mariaewa pisze:
Jako mieszkanka miejsc zbliżonych do Warszawy, oznajmiam iż ksiuty oznaczały, niestety, igrce miłosne, zazwyczaj na łonie natury. Sama byłam nie raz przez babcię mą z nienaganną opinią, targana za uszy za owe ksiuty, choć wówczas jeszcze na wyrost i na zapas. Targana za uszy za niewinne ksiuty, czy jakoś tam.
Jako mieszkanka miejsc zbliżonych do Warszawy, oznajmiam iż ksiuty oznaczały, niestety, igrce miłosne, zazwyczaj na łonie natury. Sama byłam nie raz przez babcię mą z nienaganną opinią, targana za uszy za owe ksiuty, choć wówczas jeszcze na wyrost i na zapas. Targana za uszy za niewinne ksiuty, czy jakoś tam.
No właśnie! U mnie w rodzinie to określenie oznacza rozrywki pozadomowe, niekoniecznie o charakterze erotycznym, koniecznie trywialne i mało ważne, zawsze z akcentem ukrytego wyrzutu w tle ("ty na ksiutach, a obiadu nie ma!"
Ale cieszę się, że się Bea objawiła - mówiłam, żeby się nie martwić? (dobra mówiłam z lenistwa, bo za rogiem czaiła się koniecznośc podjechania do siedliska na wzgórzu i naocznego sprawdzenia, czy wszystko ok
A w ogóle dzień dobry - pewna blondynka ustawiła mi budzik na szóstą ale sklęłam ją siarczyście i udało się pospać do siódmej, więc nie jest źle