Zgrzeszyłam! Okrutnie zgrzeszyłam. Ależ ja jestem słaba moralnie i zepsuta! Jadłam twarożek z wiśniami. O, tak
Jestem świeżo po lekturze opracowania "Jak powstawały kodeksy moralne". Wiadomo, że pierwotne zakazy w życiu grup plemiennych wzięły sie z rozróżniania żywności na korzystną i szkodliwą lub trującą. Np. trujące owoce stawały sie zakazane i wiedza o tym była przekazywana, stawała sie tradycją, wokół trującej rosliny narastały mity. I podobnie z roślinami korzystnymi, z czasem stawały sie "święte" w świadomości plemiennej. Potem zakazy i nakazy dotyczące jedzenia przeniesiono na inne zachowania w drodze powstawania tzw. nadbudowy kulturowej i oczywiście w drodze dbania o interesy podgrup plemiennych. Jednak pierwotnie ocenie podlegało właśnie jedzenie, to ono albo było wskazane albo zakazane. I pierwotnie to właśnie spożycie zakazanej rośliny było "niemoralne" w rozumieniu pierwotnych grup plemiennych. Czyli jedzenie żywności zakazanej jest niemoralne. Czyli jeśli zjadłam wiśnie, a są one dla mnie chwilowo zakazane, to zgrzeszyłam
Wiśni co prawda zjadłam mało, w takiej dawce nie zdołają mi zaszkodzić, ale i tak jestem taka nieczysta moralnie dzisiaj
Innych grzechow dzis nie popełnię! ...bo nie mam okazji
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Znaczy... jakbym chciała, to byłaby okazja, żeby sie napić, bo jest, ale to nie byłby grzech, tylko szaleństwo, a to już co innego
Wiśni co prawda zjadłam mało, w takiej dawce nie zdołają mi zaszkodzić, ale i tak jestem taka nieczysta moralnie dzisiaj
Innych grzechow dzis nie popełnię! ...bo nie mam okazji
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Znaczy... jakbym chciała, to byłaby okazja, żeby sie napić, bo jest, ale to nie byłby grzech, tylko szaleństwo, a to już co innego