Hi, hi ! Ja też ostatnio byłam bliska mężobójstwa.
Mój małż rąbał drewno na opał na pieńku, który nie wiedzieć czemu ustawił niedaleko warzywnika (działka ma 1600 m i można pień ustawić w tysiącu innych miejsc, zresztą drugi pień stoi w stosownym miejscu). I jako, że rąbał duże i bardzo sękate pniaki, to wkładał w to mnóstwo energii. I jeden pniak po rozbiciu rozpadł się na dwa wielkie kawały, z których jeden wpadł w moje pięknie rosnące cukinie. I jedną przygniótł. Na szczęście nie połamał, ale trochę jej zaszkodził. No nie powiem, niewiele brakowało ....
A rentę po małżu dostałabym wyższą niż będzie moja emerytura, tylko kto by mi wtedy to drewno rąbał??????
Mój małż rąbał drewno na opał na pieńku, który nie wiedzieć czemu ustawił niedaleko warzywnika (działka ma 1600 m i można pień ustawić w tysiącu innych miejsc, zresztą drugi pień stoi w stosownym miejscu). I jako, że rąbał duże i bardzo sękate pniaki, to wkładał w to mnóstwo energii. I jeden pniak po rozbiciu rozpadł się na dwa wielkie kawały, z których jeden wpadł w moje pięknie rosnące cukinie. I jedną przygniótł. Na szczęście nie połamał, ale trochę jej zaszkodził. No nie powiem, niewiele brakowało ....
A rentę po małżu dostałabym wyższą niż będzie moja emerytura, tylko kto by mi wtedy to drewno rąbał??????