survivor26 pisze:
Marysiu, widzę, że straszny wir życiowy Cię wciągnął, tak rzadko do nas zaglądasz... mam nadzieję, ze szybko się uspokoi.
Marysiu, widzę, że straszny wir życiowy Cię wciągnął, tak rzadko do nas zaglądasz... mam nadzieję, ze szybko się uspokoi.
Tak jakoś się porobiło , że mam mniej czasu na przyjemności , w końcu nie zawsze jest różowo i lekko
Głowa mnie boli od rana , rzygać mi się chce patrząc przez okno kuchenne na lokalnych pijaczków ( cały ciąg kuchenny mam pod oknem i siłą rzeczy robiąc obiad mam ich jak na dłoni)
Zachodzę w głowę : skąd mają środki na to ciągłe picie nie pracując nigdzie?
Jednego z naszej klatki mamusia utrzymuje , a reszta? a przecież tacy młodzi , niewiele po 30-tce
Jedziemy jednak jutro do Mamy , muszę coś upichcić ,żeby sobie tym głowy nie zawracać na miejscu i spokojnie skupić sie na naszych kamieniach
Plan jest taki : ja muszę w końcu zrobić ten mały murek oporowy przy długiej rabacie .
Rabatę chce jesienią rozpirzyć i od nowa stworzyć ( mam zielone światło od Mamy
eM skończy drogę i skosi całe obejście kosą spalinową , której nie pozwala mi używać , podobnie jak mąż Bogusi swojego ostatniego prezentu
ja sobie zwykłą spalinówką pojeżdżę po w miarę równym podwórku.
Pati pochwal sie koniecznie co za cuda przywiozłaś .
Ooo antonówki takie drogie w sklepie?
z ostatniej wyprawy do córy przywieżlismy sobie pół bagażnika właśnie antonówek , maja dwa drzewa , które bardzo obrodziły .
Szkoda ,że nie poleżą długo , ale zapakowałam w słoiki i będzie jak znalazł na zimowe szarlotki.