Kotka tak się zachowuje??!! U mnie to tylko kocury tak miały. Miałam kiedyś takiego rudego wielkiego kocura - łazika. Przychodził złachany po tygodniu a to ze złamaną końcówką ogona, a to z okiem do połowy wyciągniętym. Raz przyszedł z urazem głowy. Kręcił się w jedną stronę i nie mógł tego opanować. Dostał jedzenie do miski ale nie mógł skorzystać, bo nie mógł się zatrzymać nad miską, tylko się obracał w kółko. Marnie skończył swoje intensywne życie ten kocur ale zapisał się w pamięci rodziny i wspominamy z uczuciami ambiwalentnymi, bo w sumie pożytku z niego nie było ale docenialiśmy jego nietuzinkowy charakter.
Pat, jestem pełna podziwu dla pracy Twojego męża (Twojej oczywiście też!). Tak ładnie już uporządkował podwórze i teraz ta łazienka (pardon, to będzie przecież prawdziwy saaaaalon łazienkowy). No w końcu chyba będzie (chociaż chyba trochę się droczysz z łazienką, bo przecież już masz jedną
)! Twój mąż być może ma tak, jak mój - jak leży, to leży i nic go nie ruszy ale jak go jakiś zew ogarnie, to robi wszystko na raz.
Pat, jestem pełna podziwu dla pracy Twojego męża (Twojej oczywiście też!). Tak ładnie już uporządkował podwórze i teraz ta łazienka (pardon, to będzie przecież prawdziwy saaaaalon łazienkowy). No w końcu chyba będzie (chociaż chyba trochę się droczysz z łazienką, bo przecież już masz jedną
Pozdrawiam Kasia