Bry.
Zastanawiam się po kiego czorta umordowałam się przy grabieniu "trawnika",skoro wygląda jak przed? Te cholerne gryzonie i ptaszory chyba znoszą szyszki z całej okolicy. Postanowiłam nie przejmować się mchem. Nie ma go! Nie widzę! A poza tym jest zielony i tego będę się trzymać. Z resztą w naszym " trawniku" najmniej jest trawy.
survivor26 pisze:
Mnie dzisiejszy obchód ogrodu, jak zwykle zdołował. Po pierwsze ogromem pracy (chwasty rosły całą zimę
) po drugie, moją własną kondycją, przeszłam się, tu parę suchych badyli wyrwałam, tam przepieliłam kawałeczek i zmęczyłam się jak 90-latka 
Mnie dzisiejszy obchód ogrodu, jak zwykle zdołował. Po pierwsze ogromem pracy (chwasty rosły całą zimę
Zastanawiam się po kiego czorta umordowałam się przy grabieniu "trawnika",skoro wygląda jak przed? Te cholerne gryzonie i ptaszory chyba znoszą szyszki z całej okolicy. Postanowiłam nie przejmować się mchem. Nie ma go! Nie widzę! A poza tym jest zielony i tego będę się trzymać. Z resztą w naszym " trawniku" najmniej jest trawy.