Słonko odeszło w siną dal...Zostało szaro...i zimno.
Szkoda, że bez deszczu.
Spacer został odwołany ze względu wielką improwizację rodzinną.
Znaczy obiad u mnie w towarzystwie rodzeństwa i ich rodzin.
Lubię takie spontaniczne zloty.
Na szczęście miałam gar gulaszu z golonki z indyka i odpowiednią ilość kaszy

.
Pati, w tv był jakiś program o orkiszowej wiosce. To chyba w gdzieś w okolicach, które dzisiaj odwiedziłaś?
Dana, fajny taki rekonesans po ogrodniczych i dodatkowo zakupy. Super. Nabytki rewelacyjne.
Aniu, w takich sytuacjach zostają tylko przyjaciele. Też miałam skojarzenia dotyczące s. albo chęci korzyści materialnych

.
Pozdrawiam.
Justyna