Dzięki dziewuszki za dobre słowa.
Na razie tak mnie korzonki (czytaj: wilgoć, pakowanie, dźwiganie i dość jednak długa podróż) połamały, że siedzę w domu i kwiczę, choć prochów się najadłam i wysmarowałam śmierdzącą maścią "od bolenia". Myślę, że najdalej jutro, pojutrze będzie dobrze i zabiorę się za robotę. Dziś czytam, rozwiązuję Sudoku, gram w Scrabble z komputerem i cierpię.
Na razie tak mnie korzonki (czytaj: wilgoć, pakowanie, dźwiganie i dość jednak długa podróż) połamały, że siedzę w domu i kwiczę, choć prochów się najadłam i wysmarowałam śmierdzącą maścią "od bolenia". Myślę, że najdalej jutro, pojutrze będzie dobrze i zabiorę się za robotę. Dziś czytam, rozwiązuję Sudoku, gram w Scrabble z komputerem i cierpię.