Misiu rozumiem Twoją radość z uprzątniętego (choć w części) składowiska odpadów i rupieci. Ja odczuwam fizyczny ból z powodu bałaganu a nawet nieładu. Niestety, przyzwyczajam się do tego z wielkim trudem bo u nas teren zbyt duży do ogarnięcia przeze mnie a córka i zięć mają inne priorytety niż ja.
Różyczki piękne! Hm, nie zauważyłaś mojego ostatniego wpisu...
Różyczki piękne! Hm, nie zauważyłaś mojego ostatniego wpisu...
pozdrawiam, Janina