Kompostownik

Fragment planety Ziemia
T#387513
Facebook
Reklama



survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2164993 29.08.2015 19:57:34
Z powyższego to mi wynika, że niepotrzebnie się zdołowałaś, gdyż właśnie Twój talent został doceniony! We współczesnym świecie wszystko musi mieć swoją wartość, zarabiać, wyrabiać PKB, zasilać konto pośredników, a Ty swoją 'udawaną' chorobą agenta możliwości zarabiania pozbawiałaś, z czego można wnioskować, że potencjał miałaś wielki, stąd i wkur*** wielki, bo we współczesnym swiecie na choroby, zwłaszcza przewlekłe miejsca nie ma - można się spektakularnie zawinąć jak Kulczyk, ale latami niedomagać, to jest niezrozumiałe... No więc, podążając hipotetycznym tokiem myślenia agenta, wcale nie chorowałaś, tylko albo marnotrawiłaś talent odurzając się w hipisowskiej komunie substancjami zakazanymi (a mogłaś siedzieć grzecznie i na trzeźwo PKB wzmacniać) albo - i to pewnie uznał za pewniejsze - w tym czasie nabijałaś prowizję innemu agentowi wstrętnie okłamując obecnego...no to co się dziwisz, że Ci teraz w plikach grzebie? Wydarł się z tych nerwów, a ochłonął i żałuje, że jednak diament opieprzył, to sprawdza co tam tworzysz i czy dalej genialnie wesoły

Reasumując, talent musiałaś mieć wielki, skoro takie rzeczy się dzieją, a jak miałaś to i masz...można talent zaniedbać, ale stracić się nie da.



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
Syringa poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Ilość edycji wpisu: 1
#2165020 29.08.2015 21:04:28
Pat, aż tak, że zaraz diament, to nie lol Potencjał to tak, ale z potencjałem jest taki problem, że nie wiadomo, czy coś z niego będzie czy nie, więc aż tak przekonany, że na mnie stracił finansowo, to on nie mógłby być. W każdym razie wtedy nie zarobił na mnie jeszcze nic.
Wiesz, to wcale nie jest takie pewne, że takie rzeczy dzieją się dlatego, że mój talent był wielki. Mogą się dziać, bo jego odlot jest wielki lol Może jemu po prostu odbiło...
No i właśnie o to chodzi, że jednak można stracić talent. Ja też kiedys uważałam, że tego, co ma sie w głowie, nie można stracić, ale można. Jeśli traci się umysł, traci pamięć, to po talencie (zakładając, że rzeczywiście był, bo to subiektywna sprawa). Rzecz w tym, że ja obawiam sie, że nawet jeśli kiedyś miałam, to już nie mam, krętki wyżarły. Nie mówiąc juz o tym, że jeśli go wtedy wcale nie było, to już w ogóle ścigam błędne ognie... Czyli obraz szaleństwa i rozpaczy zakręcony Nawet nie sądzę, że to może być śmieszne. To juz nawet śmieszne nie jest.

To znaczy - luz, robota to robota, będę robić swoje i zobaczymy. Te kawałki szkła juz nie szybują w zwolnionym tempie oczko Jabłonka odżałowana. Poziom szaleństwa wrócił do stałej normy oczko
wpis edytowany 29.08.2015 21:08:10
survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2165034 29.08.2015 21:37:39
Z całym szacunkiem, ale się nie zgodzę, co do talentów. Znam Cię od 2 lat (chyba?) i od kiedy Cię znam prezentujesz poziom intelektualny rażąco odbiegający w górę od średniej krajowej, więc już na tym etapie mogłabyś spokojnie robić swoje i byłabyś dobra, nawet jeśli nie wybitna. A potencjał tkwi w umyśle, który, jak dowodzi zdanie wcześniej, zeżarty do końca nie został (chyba, że to ostatnie dwie komórki tak Ci wściekle pracują aniołek ) zatem, co zapomniałaś, możesz się nauczyć od nowa, czyż nie? Zresztą popatrz na to, co piszesz na naszym forum: piszesz z sensem, logicznie i ciekawie, nawet jeśli to tylko takie sobie rekreacyjne pogaduchy, więc zamiast zapierać się, że albo będziesz Kapuścińskim albo nikim to rób swoje i samo wyjdzie wesoły



