mariaewa pisze:
Bea, z tymi majtkami to jest problem. Nie usnę w gaciach, więc piżama odpada. Koszula mnie " baleronuje ", bo kręcę się w nocy jak na rożnie. Więc śpię bez niczego, ale mam dyżurną koszulę przy łóżku. Ciotka Anka pozdrawia. Nie świętuje dziś imienin, bo uważa to za narzucony nakaz mienia ochoty na gości, imprezy itp. Nawet święta uważa za dziwaczny imperatyw lubienia w tym dniu kogoś, kogo się nie trawi przez cały rok. Ale ona zawsze w poprzek.
W szalonych latach 80- tych , uczono, by szepnąć partnerowi na imprezie, podczas np. tańca, że nie ma się niewymownych.
Bea, z tymi majtkami to jest problem. Nie usnę w gaciach, więc piżama odpada. Koszula mnie " baleronuje ", bo kręcę się w nocy jak na rożnie. Więc śpię bez niczego, ale mam dyżurną koszulę przy łóżku. Ciotka Anka pozdrawia. Nie świętuje dziś imienin, bo uważa to za narzucony nakaz mienia ochoty na gości, imprezy itp. Nawet święta uważa za dziwaczny imperatyw lubienia w tym dniu kogoś, kogo się nie trawi przez cały rok. Ale ona zawsze w poprzek.
W szalonych latach 80- tych , uczono, by szepnąć partnerowi na imprezie, podczas np. tańca, że nie ma się niewymownych.
O, to ja z serca pozdrawiam "ciotkę Ankę"!! No, wdałam sie w ciocię
Ciociu Aniu, to na nas, indywidualistach, spoczywa ciężar wprowadzania zmian w tym świecie
Bez majtek na imprezie? E, nie, niewygodnie mi bez gaci. Ja tam szeptałam coś innego
A koleżanka dalej sobie śpi. Jak ja jej dziś zazdroszczę