Dzień dobry! Wczoraj przedarłam się przez gąszcz roślin zwiezionych przez W. z wystawy "Zieleń to Życie". Mam 6 nowych dzielżanów...
Zaliczył dzień dla profesjonalistów, podczas którego serwowano wykłady fachowców. Jako fachowców od zieleni miejskiej zatrudniono...szkółkarza. No to co miał gadać? Naopowiadał, że trzeba kupować duże, rozrośnięte egzemplarze (czytaj: te najdroższe) i sadzić na gęsto. W. wyszedł w połowie, bo jak mi objaśnił przez telefon "rzygać mu się chciało".
Pani od zielonych torowisk dukała z kartki, ale za to ładnie wyglądała.
No to W. polazł na kiermasz.
Jeśli chodzi o ręczniki, to u nas jest podział następujący: mój wisi na wieszaku, ręcznik W. na grzejniku rurkowym.
Idę ze psem
Zaliczył dzień dla profesjonalistów, podczas którego serwowano wykłady fachowców. Jako fachowców od zieleni miejskiej zatrudniono...szkółkarza. No to co miał gadać? Naopowiadał, że trzeba kupować duże, rozrośnięte egzemplarze (czytaj: te najdroższe) i sadzić na gęsto. W. wyszedł w połowie, bo jak mi objaśnił przez telefon "rzygać mu się chciało".
Pani od zielonych torowisk dukała z kartki, ale za to ładnie wyglądała.
No to W. polazł na kiermasz.
Jeśli chodzi o ręczniki, to u nas jest podział następujący: mój wisi na wieszaku, ręcznik W. na grzejniku rurkowym.
Idę ze psem