Ilonko, ja mam podobne odczucia, a zmiana czasu już mnie kompletnie dobiła
Na początku jesieni czułam się kiepsko, ale badania nic nie wykazały, potem było lepiej, a od dwóch tygodni znowu się czuję jak kandydat do świętowania 2 listopada
Ratuję się kawami (które nie działają), jak już nie da rady to pół godziny drzemki w dzień i czekam porządnego urlopu, a najlepiej emerytury
U mnie bieganie odpada...no bo nie mam kiedy (pomijam oczywisty fakt, że po 100 metrach truchtu wylądowałabym na cmentarzu na górce
). Kijki owszem, to bym chyba dała radę, ale, jak przekonać dzieci, zeby chciały maszerować z matką? Dlatego buduję głównie masę mięśniową przedramion, kopiąc, kując i dziergając 
Zmykam do Jeleniej, pogoda dość ładna, może uda mi się ośnieżoną Śnieżkę zobaczyć?
U mnie bieganie odpada...no bo nie mam kiedy (pomijam oczywisty fakt, że po 100 metrach truchtu wylądowałabym na cmentarzu na górce
Zmykam do Jeleniej, pogoda dość ładna, może uda mi się ośnieżoną Śnieżkę zobaczyć?