maria pisze:
Margolciuzainteresowałaś mnie tą genealogia rodzinnną , kiedys dawno temu tez miałam ambicje cos takiego zrobić , ale po śmierci babci całe moje żródło informacji się skończyło i sobie odpuściłam
miałam nawet znaleziony w sieci program do tego odpowiedni
a Ty w jaki sposób sobie radzisz z tym?
Margolciuzainteresowałaś mnie tą genealogia rodzinnną , kiedys dawno temu tez miałam ambicje cos takiego zrobić , ale po śmierci babci całe moje żródło informacji się skończyło i sobie odpuściłam
miałam nawet znaleziony w sieci program do tego odpowiedni
a Ty w jaki sposób sobie radzisz z tym?
Marysiu, ja w genealogii siedzę od prawie 45 lat. Zaczęłam od wypytywania starszych z rodziny, zbierania wszelkich informacji z książek telefonicznych, prasy, książek i encyklopedii (internetu wtedy nie było !
W tej chwili mam w bazie ponad 1700 osób i ponad 10 Gb danych w komputerze. Dane zbieram w utworzonej przez siebie w Excelu bazie danych oraz przenoszę do Ahnennblatta (darmowy i po polsku). Najstarsze dokumenty (oczywiście elektroniczne) mam z 1598 r.
Jest to hobby fascynujące, ale i dość kosztowne.
myudah pisze:
Buddyzm ...
Buddyzm ...
Anitko, czy to Ty pytałaś mnie o Buddyzm? Nie mogę odnaleźć tego postu, a chciałabym odpowiedzieć.
Ja nie jestem typową buddystką, nie mam ołtarzyka, nie modlę się, nie medytuję, nie czuję powiązania z żadną szkołą (choć najbardziej do mnie przemawia buddyzm tybetański). Nie znam nawet nazw nauk ani szkół. Odbieram to co czytam "duchowo" a nie "naukowo" . Jestem typem wiecznego poszukiwacza i "pytacza" (o ile takie słowo istnieje !?
Dla mnie Buddyzm jest jedyną religia, która do mnie przemawia, choć tez budzi wiele pytań i wątpliwości.
Jak ktoś mnie zapyta czy jestem buddystka, to odpowiem - Nie! Jestem sobą!