Syringa pisze:
M.in. pokazano "banię",
Tak, że...wiesz, Ty jako degustatorka win...
M.in. pokazano "banię",
Tak, że...wiesz, Ty jako degustatorka win...
Sugerujesz, że jestem permanentnie "na bani"?
Ale faktycznie, taka sesja w dobrej bani to cuda zdziałać może. W. kiedyś miał pracowników zza wschodniej granicy, którzy mu taką banię zbudowali przy leśniczówce. Podobno nikt nie chorował, bo w początkowym stadium grypy czy przeziębienia itp. wizyta w bani powodowała zdechnięcie wrednych bakterii tudzież wirusów.