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
EwaM poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: między DBA a DZA
#2165048 29.08.2015 22:10:00
No. A na jesień posadzisz swoją ulubioną odmianę sztuk trzy i będziesz patrzyła jak rosną. Swoją drogą daj nam Boże więcej takich szalonych, bo od niektórych normalnych niedobrze się robi.



wątek
i tutaj
smutna piosenka
Daria_Eliza poziom 6
Lokalizacja: Małopolska
#2165253 30.08.2015 14:27:25
Dobrze, że ta historia ma pozytywne zakończenie, bo smutno mi się zrobiło, jak czytałam o przejściach z tym gościem i o biednej jabłonce.
A i tajemnica hakowania się przy okazji wyjaśniła.
Talentu nie można stracić, tylko czasem trzeba na nowo go szlifować. Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją wiarę w siebie.
(Fakt, że jak ktoś sam nie zetknął się bliżej z daną chorobą, to ciężko mu sobie wyobrazić przez co przechodzi osoba chora. A jak na dodatek jest to choroba mniej znana ogółowi, to już w ogóle najlepiej się nie odzywać, bo tylko wyśmieją.)


A tak z ciekawości - jakie są Twoje ulubione jabłka?

My posadziliśmy w 2012 6 drzewek owocowych i też zostały zmasakrowane przez sarny i zające. Dwie jabłonki przesadziliśmy, ledwo zipią, obeschły całe od góry, ale odbiły od tej szlachetnej części, więc suche obcięłam i dałam im szansę. Ale nawet teraz w lecie sarna obskubuje im liście i młode przyrosty.
No i na miłorząb też się połasiła - teraz w lecie zdarła mu kilka pasków kory i miłorząb usechł. Nie pomyślałam, że i na to się rzuci.



Pozdrawiam,
Daria
Kiedy zakwitną piwonie
Ucieczka z Krakowa --- początki
iwonaPM poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: bxl/lbn
#2165335 30.08.2015 17:52:48
Bea jeśli uważasz ,że Twój mózg zmarniał po chorobie to strach myśleć jak działał przed zdziwiony
Historia z chamskim telefonem i padającą jabłonią faktycznie dołująca z jednej strony , ale gdyby spojrzeć na to inaczej to - jabłonkę gryzły choroby jak i Ciebie ! Czyli dała Ci do zrozumienia ,że należy odciąć się od toksycznych więzi i działać na nowo ! bardzo szczęśliwy



Iwkowy ogródeczek
Iwkowy ogródeczek II

„Ludzie budują za dużo murów, a za mało mostów.” Isaac Newton
Syringa poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)

Ilość edycji wpisu: 1
#2165581 31.08.2015 11:07:29
należy odciąć się od toksycznych więzi i działać na nowo

No i właśnie do takiego ostatecznego wniosku doszłam i po raz enty przypomniałam sobie, że w końcu "na ziemi jesteśmy po to, by się uczyć", a nawet jeśli nie, to i tak nic lepszego nie jesteśmy w stanie robić lol

Dzięki, Dziewczyny! Serio. To nie tylko słowa, naprawdę jestem wdzięczna za otuchę, jakiej mi dodajecie (no, ja wiem, że z tym "geniuszem" lol to taka figura stylistyczna, bo jak już pocieszać, to po co sie rozdrabniać, lepiej walnąć od razu z grubej rury lol i nie zacznę sie uważać za geniusza lol raczej pomaga mi to w ten sposób, że mnie bawi i poprawia mi tym humor lol więc tym bardziej - dzięki!)


