Mesiu, pisownia jest ok, po spółgłosce -łszy, -wszy po samogłosce. Ale przy beztlenowcach, gazach, -wszy, to chyba już nadmiar

. Nie znoszę wiatru. Na dłuższą metę mam szansę na szaleństwo...a właściwie tylko pogłębienie, tego, co już mam

. Miłej lektury.
Skończył mi się "Szczygieł", chwilowo na półce pusto

.
Pati, domowa likwidacja siwizny u mnie bez szans. Potrzebuję profesjonalnych farb dla starszych pań. Nie wiem, jakiej firmy stosuje moja fryzjerka, ale na 2-3 tygodnie wystarcza. Łagodna, bez jakiś silnych żrących, bo włoski piórkowate...
No i idę w blond...Mniej się rzucają siwe...Jeszcze trochę i dekolt w dół a kiece w górę i dzidzia piernik

. Nic tylko spowić w różowości

.
Synowe już w opłotkach i nie tylko....Smakuje jej moja kuchnia

. Innego wyjścia chwilowo nie ma. Pora o której jadają z Młodym dla mnie nie do przyjęcia, niestety.
Pozdrawiam.
Justyna