Moim zdaniem - kolega B to "cwana gapa". Nie decyduje więc nie bierze odpowiedzialności za decyzję. Jeżeli jest coś fajnego - znajduje "słomkę do oka", żeby się żona w dumę nie wbiła za bardzo. A jak się coś nie uda - "on od razu wiedział, że nic z tego nie będzie". I usprawiedliwiony 
Rób Basia swoje, nie patrz na B.
Gdybyś (nie daj Boże) zachorowała - nie licz na wsparcie i opiekę. Położy się obok i będzie pilnował, żeby być bardziej chory od Ciebie.
Rób Basia swoje, nie patrz na B.
Gdybyś (nie daj Boże) zachorowała - nie licz na wsparcie i opiekę. Położy się obok i będzie pilnował, żeby być bardziej chory od Ciebie.
pozdrawiam - Mariola