A w ogrodzie... ... Ooo... Jest strasznie, usychają już nawet świerki płacze Conajmniej połowa liści z kasztana i z lip już spadła, na podwórku nie ma juz pełnego cienia, jak zwykle latem, tylko ażurowy...
We wtorek ma byc podobno burza, a po niej od środy ochłodzenie. Marzę, że ta burza będzie słaba, ale przyniesie długą ulewę, a potem przyjdą normalne deszcze i nawodnią spaloną ziemię... Jeśli nie, to ...nie wiem... to moje osłoniete podwórko znów nie będzie osłonięte i trzeba będzie od nowa sadzić świerki i krzaki...

Ewo, nie posadzę trzech sztuk, bo nie przejem tyle lol MPO je mało owoców, więc ten sad to prawie tylko dla mnie, no i dla zasady oczko bo przecież - jak to? mieć duży ogród i nie mieć sadu? oczko


Dario, to była Jonagold. Miała wyborny smak, juz wcześniej miała po troche owoców, więc wiem, jak smakowały, zupełnie inaczej niż te kupowane w sklepie. Lubie je nawet ze sklepu, ale te moje były trzy razy lepsze, miały taki "gęsty" smak, intensywny, no i były bardzo aromatyczne, soczyste, chrupkie... No, pyszne były. Ja lubie tez inne odmiany, zwłaszcza takie twarde chrupiące. W tym roku po raz pierwszy ma kilka owoców mniejsza jabłoneczka, Ligol. Tez je lubię, właśnie ze względu na twardość i soczystość. Wyobrażam sobie, że z własnego drzewa smakują jeszcze lepiej. Kwaśniejsze odmiany tez lubię. Mam te starą poniemiecka Renetę, tez jest pyszna. Moja sąsiadka ją uwielbia, co roku czeka na te moje jabłka, ma pełne pozwolenie na zbieranie kiedy chce i ile chce, ale i tak zawsze pyta, czy może pójść sobie urwać lol
Nie wiem, jaka odmianę jeszcze posadzić, właściwie nie ma sensu sadzić wielu drzew owocowych dla jednej osoby... No, chyba, że dla gości.


wpis edytowany 31.08.2015 11:26:57
Daria_Eliza poziom 6
Lokalizacja: Małopolska
#2165644 31.08.2015 13:12:51
Ja się tak dopytuję o odmiany, bo sama się zastanawiam teraz, jaka odmianę wybrać.
Nie jestem pewna smaku poszczególnych odmian. Wiem tylko, że smakowała mi kosztela (jadłam u koleżanki i niedawno u teścia) i grafsztynek, którego znaleźliśmy pełno rosnącego na dziko na Pomorzu Zachodnim. Moja mam z kolei zachwala mi oliwkę/papierówkę.
Zastanawiam się nad zamówieniem sobie paru odmian szczepionych na jednym drzewku, bo rzeczywiście - co potem z nadmiarem owoców robić?

Co do spraw bardziej osobistych - podejrzewam, że dzięki Kompostownikowi przeżyłam jakoś ten rok. Na początku roku miałam bardzo przykre przejścia w pracy, a na dodatek od zeszłej jesieni jestem na lekach (retinoidach), które nie dość, że masakrują mi stawy i mięśnie, to jeszcze przysporzyły mocnych stanów depresyjnych. Na początku nie myślałam, że to rzeczywiście skutek uboczny leków, mimo że wiedziałam, że taki właśnie często występuje. Ale im dłużej trwało leczeni tym było gorzej. Teraz mam zmniejszoną dawkę i zbliżam się do końca leczenia. Jest trochę lepiej. I obym nie musiała tego powtarzać, bo wykończyło mnie to finansowo również.
Tak więc moja depresja lepiej pozwala mi zrozumieć Twoją sytuację. Dopóki sama tego nie doświadczyłam, nie miałam pojęcia jak trudno jest w ogóle zostać przy życiu i robić cokolwiek, gdy się na nią zapada.

