Misiu, ja bardzo chcę, ale mój mąż ma na drugie imię hamulcowy. Wszelkie zmiany , od drobnych po duże, to droga przez mękę, w końcu i tak zostaję ze wszystkim sama. On siedzi w amfiteatrze i patrzy jak chrześcijanie walczą ze lwami. I zawsze kciuk w dół.
Nie jest pozbawiony zalet, ale zmiany to zamach na jego przyzwyczajenia.
Masz rację, jak musi coś być, to będzie.
Nie jest pozbawiony zalet, ale zmiany to zamach na jego przyzwyczajenia.
Masz rację, jak musi coś być, to będzie.