A ja widzę i Misi i Bei zdjęcia - no czysta, nieprzewidywalna magia
ale właśnie mi się przypomniało, że mi np. Google Chrome w ogóle w ostatnich dniach wariuje...pewnie jakieś 'ulepszenia' wprowadzili i wszystko szlag trafił 
Kasiu samopomoc to kwestia przyszłości, na razie każdy radzi sobie sam, więc pojechałam rano z Sarą odwieźć Flo - zaparkowałam prawie pod szkołą, więc dziecku nie zaszkodził poranny spacer. Byłam u lekarza, początki przeziębienia, więc nie jest źle, leki ziołowe plus hascosept na gardło i jest nadzieja, że do poniedziałku dziewczątko będzie zdrowe a i drugiego dziewczątka nie zarazi
Misiu też miałam po buraki i dynię jechać, ale nie chciałam Sary po chłodzie włóczyć, więc plany przetworowe muszą poczekać do przyszłego tygodnia
Kasiu samopomoc to kwestia przyszłości, na razie każdy radzi sobie sam, więc pojechałam rano z Sarą odwieźć Flo - zaparkowałam prawie pod szkołą, więc dziecku nie zaszkodził poranny spacer. Byłam u lekarza, początki przeziębienia, więc nie jest źle, leki ziołowe plus hascosept na gardło i jest nadzieja, że do poniedziałku dziewczątko będzie zdrowe a i drugiego dziewczątka nie zarazi
Misiu też miałam po buraki i dynię jechać, ale nie chciałam Sary po chłodzie włóczyć, więc plany przetworowe muszą poczekać do przyszłego tygodnia