Dzień dobry.
Justynko, następnym razem!
Olu, polecam sok z buraka! Działa cuda http://vrota.pl/2014/11/czerwone-buraki-ich-uzdrawiajaca-moc-poczujesz-natychmiast/
Ja kolejny raz przekonałam się widząc pewną sytuację obok, że nie warto dawać z siebie wszystkiego i pokazywać na co nas stać...
Pewien Pan X postanowił założyć firmę w której zatrudnił kilka osób w tym Pana Y.
Pan X nie angażował się ponadto, że był WŁAŚCICIELEM...
Pan Y robił wszystko i dużo więcej, spędzał w firmie 90 % swojego czasu, był zawsze, klienci go uwielbiali i firmę kojarzyli poprzez jego osobę.
Pan Y zwracał uwagę, że nie może tak być aby on wykonywał całą robotę a pozostali pracownicy minimum.
Pewnego dnia po 2 latach, gdy wykonał swoją pracę i dodatkowo musiał posprzątać po pracy innych coś w nim pękło...
Zwrócił uwagę Panu X, że tak dłużej być nie może...
Usłyszał, że może zabierać zabawki i fora ze dwora..
Odszedł.
Klienci rozpaczają, nie chcą pracować z nikim innym.
Pan X wspaniałomyślnie zaproponował mu powrót na TYCH SAMYCH warunkach. buchachachaaaa....
Pan Y otrzymał szybko propozycję takiej samej pracy w innym miejscu.
Wszyscy jego klienci szybko się o tym dowiedzieli i przenoszą się do tego nowego miejsca.
Nowa firma nie jest prywatna.
Ceny w nowej firmie są o 70% niższe, niż w firmie Pana X.
Pan X uważa, że Pan Y jest #&!!!!!### ... bardzo niedobry.
Możliwe, że firma Pana X zdechnie.
Ręce opadają.
Nie warto się poświęcać, nie warto. Praca musi być tylko pracą, nie życiem. Tłukę to sobie do łba. Jest świetnie ale nigdy nic nie wiadomo.
Justynko, następnym razem!
Olu, polecam sok z buraka! Działa cuda http://vrota.pl/2014/11/czerwone-buraki-ich-uzdrawiajaca-moc-poczujesz-natychmiast/
Ja kolejny raz przekonałam się widząc pewną sytuację obok, że nie warto dawać z siebie wszystkiego i pokazywać na co nas stać...
Pewien Pan X postanowił założyć firmę w której zatrudnił kilka osób w tym Pana Y.
Pan X nie angażował się ponadto, że był WŁAŚCICIELEM...
Pan Y robił wszystko i dużo więcej, spędzał w firmie 90 % swojego czasu, był zawsze, klienci go uwielbiali i firmę kojarzyli poprzez jego osobę.
Pan Y zwracał uwagę, że nie może tak być aby on wykonywał całą robotę a pozostali pracownicy minimum.
Pewnego dnia po 2 latach, gdy wykonał swoją pracę i dodatkowo musiał posprzątać po pracy innych coś w nim pękło...
Zwrócił uwagę Panu X, że tak dłużej być nie może...
Usłyszał, że może zabierać zabawki i fora ze dwora..
Odszedł.
Klienci rozpaczają, nie chcą pracować z nikim innym.
Pan X wspaniałomyślnie zaproponował mu powrót na TYCH SAMYCH warunkach. buchachachaaaa....
Pan Y otrzymał szybko propozycję takiej samej pracy w innym miejscu.
Wszyscy jego klienci szybko się o tym dowiedzieli i przenoszą się do tego nowego miejsca.
Nowa firma nie jest prywatna.
Ceny w nowej firmie są o 70% niższe, niż w firmie Pana X.
Pan X uważa, że Pan Y jest #&!!!!!### ... bardzo niedobry.
Możliwe, że firma Pana X zdechnie.
Ręce opadają.
Nie warto się poświęcać, nie warto. Praca musi być tylko pracą, nie życiem. Tłukę to sobie do łba. Jest świetnie ale nigdy nic nie wiadomo.