W "realu" nie mam generalnie znajomych, którzy by mieli te same zainteresowania ogrodnicze, w ogóle mam mało znajomych, tak się życie ułożyło. Opuściłam rodzinne strony i z tamtych czasów została mi raptem jedna koleżanka. A w pracy miałam do czynienia głównie z dupkami budowlańcami/ deweloperami/ nadętymi biznesmenami. Nie było z kim zawiązywać głębszych znajomości. A tu na forum jakoś łatwiej mi się otworzyć i nawiązać relacje. Cieszę się, że tu trafiłam.

No, to sobie popisałam.aniołek



Pozdrawiam,
Daria
Kiedy zakwitną piwonie
Ucieczka z Krakowa --- początki
survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2165650 31.08.2015 13:20:47
Choć to wątek Bei, to zrobię osobistą wycieczkę do Darii wesoły Bardzo cieszą mnie Twoje słowa, nie o chorobie i problemach, ale o Kompostowniku...myśle, że wszystkim matkom założycielkom przyświecał podobny cel, stworzenie miejsca, gdzie pod pretekstem ogrodniczym można pogadać...nie tylko o jabłkachwesoły. Mi osobiście jest to bardzo potrzebne, bo podobnie jak Ty, w realu znajomych mam nie za wielu, a w najbliższej okolicy wcale, przynajmniej takich, z którymi można pogadać więcej, niż tylko o suszy na polach, czy osiągnięciach dzieci w szkole, więc Kompostownik to taki wentyl bezpieczeństwa, żeby nie gadać tylko do siebie...aniołek

Co do depresji, witajcie w klubieaniołek Od 25 lat choruję na nerwicę lękową - wiem, że nie widać, bo gigantyczną pracę wykonałam, żeby się z niej wygrzebać, ale czasem wraca, zatem nie dziwi mnie fakt, że ktoś może wypaść z życia na długo albo nie widzieć sensu w robieniu czegokolwiek, a jednocześnie wiem, że takie stany należy przegadywać, nie wolno zamykać się w sobie tylko mówić otwartym tekstem - inna sprawa, że mimo coraz większej świadomości społeczeństwa w tym zakresie, nadal wielu się dziwi, jak można być tak leniwym i wygodnym, żeby nie jeździć komunikacją publiczną czy robić jakieś cyrki z powodu konieczności wyjścia z domu...



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
Daria_Eliza poziom 6
Lokalizacja: Małopolska
#2165661 31.08.2015 13:47:41
Pat, dzięki za te słowa. aniołek



Pozdrawiam,
Daria
Kiedy zakwitną piwonie
Ucieczka z Krakowa --- początki
Reklama



Syringa poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
#2166511 02.09.2015 08:56:33
Jeszcze tylko tydzień ulewnego deszczu i bedzie w porządku... pan zielony zakręcony pan zielony lol
Barabella poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Moderator
Lokalizacja: Łódź
#2166542 02.09.2015 09:55:39
Zacznij dmuchać w naszą stronę, bo po mżawce nic więcej nie nastąpiło. Przesyłam Ci dużo przytulasków. Yoginek też aniołek i jak autko kiedyś będzie, to zapakujemy go do środka i pojedziemy w Twoją stronę aniołek



Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.3
Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.2
Wymarzony Baśniowy Zakątek cz.1
DEDE poziom 6
Lokalizacja: R.Śl- B
#2166744 02.09.2015 17:34:06
Bea ja tu jeszcze wrócę by cofnąć się z kilka stron póki co stwierdzam, że jesteś bardzo inteligentna kobitka.Twoja stylistyka pisowni na to wskazuje. Nie
wiem skąd nadal taka niska samoocena. Wg mnie pokonałaś chorobę i teraz maszerowac naprzód wesoły



Daria
WIEŚ POD BOREM..
survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2166746 02.09.2015 17:37:26
    Syringa pisze:

    Jeszcze tylko tydzień ulewnego deszczu i bedzie w porządku... pan zielony zakręcony pan zielony lol


