Reklama
#2132438 25.06.2015 21:56:16
Basiu nie mam pojęcia, W. coś tam nabył w tym celu w lokalnym sklepie, ale już nie zdążyliśmy z opryskiem. Jeden preparat na grzyb a drugi na robale.
Ach, zapomniałam napisać, że w warzywniku, gdzie W. spędził pół niedzieli, zostały jeszcze przed samym wyjazdem posadzone pomidory, papryki, pory, selery... Kto to będzie jadł? O ile w ogóle uda się doczekać jakichkolwiek plonów
Ach, zapomniałam napisać, że w warzywniku, gdzie W. spędził pół niedzieli, zostały jeszcze przed samym wyjazdem posadzone pomidory, papryki, pory, selery... Kto to będzie jadł? O ile w ogóle uda się doczekać jakichkolwiek plonów
wpis edytowany 25.06.2015 22:00:32
#2132477 25.06.2015 23:16:24
Nie wiem jak u Was, ale u nas ten rok w owoce będzie skromniejszy..... zwłaszcza w jabłuszka. Gruszek troszkę jest, ale już są początki 'rdzy' więc to osłabi owoce....
#2132701 26.06.2015 11:16:04
Basiu u nas zależy na którym drzewie. Większość ma tendencję do owocowania co drugi rok i faktycznie ten jest "mniej płodny", ale ta jabłonka ze zdjęcia obsypuje się co roku zawiązkami, których część potem opada. Owoce niestety paskudnie robaczywe rok w rok.
#2132703 26.06.2015 11:20:13
Zuziu, wydaje mi się, że Gipsy Boy to będzie ta z wyraźnymi żółtymi pręcikami - moja takie ma, tyle że kolor nieco inny, ale może to wina ustawień aparatu, Mój jest taki burgundowo-purpurowy, zresztą postaram się dziś wstawic wyraźniejsze zdjęcia.
Z drugiej strony, wszystkie razem w kupie tak fajnie wyglądają, że w sumie co za różnica, która jest która?
Z drugiej strony, wszystkie razem w kupie tak fajnie wyglądają, że w sumie co za różnica, która jest która?
#2132937 26.06.2015 18:12:18
Nawet nie wiedziałam, że spłodziłaś kolejną część ostatnią..
dziadek gimnazjalista był zdolny..
tyle dobrze że pogoda wam wtedy dopisała i bardzo dużo zrobiliście na ogrodzie a resztą zajmiecie się następnym razem
dziadek gimnazjalista był zdolny..
tyle dobrze że pogoda wam wtedy dopisała i bardzo dużo zrobiliście na ogrodzie a resztą zajmiecie się następnym razem
Daria
WIEŚ POD BOREM..
WIEŚ POD BOREM..
#2133224 27.06.2015 09:49:45
Pięknie i naturalnie
#2133567 27.06.2015 22:28:18
Zuza! kocham Ciebie za to jak opisujesz Wasz pobyt na wiejskim skrawku swojej ziemi. Czytając Ciebie jestem razem z Wami , to jest cudowny dar tak zaintrygować czytelnika tym co piszesz , każde Twoje słowo jest okraszone duszą .
Cudowna lektura na skołowaną moją głowę, a zdjęcia jeszcze bardziej podkreślają urok tego co posiadacie i jest wokół Was.
Ale muszę przyznać że na kompostowniku są jeszcze dwie osoby które też piszą ku uciesze ,ale to już jest inna forma i inny styl choć też bardzo wciągający.
Cudowna lektura na skołowaną moją głowę, a zdjęcia jeszcze bardziej podkreślają urok tego co posiadacie i jest wokół Was.
Ale muszę przyznać że na kompostowniku są jeszcze dwie osoby które też piszą ku uciesze ,ale to już jest inna forma i inny styl choć też bardzo wciągający.
#2133652 28.06.2015 09:19:37
Zapatrzywszy się na ogród zupełnie zapomniałam wyrazić zachwyt dla talentu Twojego Dziadka - piękny obraz, a jeszcze malowany przez gimnazjalistę, czyli młodego chłopaka - no naprawdę talent na miarę Albiczuka!
