iwonaPM pisze:
Witam !
Jakiś kryzys egzystencjalny mnie dopadł
Pogoda od kilku dni pod psem , leje i leje a przy tym bardzo wietrznie .
Ja chcę już wiosnę 
Hm, to tak coś jakby serotoniny za mało... albo
cóś... Z "domowych" sposobów to przede wszystkim naturalne światło, czyli przebywanie na powietrzu i ruch na powietrzu (no, jak leje, to może nie, ale gdy tylko przestanie lać

). Spacery, najlepiej szybkie, może z kijkami. Może jogging? Wprowadzać stopniowo, najpierw krótko i wolno, potem coraz szybciej i najpierw co drugi dzień, potem codziennie. No i pływanie jest doskonałe, bardzo dobrze "robi na głowę", warto chodzic na basen i dużo pływać, ale powoli, długo i powoli, wykonując spokojne ruchy w wodzie, a najwazniejszy jest oddech, im spokojniejsze, dłuzsze i głęsze oddechy, tym lepiej, do tego najlepsze jest pływanie "krytą żabką", a jeszcze lepsze taką "półkrytą", no i na plecach.
A w domowych pieleszach medytacja. Z tym, że medytacja nie zastępuje ruchu, a ruch nie zastąpi medytacji, najlepiej jedno i drugie połączyć.
W diecie - orzechy włoskie, ryby z zimnych mórz, mało mięsa, dużo warzyw, mało cukru, mało białej mąki, najlepiej wcale.
Z suplementów - żeń-szeń, naprawdę działa, ale trzeba najpierw poczytać, bo nie każdy może przyjmować żeń-szeń, chocby dlatego, że podnosi ciśnienie, nieznacznie, ale podnosi... Znam osobę, która nie czuła sie dobrze po żeń-szeniu, ale ja np. czuję sie dobrze i biorę, nawet mam takie zalecenie lekarskie

(żen-szeń bierze sie z przerwami, nie stale).
No i najgorsze, co można sobie zrobić, gdy dopada spadek nastroju, to zajadać go słodyczami

Wiem, to przykra wiadomość przed świętami

Czy moje rady wkurzyły Was i Ciebie, Iwonko? Zapewniam, że nie taki był mój cel, ale jestem świadoma skutków, jakie na siebie ściągam głosząc tak niewygodne prawdy
