Witam.
Za oknem listopadowy armagedon. Pogoda jak z horroru. Leje i wieje.
Cieszę się, że wczoraj trochę w ogrodzie zrobiłam.
Wyprawa na cmentarz mi się nie uśmiecha, ale mus to mus. Kierowca jestem.
Lubię wspominać tych, co odeszli. W taki właśnie sposób jak przedstawiliście. W anegdotkach, dykteryjkach, sytuacjach z codziennego życia.
Pati, śniegu nie lubię. No trochę lubię, ale jestem kierowcą, który dziennie pokonuje 100km stąd moja awersja.
A koniec L4 przypada właśnie na możliwość pojawienia się śniegu
.
Zachwycona nie jestem, ale symbolicznych śnieżynek w okolicach 11 listopada będę oczekiwała (Św. Marcin przyjeżdża na białym koniu) w ramach kompostowej solidarności.
.
Też mi chodzą po głowie adwentowe i świąteczne dekoracje.
Dobrego dnia wbrew temu co za oknem.
"o szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny..."
Za oknem listopadowy armagedon. Pogoda jak z horroru. Leje i wieje.
Cieszę się, że wczoraj trochę w ogrodzie zrobiłam.
Wyprawa na cmentarz mi się nie uśmiecha, ale mus to mus. Kierowca jestem.
Lubię wspominać tych, co odeszli. W taki właśnie sposób jak przedstawiliście. W anegdotkach, dykteryjkach, sytuacjach z codziennego życia.
Pati, śniegu nie lubię. No trochę lubię, ale jestem kierowcą, który dziennie pokonuje 100km stąd moja awersja.
A koniec L4 przypada właśnie na możliwość pojawienia się śniegu
Zachwycona nie jestem, ale symbolicznych śnieżynek w okolicach 11 listopada będę oczekiwała (Św. Marcin przyjeżdża na białym koniu) w ramach kompostowej solidarności.
Też mi chodzą po głowie adwentowe i świąteczne dekoracje.
Dobrego dnia wbrew temu co za oknem.
"o szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny..."
Pozdrawiam.
Justyna
Justyna