłania Kredki 

W Białej dokonaliśmy jeszcze drobnych zakupów, ja się specjalnie nie przyłożyłam będąc pewna, że W. szwendając się 3 godziny po Arkadii poprzedniego dnia, zrobił adekwatne do uroczystości zakupy. Wino musujące miałam ja.
Na miejsce przybyliśmy ok. 20.00, Bożenka zostawiła nam otwartą bramę wjazdową, w piecach napaliła i dobrze, bo na Podlasiu Południowym mróz ścisnął. Temperatura w domu nie pozwoliła jednak na rozmrożenie się bryły lodu, w którą zamieniła się resztka wody w psiej misce. W lodzie tym tkwiła mysz w charakterze mamuta czy innego zlodowaciałego eksponatu archeologicznego. Mysz usunęliśmy z obawy, ze Kicia zażąda jej wydobycia i reanimowania, względnie wypchania i ustawieniu w eksponowanym miejscu jako trofeum
No, co tu dużo gadać: zimno w chałupie było okropnie
Rozpakowywaliśmy graty, dorzucając co chwila do obu pieców. Następnie w tempie ekspresowym założyliśmy tzw. okna zimowe czyli takie dodatkowe ramy okienne wstawiane jako drugie na czas zimy i mocowane na zagięte gwoździe wbite w futrynę. Przy okazji zdjęłam firanki kuchenne, nieco upstrzone przez ostatnie pokolenia much i zawiesiłam drugą zmianę. W. udał się do piwnicy odkręcić wodę.
Wpadła Bożenka ucałować nas jeszcze w starym roku i zapytać, czy dobrze napaliła. Życzyliśmy sobie pomyślności w nowym roku i umówiliśmy się na pogaduchy w dniach następnych.
Odsapnęliśmy przy Radiu Lublin, które nadawało chyba wszystkie moje ulubione piosenki
W tym takie, których już chyba nikt nie puszcza np. tę:
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ FILMY. DARMOWA REJESTRACJA
Przy próbie sporządzenia jakiegoś menu sylwestrowo-noworocznego okazało się, że poza resztkami wiktuałów z miejskiej lodówki mamy raczej niewiele...
W. nabył w Biedronce mleczko do kawy, paprykę i wino czerwone portugalskie. Ja jakiś ser żółty i olej. Popatrzyłam nieprzyjaźnie na niego i na ten mało komponujący się zestaw.
Koniec końców zarządziłam robienie frytek z tartym żółtym serem jako kontynuację spożytego obiadu. Ziemniaki na szczęście były jako część bagażu. W. zatem zajął się produkcją tej arcywyszukanej potrawy. Ja w tym czasie przystosowywałam stół do konsumpcji. Wyjęłam zastawę bolesławiecką, kieliszki z braku innych uniwersalne do win wszelakich i zapaliłam świece. Kredka przepadła w mrokach i śniegach. Kicia towarzyszyła nam w nastroju umiarkowanie entuzjastycznym.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Aparat przewożony w ujemnej temperaturze produkował zdjęcia oniryczne z powodu zaparowanej optyki.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Widok ogólny na salono-jadalnię:
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
W domku robiło się coraz cieplej, można było zdjąć wierzchnią warstwę polarową
W radiu, jak wspomniałam, muzyczka wyborna, na kuchni smażyły się frytki, w kubkach parowała herbata. I tak dojechaliśmy do północy, kiedy to W. odpalił stosowny trunek, a młodzież zgromadzona u Bożenki syna odpaliła kilka fajerwerków przed domem. Wyszliśmy z kieliszkami pokrzykując życzenia wśród kolorowych iskier na tle zaśnieżonych pól.
Kredka przygalopowała do domu natychmiast po pierwszym strzale i schowała się na kanapie pod kocykiem.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Posiedzieliśmy jeszcze godzinkę, a potem znużeni wczołgaliśmy się pod kołdry przezornie nie pozbawiając się jeszcze nadmiaru odzieży, choć temperatura już była całkiem znośna. Radio jeszcze sobie cichutko grało, mrozowe wzorki skrzyły się na szybach, a nam urwał się film krótko po przyłożeniu głów do poduszek. Oderwaliśmy je dość późno dnia następnego, ale o tym co zdarzyło się już w nowym roku opowiem, gdy c.d., jak tradycja każe, n.
A co do drzwi frontowych dwuskrzydłowych, obecnie białych (umownie, bo są brudno-obdrapane tak naprawdę) to będą one prowadziły na przyszłą werandę, zatem widać ich z zewnątrz nie będzie (staną się drzwiami wewnętrznymi).
Do tematu okien wrócę w trakcie relacji. A propos relacji, chyba czas nadszedł, żeby wbić szpadel pod kolejny rozdział
Zatrzymaliśmy się po drodze w amerykańskiej restauracji sprzedającej okropnie niezdrowe żarcie, kupiliśmy sobie różne obrzydliwości i zamiast dziecka, któremu powinniśmy wręczyć komplet wysoko tłuszczowych i cukrowych potraw, napchaliśmy Kredkę frytkami i skrzydełkami z kurczaka
W Białej dokonaliśmy jeszcze drobnych zakupów, ja się specjalnie nie przyłożyłam będąc pewna, że W. szwendając się 3 godziny po Arkadii poprzedniego dnia, zrobił adekwatne do uroczystości zakupy. Wino musujące miałam ja.
