Paputku, no właśnie. Tradycyjny warzywnik to wydepilowane, udeptane grządki.
Tam gleba aż się " wylewa ", jest pulchniutko, sypko, bujnie, " rozłaziście ".
Struktura niejednolita, rozczochrana
, zaprzeczenie schludnej uprawy.
Nie ma chwastów, nie ma szkodników ,nie ma nawożenia innego niż rozkładające się resztki i poplon.
A plony , widać jakie.
U Holzera jakaś kotłowanina na wybranych terenach, między trawą.
Dobry sposób na nerwację i obsesję warzywników " pod linijkę ".
Co ja z tym warzywniakiem ?
Tam gleba aż się " wylewa ", jest pulchniutko, sypko, bujnie, " rozłaziście ".
Struktura niejednolita, rozczochrana
Nie ma chwastów, nie ma szkodników ,nie ma nawożenia innego niż rozkładające się resztki i poplon.
A plony , widać jakie.
U Holzera jakaś kotłowanina na wybranych terenach, między trawą.
Dobry sposób na nerwację i obsesję warzywników " pod linijkę ".
Co ja z tym warzywniakiem ?