Witam w niedzielny mroczny poranek.
Na początek stawiam kawę.
W minionym tygodniu pożegnaliśmy najstarszą seniorkę naszej rodziny. Babcia Stasia miała 88 lat i od zawsze czekała na śmierć. W szafie wisiał kostium na ostatnią drogę, wymieniany co kilka sezonów bo i tu obowiązuje moda.
Od lipca mieszkała u nas, bo choroba i wiek. Co jakiś czas zawoziliśmy Ją do siebie by mogła doglądnąć dom i ogródek.
I zmarła tam gdzie chciała, czyli we własnym ogródku.
Odeszła tak jak chciała,najstarsza czynna ogrodniczka na całej ulicy.
Na początek stawiam kawę.
W minionym tygodniu pożegnaliśmy najstarszą seniorkę naszej rodziny. Babcia Stasia miała 88 lat i od zawsze czekała na śmierć. W szafie wisiał kostium na ostatnią drogę, wymieniany co kilka sezonów bo i tu obowiązuje moda.
Od lipca mieszkała u nas, bo choroba i wiek. Co jakiś czas zawoziliśmy Ją do siebie by mogła doglądnąć dom i ogródek.
I zmarła tam gdzie chciała, czyli we własnym ogródku.
Odeszła tak jak chciała,najstarsza czynna ogrodniczka na całej ulicy.
Pozdrawiam Aśka
TO JE MOJE
TO JE MOJE