Mesiu, dokładnie tak robię jak opisałaś - akurat w wigilijnych to nie mięso, tylko kasza z grzybami ale technika ta sama - 25 lat poparzonych palców od zdejmowania liści z wrzącej kapusty w locie, 25 lat wycinania głąba z kawałkami palców jak nóż poleci za daleko i dalej klapa - po prostu, brak połączenia w mózgu odpowiadającego za robienie gołąbków i tyle
Ale obejrzę jeszcze link Marysi, może tym sposobem się uda? 