Nooo...tak sobie właśnie pomyślałam, jak dziś rzuciłam okiem na ogród i stwierdziłam, ze nocny deszcz wchłonął się bez śladu diabeł ale chłodniej jest to i żyć łatwiej generalnie...no i pewnie zaczniesz teraz jeździć na wycieczki, to proszę dużo zdjęć, bo ja na razie nie mogę, tkwiąc w łapach traumy szkolnej lol



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
lora poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: Lubelskie
#2166765 02.09.2015 18:40:44
Bea! muszę wyrzucić to z siebie a wybrałam Twój wątek z myślą że tutaj nie podczytują pewne stwory na dwóch nogach.
Co byś powiedziała na zachowanie osobnika płci żeńskiej który będąc np.u Ciebie w domu zaczyna przeglądać papiery jakie masz na biurku i komentować. Szlak mnie trafił, że nawet nie znalazłam słów oburzenia .
A potem dostałam telefon wymuszający na mnie do napisania leków , odmówiłam .Stwierdzam że chamstwo rośnie na potęgę. Uff wyrzuciłam to z siebie przepraszam i proszę daj dużo zdjęć z Twojej krainy jak z wycieczek wrócisz przynajmniej ukoję swoje nerwy i będę wspominać beztroski czas.




Świat moich marzeń


Świat moich marzeń 2
EwaM poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: między DBA a DZA
#2166824 02.09.2015 20:46:55
Misiu, a nie miałaś pod ręką ciężkiego przedmiotu? Przecież to jest zwykłe świństwo. Powiedziałaś chociaż co myślisz o takim zachowaniu, przecież to to samo, co grzebanie w cudzej torebce.



wątek
i tutaj
smutna piosenka
Syringa poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
#2166977 03.09.2015 09:32:28
Misiu, tak samo jak Ewa uważam, że to po prostu chamstwo! Wściubianie nosa w cudze sprawy i to właściwie siłą, bo jeszcze ten mail wymuszający informacje! Co to za praktyki? Bardzo dziwne zachowanie.
Mi sie kiedyś zdarzyło mieć w domu gościa, którego zastaliśmy w pokoju na piętrze na czytaniu naszych domowych dokumentów wyciągniętych z pudła stojącego w szafce zakręcony Przyjechał tylko z wizytą, "na kawę", nie nocował, więc nie miał powodów, by wchodzić na piętro. Wcześniej była kawa i ciasto pod kasztanem, byliśmy na spacerze. Potem ja szykowałam obiado-kolację, mąż coś tam musiał zrobić przy samochodzie, bo niebawem miał wyjeżdżać do pracy, a on korzystając z tego, że żadne z nas nie mogło się nim zajmować przez dłuższą chwilę, poszedł sobie myszkować w szafkach zdziwiony Cwaniak wedział, jak to rozegrać, widać miał wprawę w takich małych manipulacjach, bo do mnie powiedział coś, co wskazywało, że idzie na dwór potowarzyszyć mężowi i że poogląda sobie ogród, a gdy wyszedł do męża, po chwilce powiedział, że wraca do kuchni pogadać ze mną. Tymczasem wszedł na piętro i grzebał w szafkach diabeł
A ponieważ nie znaliśmy go dobrze, to tknęło mnie, żeby sprawdzić, gdzie jest i co robi, wyszłam na dwór do męża i pytam, gdzie on jest, a mąż mówi, powiedział, że idzie do ciebie do kuchni. No, to ja na paluszkach po schodach na piętro, a tam nasz "gość czcigodny" grzebie nam w rzeczach.
To była świeża znajomość, żaden tam przyjaciel, kolega czy choćby dobry znajomy, po prostu facet, który dawał do zrozumienia, że jest towarzyski, że lubi poznawać nowych ludzi, mieszkał w okolicy i dużo jeździł na rowerze, poznaliśmy go u znajomych Holendrów, rzeźbiarzy. Wykazywał takie właśnie artystyczne zainteresowania, w każdym razie tak mówił i chętnie odwiedzał różnych ludzi w okolicy. A tu okazało się, że to taki mały cwaniak, w dodatku lekoman. Potem inni znajomi mówili, że cos im zginęło po jego wizycie, a jeszcze inni, że z apteczki zginęły leki na receptę... Kto wie, być może szukał jakichś leków albo recept, albo po prostu pieniędzy czy czegoś do spieniężenia... A może w ogóle szukał czegoś, co mógłby jakos wykorzystać. Czy chocby informacji o nas, które pozwoliłyby mu na jakieś tam manipulacje, mniejsze czy większe. Słowem, kawał gnojka udającego artystę-indywidualistę zakręcony Powiedziałam mu, że w tej chwili nasza znajomość właśnie sie zakończyła i nie zamierzam w żaden sposób jej kontynuować. Powiedziałam też, co myśle o jego zachowaniu i że tylko powściągliwość powstrzymuje mnie, by nie dać mu w twarz.
Misiu, u Ciebie to była troche inna sytuacja, ale i tak surowo oceniam takie zachowania. No, nie znoszę ludzi, którym takie rzeczy tak łatwo przychodzą! To okropne! To jest jakis totalny brak szacunku, wyczucia, delikatności wobec drugiego człowieka... No nie wiem, chyba, że ta osoba na tyle nie ma wyczucia, że takie wściubianie nosa uważa za okazywanie komuś życzliwego zainteresowania jego sprawami... W takim razie należałoby ją wyprowadzić z błędu i wyjaśnić, że to nie jest "życzliwe zainteresowanie problemami" tylko coś innego...

