U nas też przepięknie, ale krótkometrażowo. Sypie, roztapia się, dosypuje i się ciapi. Teraz +2, wczoraj wieczorem tylko łoskot było słychać, jak wszystko zjeżdżało z dachu.
Tak pomyślałam, że skoro styczeń to pomidorki można by siać
Ze 3
Właśnie mi się śniło, że był maj a ja zajadałam własne pomidory.
Mnie też czasem budzi coś skoro świt jak wolne mam, ale żeby na spacer lecieć - co to to nie, zwykle biorę lapka na kolana i gniję. Nie cierpię porannego wstawania. Na spacer to poszłam wczoraj po 22, ale nie na długo. Na wsi głucha cisza...
Ciekawi mnie jak tam Małgosia, może już dojechała.
Pati
Piszesz, że u Was cieplej i nie padało wczoraj. To dla mnie dobra wiadomość, bo dziecko moje starsze ruszyło wieczorem autokarem w góry, a patrząc jak u nas sypie śnieg trochę się martwiłam o stan dróg.
Tak pomyślałam, że skoro styczeń to pomidorki można by siać
Mnie też czasem budzi coś skoro świt jak wolne mam, ale żeby na spacer lecieć - co to to nie, zwykle biorę lapka na kolana i gniję. Nie cierpię porannego wstawania. Na spacer to poszłam wczoraj po 22, ale nie na długo. Na wsi głucha cisza...
Ciekawi mnie jak tam Małgosia, może już dojechała.
Pati
Pozdrawiam Aga