Wypełzłam z podziemi. Zrobiłam, co miałam zrobić. Jutro pojadę odebrać wędliny , kupić sery, pieczywo, picie.
No i wypadałoby się oskrobać, jak takie lasencje zjechały.

Ale na mnie nie liczcie, ja będę codzienna i niewylaszczona. Nie wiem, jak się ubrać pogodowo. Małgoś, to będzie bankiet w krzakach czy w tej bawialni środowiskowej ? O ile znam życie, to osobisty kierowca się spóżni. Dzieci wściekłe, bo pada. Ale może jutro zanurkują, coś znajdą i pojadą na Hawaje czy inne Malediwy.

Aha, brać coś pod dupencję, typu krzesełko ?