mariaewa pisze:
Wena o mało co nie wpędziła mnie w stan psychozy.
Zakopuję się zatem w ściółkę i hibernuję.
.
EwaM pisze:
Wykopałam się ze ściółki, ale cuś brak weny.
Wykopałam się ze ściółki, ale cuś brak weny.
Wena o mało co nie wpędziła mnie w stan psychozy.
Zakopuję się zatem w ściółkę i hibernuję.
.
...nawiązując...wczoraj tak wpadłam w wenę ogrodową,że postanowiłam przy tej pięknej pogodzie przesadzić serduszkę,którą mi już całkowicie róża zasłania....i dobrze,że z rencami wystartowałam a nie ze szpadlem...coby ją wybadać, bo odkryłam kupę nazwijanej trawy a pod nią w dołku zwiniętego śpiącego jeżyka...Nanosiłam mu jeszcze furę liści i niczego juz nie tykam...
A teraz pochwalę się...Puma pokonała zator, pięknie już chodzi na łapkach i nawet wskakuje na kanapę
Dziękuje Wam za kciuki, jest dobrze
Jutro poczytam co tu się działo...i piernikowe ciasto chciałabym nastawić, bo to chyba czas...dzisiaj już spadam
Jutro stawiam kawę