Na miejsce przybyliśmy ok. 20.00, Bożenka zostawiła nam otwartą bramę wjazdową, w piecach napaliła i dobrze, bo na Podlasiu Południowym mróz ścisnął. Temperatura w domu nie pozwoliła jednak na rozmrożenie się bryły lodu, w którą zamieniła się resztka wody w psiej misce. W lodzie tym tkwiła mysz w charakterze mamuta czy innego zlodowaciałego eksponatu archeologicznego. Mysz usunęliśmy z obawy, ze Kicia zażąda jej wydobycia i reanimowania, względnie wypchania i ustawieniu w eksponowanym miejscu jako trofeum
No, co tu dużo gadać: zimno w chałupie było okropnie
Rozpakowywaliśmy graty, dorzucając co chwila do obu pieców. Następnie w tempie ekspresowym założyliśmy tzw. okna zimowe czyli takie dodatkowe ramy okienne wstawiane jako drugie na czas zimy i mocowane na zagięte gwoździe wbite w futrynę. Przy okazji zdjęłam firanki kuchenne, nieco upstrzone przez ostatnie pokolenia much i zawiesiłam drugą zmianę. W. udał się do piwnicy odkręcić wodę.
Wpadła Bożenka ucałować nas jeszcze w starym roku i zapytać, czy dobrze napaliła. Życzyliśmy sobie pomyślności w nowym roku i umówiliśmy się na pogaduchy w dniach następnych.
Odsapnęliśmy przy Radiu Lublin, które nadawało chyba wszystkie moje ulubione piosenki
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ FILMY. DARMOWA REJESTRACJA
Przy próbie sporządzenia jakiegoś menu sylwestrowo-noworocznego okazało się, że poza resztkami wiktuałów z miejskiej lodówki mamy raczej niewiele...
Koniec końców zarządziłam robienie frytek z tartym żółtym serem jako kontynuację spożytego obiadu. Ziemniaki na szczęście były jako część bagażu. W. zatem zajął się produkcją tej arcywyszukanej potrawy. Ja w tym czasie przystosowywałam stół do konsumpcji. Wyjęłam zastawę bolesławiecką, kieliszki z braku innych uniwersalne do win wszelakich i zapaliłam świece. Kredka przepadła w mrokach i śniegach. Kicia towarzyszyła nam w nastroju umiarkowanie entuzjastycznym.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Aparat przewożony w ujemnej temperaturze produkował zdjęcia oniryczne z powodu zaparowanej optyki.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Widok ogólny na salono-jadalnię:
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
W domku robiło się coraz cieplej, można było zdjąć wierzchnią warstwę polarową
W radiu, jak wspomniałam, muzyczka wyborna, na kuchni smażyły się frytki, w kubkach parowała herbata. I tak dojechaliśmy do północy, kiedy to W. odpalił stosowny trunek, a młodzież zgromadzona u Bożenki syna odpaliła kilka fajerwerków przed domem. Wyszliśmy z kieliszkami pokrzykując życzenia wśród kolorowych iskier na tle zaśnieżonych pól.
Kredka przygalopowała do domu natychmiast po pierwszym strzale i schowała się na kanapie pod kocykiem.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ ZDJĘCIA. DARMOWA REJESTRACJA
Posiedzieliśmy jeszcze godzinkę, a potem znużeni wczołgaliśmy się pod kołdry przezornie nie pozbawiając się jeszcze nadmiaru odzieży, choć temperatura już była całkiem znośna. Radio jeszcze sobie cichutko grało, mrozowe wzorki skrzyły się na szybach, a nam urwał się film krótko po przyłożeniu głów do poduszek. Oderwaliśmy je dość późno dnia następnego, ale o tym co zdarzyło się już w nowym roku opowiem, gdy c.d., jak tradycja każe, n.
#2018764 08.01.2015 19:51:31
Biedna Kredka . Moja Amber też boi się wystrzałów.
Opowieść jak zwykle wciąga w Wasz świat.
Opowieść jak zwykle wciąga w Wasz świat.
Pozdrawiam,
Joanna
Joanna
#2018765 08.01.2015 19:53:06
Jestem za alternatywą zarówno w drzwiach jak i oknach. Gdybym jednak miała taki wybór u siebie to zarówno okna jak i drzwi byłyby od zewnątrz w kolorze butelkowej zieleni.
Jak to dobrze, że jeszcze będzie dużo tych c.d. W pokoju stworzyłaś bardzo przytulny nastrój, bardziej walentynkowy niż sylwestrowy i dlatego Kicia taka zamyślona. Kredka zresztą też. Menu sylwestrowe dosyć oryginalne ale znakomicie wspomagające utrzymanie linii.
Jak to dobrze, że jeszcze będzie dużo tych c.d. W pokoju stworzyłaś bardzo przytulny nastrój, bardziej walentynkowy niż sylwestrowy i dlatego Kicia taka zamyślona. Kredka zresztą też. Menu sylwestrowe dosyć oryginalne ale znakomicie wspomagające utrzymanie linii.
pozdrawiam, Janina
#2018767 08.01.2015 19:54:15
Zuza jednym słowem najadłaś sie tych frytków za wszystkie czasy, w drodze i w domu 
Kredkę jakaś melancholia dopadła
Kicia złowieszcze ma spojrzenie a salonik mimo zimna bardzo przytulny
znam ten ból nagrzewania zimnych ścian ale u nas na działce w domku to idzie szybko..bo pomieszczenie niskie i małe
Kredkę jakaś melancholia dopadła
Kicia złowieszcze ma spojrzenie a salonik mimo zimna bardzo przytulny
znam ten ból nagrzewania zimnych ścian ale u nas na działce w domku to idzie szybko..bo pomieszczenie niskie i małe
Daria
WIEŚ POD BOREM..
WIEŚ POD BOREM..
Reklama
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.