survivor26 poziom najwyższy i najjaśniejszy :-) Administrator 
Lokalizacja: między DLW a DBL :)
#2166981 03.09.2015 09:40:28
Misiu, a ja się nie dziwię, że nie zareagowałaś, bo ja mam podobnie, na widok ewidentnego chamstwa mnie zatyka...nie umiem jakoś tak kogoś zwymyślać wprost w ostrych słowach, zwłaszcza jeśli jest to osoba pozornie kulturalna (bo Rysiów zycie mnie już nauczyło spławiać słowem ciężkim). Ale tę znajomość, na Twoim miejscu bym rozluźniła zdecydowanie albo...zaprosiła tę osobę do domu jeszcze raz, a pod stertą papierów umieściła łapkę na myszy albo mini-wnyki - przytrzaśnie łapę grzebacza, to może kultury nauczy taki dziwny



Pat - nieustająca wiejska eksperymentatorka wesoły
Wiejski eksperyment 1
Wiejski eksperyment 2
Daria_Eliza poziom 6
Lokalizacja: Małopolska
#2167039 03.09.2015 13:05:09
zdziwiony Rany, nie cierpię takiego typu zachowań. W ogóle ich nie rozumiem, jak tak można?
Do białej gorączki doprowadzało mnie kiedyś, jak moja młodsza siostra (w wieku nastoletnim) grzebała mi w rzeczach, brała co chciała bez pytania, potem to niszczyła. A co dopiero obca osoba przeglądająca dokumenty.diabeł
Misiu, ale mnie też pewnie by zatkało w takim momencie.



Pozdrawiam,
Daria
Kiedy zakwitną piwonie
Ucieczka z Krakowa --- początki
elakuznicom poziom najwyższy i najjaśniejszy :-)
Lokalizacja: Łódź
#2167085 03.09.2015 15:42:29
Czytam zaległości po powrocie z działki , sporo mnie ominęło wierzyć się nie chce , że są tacy ludzie...
dobrze że nie ma u nas pozwolenia na broń ...



pozdrawiam Ela
Niekończące się próby ... aby powstał ogród cz. II
Reklama



Fragment planety Ziemia
T#387513
Facebook
Ten temat jest zamknięty - nie można dodawać nowych wpisów.
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!