No własnie W. też był we czwartek pucowac grób tatki. Co prawda ja twierdzę, że skoro już naprawde musi, to niech to zrobi rano 1-go listopada. Ale gdzie tam! Babcia Wanda by nie przeżyła, że potencjalni ludzie bladym świtem będący na cmentarzu zobaczą grob niewybłyszczony.
Wydaje mi się, że przy tej pogodzie wybłyszczenie jest umowne, ale W. ulega tej psychozie co roku. Ja odmówiłam jazdy do Głuchowa, bo w ubiegłym roku wnerwiłam się, widząc stare groby zaniedbane, a współczesne w anturażu ze sztucznych kwiatów i stające do konkursu na największy i najbardziej kiczowaty znicz.
Zatem W. bierze na pokład swoją progeniturę (nazywającą tę wycieczkę grobbingiem) i jedzie.
Wydaje mi się, że przy tej pogodzie wybłyszczenie jest umowne, ale W. ulega tej psychozie co roku. Ja odmówiłam jazdy do Głuchowa, bo w ubiegłym roku wnerwiłam się, widząc stare groby zaniedbane, a współczesne w anturażu ze sztucznych kwiatów i stające do konkursu na największy i najbardziej kiczowaty znicz.
Zatem W. bierze na pokład swoją progeniturę (nazywającą tę wycieczkę grobbingiem) i jedzie.