Barabella pisze:
Nogi mnie bolą od tego remontu...... oszaleć można, by jedzenie przygotować, trzeba się strasznie nachodzić. Dziś śpimy u Yogina na kanapie.... nie wiem, co on na to, czy w ogóle pozwoli?! Może tez się właduje na czwartego.....
Zwierzaki ogłupiałe, bo właśnie im podkładki z ich miseczkami wyniosłam na druga połowę domu. Stoją pod drzwiami kuchennymi i drapią...... no kompa z sypialni nie przetargam do gościnnego.... Syf się zrobił po tym pierwszym szlifowaniu okropny, a tu jeszcze dwa....
Nogi mnie bolą od tego remontu...... oszaleć można, by jedzenie przygotować, trzeba się strasznie nachodzić. Dziś śpimy u Yogina na kanapie.... nie wiem, co on na to, czy w ogóle pozwoli?! Może tez się właduje na czwartego.....
I tu się mści bycie PPD - ja szlifuję raz, wychodzi jak dzieło 5-latka, ale syfu mniej i robota szybsza
Wykładzina fioletowa przyszła - o dziwo taka jak miała, a nawet została wniesiona do przedpokoju - nie łudzę się że ze względu na mój urok osobisty, raczej ze względu na to, ze po nieprzespanej nocy wyglądam jak zdechły kapeć i panowie chcieli mi zrobić przyjemność przed rychłym zgonem