Małgosiu, lubię tu zaglądać i oglądać 
Co do nieokiełznanej winorośli to ja mam ogromny problem, od sąsiada, zarasta mi wszystko, zresztą nie tylko winorośl ale i sumaki, i maliny, czasem głowa boli. Wypadałoby betonowy płot postawić bo przez lamele wszystko przechodzi.
Małgosiu, ależ to oczywista oczywistość że z kurnika śmierdzi...jak się go nie sprząta
U Ciebie kury mają lepiej jak (przykro to stwierdzić) niektóre dzieci w domu, są nakarmione, napojone, mają czysto i jeszcze piękne otoczenie im stwarzasz.
U mnie na mniejszym wybiegu, dla sileczek, też rewolucja się odbywa
Miłego dnia.
Co do nieokiełznanej winorośli to ja mam ogromny problem, od sąsiada, zarasta mi wszystko, zresztą nie tylko winorośl ale i sumaki, i maliny, czasem głowa boli. Wypadałoby betonowy płot postawić bo przez lamele wszystko przechodzi.
Małgosiu, ależ to oczywista oczywistość że z kurnika śmierdzi...jak się go nie sprząta
U mnie na mniejszym wybiegu, dla sileczek, też rewolucja się odbywa
Miłego dnia.
Moja zielona Arkadia
Pozdrawiam Iwona.
Pozdrawiam Iwona.