Dzień dobry! Przede wszystkim serdecznie ściskam
Małgosię, nieco ex-post,ale wczoraj w pracy miałam kolejny dzień świra, w domu nieudane próby podłączenia dekodera TV, w końcu wściekła poszłam pobiegać z burkiem, po powrocie ogarnęłam jeszcze kuchnię i padłam.
Zatem dziś przedłużam świętowanie i dołączam się do wczorajszych życzeń: zdrowia, miłości, satysfakcji z każdego kończącego się dnia i optymizmu, z którym zaczniesz kolejny!
A termin "niemoc wyższego rzędu" bardzo mi się podoba

niezależnie od tego, że życzę R. szybkiego powrotu do formy

U nas na obiad dorsz atlantycki w jakimś tajemniczym sosie pomysłu W., składającym się głównie z węgierskiego przecieru pomidorowego, który podobno nie ma sobie równych. Mogę na razie stwierdzić, że w postaci rozchlapanej na kafelkach wygląda rzeczywiście imponująco
Iwonko ja też z drukarką walczyłam, ale się poddałam.
Rozwieszam pranie,ubieram się "w obcisłe" i lecę z Kredką zobaczyć, co w lesie piszczy.
Spokojnej soboty!