Bogusiu a ja akurat wyjeżdżam i tylko dwa foteliki mam, więc sorry, musisz dzieci sama bawić
Nie wiem, co lubią Twoje wnuczki, ale moje jak nie wiedzą, w co się bawić zawsze zajmą zabawy plastyczne - im bardziej brudzące, tym lepiej - hitem jest ciastolina
Albo kup im takie gotowe książeczki z zadaniami dla przedszkolaków...albo skłoń do nauki czytania: za pierwszym razem nic z tego nie wyjdzie, ale jak odpowiednio ambicję połechczesz, to masz ze dwie godziny dukania nad książką. To samo tyczy się nauki innych umiejętności - dziewczynki w tym wieku można już uczyć haftować krzyżykami czy robić na szydełku/drutach
Dobre są też gry, Flo jak nie chce grać w te, które mamy to sama wymyśla i robi nową...robienie trwa dłużej niż sama gra, ale o to właśnie chodzi 
Beatko koniecznie załatw to USG! Ja miałam podobnie jak Basia, bez biopsji, bo USG pokazało, że to tylko jakieś torbiele, które zresztą w ciązy i po karmieniu zanikły, ale sprawdzić trzeba, ten odstęp 3-miesięczny nie jest bez powodu...no i w końcu mamy przecież ten nowy program antyrakowy, jak się nie uda wprost, to może podstępem idź do lekarza ogólnego i powiedz, że teraz Ci się guzek pojawił...sprawdzisz, czy rzeczywiście system 6 tygodni od podejrzenia do diagnozy działa
Budzę się powoli i muszę dzieci i bagaże zgarnąć i jechać...pogoda wstrętna, ale to tylko 2 godziny, a potem zalegnę sobie u mamy na kanapie i zapadnę w nirwanę z drutami. Od jutra realizujemy napięty program atrakcji miejskich, ale dziś byle się doczłapać do Wrocławia
Beatko koniecznie załatw to USG! Ja miałam podobnie jak Basia, bez biopsji, bo USG pokazało, że to tylko jakieś torbiele, które zresztą w ciązy i po karmieniu zanikły, ale sprawdzić trzeba, ten odstęp 3-miesięczny nie jest bez powodu...no i w końcu mamy przecież ten nowy program antyrakowy, jak się nie uda wprost, to może podstępem idź do lekarza ogólnego i powiedz, że teraz Ci się guzek pojawił...sprawdzisz, czy rzeczywiście system 6 tygodni od podejrzenia do diagnozy działa
Budzę się powoli i muszę dzieci i bagaże zgarnąć i jechać...pogoda wstrętna, ale to tylko 2 godziny, a potem zalegnę sobie u mamy na kanapie i zapadnę w nirwanę z drutami. Od jutra realizujemy napięty program atrakcji miejskich, ale dziś byle się doczłapać do Wrocławia