#2133658 28.06.2015 09:30:13
Zuziu - Wasz wsiowy ogród jest pyszny w znaczeniu "smaczny" i w znaczeniu "bogaty". Przepięknie sie ogląda i chciałoby się też połazić po nim.
Mój Gipsy Boy rośnie na słońcu i nie jest to zbyt ciemny róż.
Mój Gipsy Boy rośnie na słońcu i nie jest to zbyt ciemny róż.
Pozdrawiam - Małgosia (ogrodniczka od maja 2010)
Obrazki z Gospodarstwa
W moim gospodarstwie (Oaza)
Róże z mojej tabelki
Obrazki z Gospodarstwa
W moim gospodarstwie (Oaza)
Róże z mojej tabelki
#2133670 28.06.2015 09:58:25
No tak, niedługo i na wsi będziecie mieli bujny dojrzały ogród i wtedy wszystkich, a mnie pierwszą, szlag z zazdrości trafi
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Reklama
#2137603 04.07.2015 10:46:44
Zuziu nie mam czasu poczytać, nawet dobrze obejrzeć zdjęć,ale może nadrobię 
Pozdrawiam Cię gorąco
Pozdrawiam Cię gorąco
__________________
Pozdrawiam Teresa
Pozdrawiam Teresa
#2138898 06.07.2015 19:39:07
Kąpiele wanienkowe !Mina Kredki przy korzystaniu z nich bezcenna.
#2140315 09.07.2015 01:20:45
Napisałaś:Zresztą nie jestem pewna, czy czekanie się opłaciło, bo tu nic fascynującego nie będzie. Wyścig z czasem, a i tak wszystkiego nie zdążyliśmy zrobić, co staje się już praktycznie tradycją.
To jest zadziwiające jak potrafisz opisać ten mało fascynujący przebieg dnia! Rzeczywiście niby nic się nie dzieje ale jak świetnie czyta się opis tego słodkiego nieróbstwa! Do tego te piękne fotki i to w nielimitowanej ilości. Wyobrażam sobie ile czasu musisz poświęcić aby przygotować nam taką relację.
Zadumana Kredka, z jedną łapką w misce to Grand prix tej odsłony.
To jest zadziwiające jak potrafisz opisać ten mało fascynujący przebieg dnia! Rzeczywiście niby nic się nie dzieje ale jak świetnie czyta się opis tego słodkiego nieróbstwa! Do tego te piękne fotki i to w nielimitowanej ilości. Wyobrażam sobie ile czasu musisz poświęcić aby przygotować nam taką relację.
Zadumana Kredka, z jedną łapką w misce to Grand prix tej odsłony.
pozdrawiam, Janina
#2146082 20.07.2015 19:37:14
Kochani odwiedzający! Kolejny raport w przygotowaniu, krótki pobyt co prawda, ale opisać trzeba. Dziękuję za wszystkie wpisy, za które jeszcze nie podziękowałam. Czytam je bardzo uważnie, niektóre ze wzruszeniem ogromnym, jak ten od Misi a niektóre z radością, rozbawieniem i z poczuciem jakiejś więzi z tymi, którzy nas wirtualnie odwiedzają.
Pat dziadek faktycznie miał talent, bardzo żałuję, że zmarł przed moim urodzeniem.
No i Betinko zapewniam, nie chce nam się stamtąd wracać jak nie wiem co, zawsze jednak w perspektywie jest ten kolejny raz
Janeczko tym razem także nie było fajerwerków, ale postaram się to nadrobić opisami przyrody
Tytułem wstępu i wprowadzenia objaśniam, że wyjechaliśmy we czwartek wieczorem, ponieważ opuszczanie domu, w którym jako ostatni przebywał W. nie jest zalecane
Powrót po kilku dniach, w dodatku przy obecnych temperaturach, gdzie zostały: brudne naczynia w zlewie/zmywarce, resztki kociego żarcia w miskach, niewyrzucone śmieci i ogólny rozgardiasz to mało przyjemne jest, jak się można domyślić. Zatem wolę ogarnąć sama dom przed wyjazdem i dopilnować, żeby było miło do niego wchodzić.
