Właśnie zrobiłam sobie mały urlop od dobrowolnie przyjętych na siebie obowiązków (których wypełnianie nie jest właściwie przez nikogo zauważane) i jestem od dwóch dni w L. Wczoraj byłam u mamy i siostry, dzisiaj miałam kuchenny dzień (barszcz z własnych buraczków, kotlety z kurzych piersi na zapas i tradycyjna sałatka jarzynowa z dużą ilością pora). Coś w tym jest, że organizm dopomina się o więcej jedzenia w taką zimnicę. Mieliśmy dzisiaj zaledwie 7 stopni. Jutro wybieram się na zakupy. Potrzebuję kupić dobre jeansy w kolorze czarnym lub granatowym. Ciekawe czy mi się to uda.
Dana nie do wiary jak zmieniliście Wasz nowy zakątek w tak krótkim czasie. Jest pięknie! Widać Twoje zielone rączki! Wyprowadzacie się? Z jednej strony to dobrze, że znalazł się kupiec na dom. Będziesz mogła pozbyć się ciążących Ci zobowiązań i pomyśleć o nowej budowie. Ale z drugiej strony żal tego pięknego, wychuchanego przez Ciebie domu. Bardzo mocno współczuję Ci stresu z tym związanego, zwłaszcza, że nie macie jeszcze uregulowanego statusu nowej działki. Mogę sobie wyobrazić jak się czujesz. Utulam, trzymam kciuki za Waszą pomyślność. Całusy!
Dana nie do wiary jak zmieniliście Wasz nowy zakątek w tak krótkim czasie. Jest pięknie! Widać Twoje zielone rączki! Wyprowadzacie się? Z jednej strony to dobrze, że znalazł się kupiec na dom. Będziesz mogła pozbyć się ciążących Ci zobowiązań i pomyśleć o nowej budowie. Ale z drugiej strony żal tego pięknego, wychuchanego przez Ciebie domu. Bardzo mocno współczuję Ci stresu z tym związanego, zwłaszcza, że nie macie jeszcze uregulowanego statusu nowej działki. Mogę sobie wyobrazić jak się czujesz. Utulam, trzymam kciuki za Waszą pomyślność. Całusy!
pozdrawiam, Janina