Witam.
Do kawki bardzo chętnie się dosiądę.
U nas też Karkonosze w kaszubskiej wersji oczywiście
. Sypie.
Wróble z sikorkami urzędują w stołówce i okolicach.
Asiu, Olu, doskonale rozumiem. A kiedyś dziwiłam się, gdy ktoś mówił, że duże dzieci , to duży kłopot...Wydawało mi się, że będzie już po problemach....
Pati, współczuję serdecznie. A może z medycyny ludowej?
Sok z buraka. Stawiasz wydrążony na blacie, w piekarniku, czy kaloryferze. Podajesz sok , który zbiera się w zagłębieniu warzywa (można z cukrem).
Moja mama też okładała nam piersi ugotowanymi w mundurkach i rozdrobnionymi ciepłymi jeszcze ziemniakami umieszczonymi w ściereczce.
Do kawki bardzo chętnie się dosiądę.
U nas też Karkonosze w kaszubskiej wersji oczywiście
Wróble z sikorkami urzędują w stołówce i okolicach.
Asiu, Olu, doskonale rozumiem. A kiedyś dziwiłam się, gdy ktoś mówił, że duże dzieci , to duży kłopot...Wydawało mi się, że będzie już po problemach....
Pati, współczuję serdecznie. A może z medycyny ludowej?
Sok z buraka. Stawiasz wydrążony na blacie, w piekarniku, czy kaloryferze. Podajesz sok , który zbiera się w zagłębieniu warzywa (można z cukrem).
Moja mama też okładała nam piersi ugotowanymi w mundurkach i rozdrobnionymi ciepłymi jeszcze ziemniakami umieszczonymi w ściereczce.
Pozdrawiam.
Justyna
Justyna