Większą część ładunku jak zwykle stanowiły rośliny. Obeszło się bez okazów drzewnych, postanowiliśmy wzbogacić rabatę angielską o kolejne byliny.
Upakowaliśmy stwory (tym razem Kicia została spacyfikowana w jednym z pokoi, aby nie odłączyła się od wycieczki) i jakoś po 21 wyruszyliśmy na wschód. Tłoku nadmiernego nie było, kawę wypiliśmy po drodze w hotelu Chrobry pod Międzyrzecem Podl. W okolicach północy dotarliśmy na miejsce świecąc reflektorami w zdziwione oczy młodych lisków szwendających się po poboczach. Trawa podrosła, ale jednak susza swoje zrobiła: spodziewanej dżungli nie było widać. Cykady dawały koncert w ciemnościach, poza tym cichutko...
Pies zniknął swoim zwyczajem w mrokach nocnych, kicia po nakarmieniu umościła się na kanapie.Ja z braku konieczności palenia w piecach i rozgrzewania się przed snem herbatą - wczołgałam się do łóżka. W. oczywiście łaził po ogrodzie jeszcze chwil kilka, ale i on uznał, że pora na spoczynek. Zasypialiśmy wdychając woń letniej nocy i krowich placków
Pat dziadek faktycznie miał talent, bardzo żałuję, że zmarł przed moim urodzeniem.
No i Betinko zapewniam, nie chce nam się stamtąd wracać jak nie wiem co, zawsze jednak w perspektywie jest ten kolejny raz
Janeczko tym razem także nie było fajerwerków, ale postaram się to nadrobić opisami przyrody
Tytułem wstępu i wprowadzenia objaśniam, że wyjechaliśmy we czwartek wieczorem, ponieważ opuszczanie domu, w którym jako ostatni przebywał W. nie jest zalecane
Większą część ładunku jak zwykle stanowiły rośliny. Obeszło się bez okazów drzewnych, postanowiliśmy wzbogacić rabatę angielską o kolejne byliny.
Upakowaliśmy stwory (tym razem Kicia została spacyfikowana w jednym z pokoi, aby nie odłączyła się od wycieczki) i jakoś po 21 wyruszyliśmy na wschód. Tłoku nadmiernego nie było, kawę wypiliśmy po drodze w hotelu Chrobry pod Międzyrzecem Podl. W okolicach północy dotarliśmy na miejsce świecąc reflektorami w zdziwione oczy młodych lisków szwendających się po poboczach. Trawa podrosła, ale jednak susza swoje zrobiła: spodziewanej dżungli nie było widać. Cykady dawały koncert w ciemnościach, poza tym cichutko...
Pies zniknął swoim zwyczajem w mrokach nocnych, kicia po nakarmieniu umościła się na kanapie.Ja z braku konieczności palenia w piecach i rozgrzewania się przed snem herbatą - wczołgałam się do łóżka. W. oczywiście łaził po ogrodzie jeszcze chwil kilka, ale i on uznał, że pora na spoczynek. Zasypialiśmy wdychając woń letniej nocy i krowich placków
#2146585 21.07.2015 18:35:21
to i zdjęcia Klary będą? 
Zuzia czytam zawsze z wielką przyjemnością.
Zuzia czytam zawsze z wielką przyjemnością.
wszystko co kocham
pozdrawiam justyna
pozdrawiam justyna
#2147012 22.07.2015 13:19:51
Ja też czekam. Mam nadzieję, że sobotnia wichura nie narobiła Wam szkód w ogrodzie.
Joasia
#2147222 22.07.2015 20:06:52
Zuza! dorwałam się do kompa jak wiesz od pewnego czasu okupowanego przez moich letników a tu relacja krótka i do tego plackiem zakończona he, he i to krowim he, he , he
Reklama
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.