Justynko Paputku, Misiu przed trzema godzinami wróciłam po tradycyjnym, listopadowym objeździe rodzinnych i zaprzyjaźnionych grobów. Nie było mnie kilka dni i wprawdzie w L. jest też laptop ale tak zamulony, że nie mam cierpliwości go używać. Trzeba oddać go do konserwacji ale kończy się tylko na kolejnym stwierdzeniu, że "trzeba".
Co roku odbywam objazd tydzień przed Świętem Zmarłych bo nie cierpię tych tłumów na cmentarzach i na drogach we właściwe święto. A dodatkowym bodźcem jest też to, że groby są wysprzątane i udekorowane już wcześniej.
Małgosiu często jestem myślami z Twoją Mamą i Tobą. Gdyby dobre myśli mogły się spełniać... Szkoda, że to tak nie działa. Życzę Wam obu poprawy zdrowia Mamy i ogromnie współczuję cierpienia i stresu.
Bogusiu widzę, że Dziewczyny Cię pocieszają i domyślam się, śmierć zabrała Twoją podopieczną (przeczytałam na razie tylko ostatnią stronę). Dołączam do wyrazów podtrzymujących Cię na duchu. Trzymaj się!
Zuza podobnie jak Ty też nie mogę zrozumieć jak normalny człowiek może niszczyć i zaśmiecać swoje otoczenie. Niestety to jest zjawisko powszechne. Dzikie wysypiska w lasach i na ich obrzeżach, zaśmiecone miasta to obrazek codzienny i jak widać spychologia nadal ma się świetnie. Ty się irytujesz, piszesz i masz nadzieję na efekt a tu co? Oddalić problem i udawać, że się go załatwiło. Ech! Podobnie jak u Pat w moim ogródku lądują puszki i niedopałki a na trawniku przed płotem najróżniejsze śmieci. Już się do tego przyzwyczaiłam i pokornie je zbieram bo co mam robić.
Idę poczytać zaległości. Mam nadzieję, że nie byłyście zbyt rozmowne. Spokojnego wieczoru!
Co roku odbywam objazd tydzień przed Świętem Zmarłych bo nie cierpię tych tłumów na cmentarzach i na drogach we właściwe święto. A dodatkowym bodźcem jest też to, że groby są wysprzątane i udekorowane już wcześniej.
Małgosiu często jestem myślami z Twoją Mamą i Tobą. Gdyby dobre myśli mogły się spełniać... Szkoda, że to tak nie działa. Życzę Wam obu poprawy zdrowia Mamy i ogromnie współczuję cierpienia i stresu.
Bogusiu widzę, że Dziewczyny Cię pocieszają i domyślam się, śmierć zabrała Twoją podopieczną (przeczytałam na razie tylko ostatnią stronę). Dołączam do wyrazów podtrzymujących Cię na duchu. Trzymaj się!
Zuza podobnie jak Ty też nie mogę zrozumieć jak normalny człowiek może niszczyć i zaśmiecać swoje otoczenie. Niestety to jest zjawisko powszechne. Dzikie wysypiska w lasach i na ich obrzeżach, zaśmiecone miasta to obrazek codzienny i jak widać spychologia nadal ma się świetnie. Ty się irytujesz, piszesz i masz nadzieję na efekt a tu co? Oddalić problem i udawać, że się go załatwiło. Ech! Podobnie jak u Pat w moim ogródku lądują puszki i niedopałki a na trawniku przed płotem najróżniejsze śmieci. Już się do tego przyzwyczaiłam i pokornie je zbieram bo co mam robić.
Idę poczytać zaległości. Mam nadzieję, że nie byłyście zbyt rozmowne. Spokojnego wieczoru!
pozdrawiam, Janina