Spódnice robię też na lince, nie mają szwów i pięknie się układają, bo równomiernie przybiera się oczka.
I można było robić w pociągu czy tramwaju , nie wykłuwając oczu siedzącym obok i nie szturchając ich łokciami.
Tak, robienie milimetrowych oczek haftu to było alibi, znak " dajcie mi spokój, bo coś robię " i czas na rozmowy z " wewnętrzem". Te najpoważniejsze. No i miłość w każdym oczku i myśl o tym dla kogo to robię.
Nie powinnam tego pisać ale śmieję się, bo kiedyś robótką na jednym drucie określano mało elegancko choć trafnie .... Kocham Misię szczerze i wiecznie.
I można było robić w pociągu czy tramwaju , nie wykłuwając oczu siedzącym obok i nie szturchając ich łokciami.
Tak, robienie milimetrowych oczek haftu to było alibi, znak " dajcie mi spokój, bo coś robię " i czas na rozmowy z " wewnętrzem". Te najpoważniejsze. No i miłość w każdym oczku i myśl o tym dla kogo to robię.
Nie powinnam tego pisać ale śmieję się, bo kiedyś robótką na jednym drucie określano mało elegancko choć trafnie .... Kocham Misię szczerze i wiecznie.